OPIS1-Sejm przyjął budżet z deficytem 45,3 mld zł

OPIS1-Sejm przyjął budżet z deficytem 45,3 mld zł (Depesza uzupełniona o komentarze i tło) Paweł Sobczak WARSZAWA (Reuters) - Sejm przyjął w piątek projekt budżetu na 2004 rok, który zakłada znaczny wzrost deficytu budżetowego, związany z pokryciem dodatkowych kosztów wynikających z wejścia Polski do Unii Europejskiej. Budżet został przyjęty pomimo obaw, że wyższy poziom długu publicznego negatywnie przełoży się na gospodarkę. "Jest to budżet z takim pewnym podejściem pod rozwiązania przyszłoroczne. Są tam cięcia i ograniczenia w takich granicach jakie były możliwe przy obecnym stanie ustawodawczym. Natomiast w przyszłym roku premier zapowiedział pakiet ustaw, które będą zmniejszać deficyt budżetu" - powiedział marszałek Sejmu, Marek Borowski. Budżet na przyszły rok zakłada deficyt w wysokości 45,3 miliarda złotych, czyli nieznacznie mniej niż pierwotnie szacowane 45,5 miliarda złotych. Będzie to stanowić około 5,3 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), wobec tegorocznego deficytu w wysokości 4,0 procent PKB. "Dwa miesiące temu Zyta Gilowska w naszym imieniu dowodziła, że jest to jeden z najgorszych budżetów 13-lecia, od tego czasu nic się nie zmieniło, to jest zły budżet. Nie jest to budżet naprawy finansów publicznych" - powiedział poseł Jan Rokita, jeden z liderów Platformy Obywatelskiej, która głosowała przeciwko budżetowi. Za przyjęciem projektu zagłosowało 225 posłów, przeciwko było 190 posłów, a wstrzymało się czterech. Projekt budżetu, który trafi teraz do Senatu, ustala poziom wydatków na 199,842 miliarda złotych, a dochodów na 154,542 miliarda. "Zmiany w budżecie są tylko kosmetyczne w stosunku do przedłożenia rządowego. Budżet nie jest krokiem w dobrym kierunku. Polska potrzebuje dogłębnych reform fiskalnych" - powiedział Jacek Wiśniewski, szef działu analiz w Banku Pekao SA. "Z drugiej strony plany emisyjne na pierwszy kwartał przyszłego roku dają nadzieję, że wszystko się domknie" - dodał. Ministerstwo Finansów zaoferuje w pierwszym kwartale 2004 roku na rynku krajowym obligacje o łącznej wartości 10-13,5 miliarda złotych i bony za 16-19,8 miliarda złotych. Natomiast na zagranicznych rynkach resort planuje w tym czasie sprzedać obligacje za 1,5-2,0 miliarda euro. Rząd Leszka Millera tłumaczy przyszłoroczny wzrost deficytu zwiększonymi wydatkami państwa związanymi z wejściem do Unii Europejskiej, ale wielu analityków ostrzega, że rosnący deficyt może doprowadzić do kryzysu finansów państwa. Wizja przyszłorocznej ekspansji fiskalnej państwa przyczyniła się niedawno do wzrostu rentowności obligacji i osłabiła polską walutę. Działo się to w momencie kiedy gospodarka przyspiesza i jest na dobrej drodze, by w przyszłym roku osiągnąć wzrost rzędu pięciu procent. Po akceptacji Senatu ustawa budżetowa zostanie przesłana do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który prawdopodobnie nie wniesie istotnego sprzeciwu wobec propozycji rządu, z którym łączą go lewicowe korzenie polityczne. Inwestorzy uważają, że przyszłoroczny deficyt spowoduje, iż relacja długu publicznego do PKB już w 2004 roku przekroczyć może ostrożnościowy próg 55 procent. Natomiast zmniejszenie tych proporcji nastąpić może dopiero w 2006 roku, co poprzedzać będzie program cięć budżetowych. "Ten budżet oznacza trochę kosmetyki w porównaniu z tym, co proponowano wcześniej, więc będzie przyjęty przez rynek chłodno" - powiedział Marcin Mróz, ekonomista z SG. W ubiegłym tygodniu wicepremier Jerzy Hausner, architekt planu redukcji wydatków, powiedział, że możliwe zmiany w waloryzacji emerytur w przyszłym roku oznaczać mogą obniżenie wydatków o trzy miliardy złotych, co w praktyce wpłynie na redukcję rządowych założeń dotyczących deficytu. Hausner planuje złożyć swoją średnioterminową strategię racjonalizacji wydatków w parlamencie na początku 2004 roku. Wicepremier chce, by program przyniósł w ciągu najbliższych czterech lat oszczędności rzędu 32 miliardów złotych. Rząd zakłada, że strategia cięć wydatków budżetowych, które konieczne są do uniknięcia kryzysu fiskalnego, przyczyni się do obniżenia deficytu państwa do poniżej trzech procent PKB w 2007 roku. Taka redukcja umożliwi spełnienie wymogów Unii Europejskiej niezbędnych do przyjęcia euro w końcu dekady. Niektórzy analitycy obawiają się, że aby bronić popularności rządu Leszka Millera, parlamentarzyści z SLD będą skłonni do rozwodnienia programu Hausnera. Zwłaszcza, że poparcie ostatnio znacznie się obniżyła, a wybory parlamentarne odbędą się już w 2005 roku. ((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Kuba Kurasz; warsaw.newsroom@reuters.com; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: pawel.sobczak.reuters.com@reuters.net))

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Premium Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ