OPIS5-Frekwencja w referendum wystarczająca by wejść do UE

09-06-2003, 00:11

OPIS5-Frekwencja w referendum wystarczająca by wejść do UE (Depesza uzupełniona o dane PKW na temat wyników referendum z 10 procent obwodów
wyborczych w paragrafie V) WARSZAWA (Reuters) - Większość Polaków w zakończonym o 20.00 w niedzielę dwudniowym
referendum opowiedziała się za wejściem Polski do Unii Europejskiej (UE). Kluczowa dla
sukcesu frekwencja według wstępnych szacunków okazała się wystarczająca, by głosowanie
uznać za ważne. Tak jak przed referendum wskazywali analitycy, polski rynek walutowy i rynek długu
może ogarnąć w poniedziałek krótkotrwała euforia, jednak jej skala i zakres może okazać
się niezbyt wielka. Natomiast na warszawskiej giełdzie, która od końca kwietnia zyskała 10 procent w
związku z oczekiwaniami, że Polacy zdecydowanie poprą integrację z UE, może dojść do
realizacji zysków, jednakże w krótkim terminie może się pozytywnie przełożyć na
poniedziałkowe otwarcie, uważają analitycy. Najistotniejsze teraz ich zdaniem to postawienie sobie pytania "co dalej?", bowiem
przed mniejszościowym rządem stoją trudne negocjacje z partiami politycznymi na
temat poparcia reform dotyczących finansów publicznych państwa. Według Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) frekwencja w plebiscycie unijnym zebrana z
10 procent obwodów wyborczych wyniosła 59,6 procent. Za "tak" dla UE opowiedziało się
78,02 procent głosujących, za "nie" 21,98 procent. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zapowiedział już, że będzie próbował zbudować
międzypartyjny blok porozumienia, który poprze trudne reformy przygotowujące Polskę do
członkostwa w UE. "Zaczynamy dyskusję co dalej. Od jutra rozpoczynają się konsultacje z partiami
politycznymi. Będziemy rozmawiać i o finansach i o reformie finansów publicznych i o
przygotowaniach do UE. Nie ma czasu ani na błędy ani na opóźnienia" - powiedział
Kwaśniewski. Spotkania te będą miały na celu wysondowanie, czy rząd może liczyć na poparcie
parlamentu przy głosowaniu zmian w ustawach budżetowych, niezbędnych aby skorzystać ze
środków unijnych. "Umówiliśmy się z Panem prezydentem, że spotkamy się w jutro wieczorem" - powiedział
również w telewizji publicznej premier Leszek Miller. Prezydent powiedział także, że bardzo istotna będzie dyskusja polityczna na temat
założeń przyszłorocznego budżetu, a także koncepcji przyspieszonych wyborów
parlamentarnych. "Jest oczywiście sprawa budżetu na 2004 i większości dla tego budżetu, choć jestem
tutaj uspokajany przez znawców parlamentu, że parlament tak polubił swoje zajęcia, że
nawet budżet będzie gotów przyjąć, tylko byle kadencji nie skracać (...). Jest też ważne
byśmy się porozumieli co do koncepcji wcześniejszych wyborów" - dodał. Dwa dni po referendum rząd ma debatować nad reformami budżetowymi. Debata ta może
przerodzić się w otwarty konflikt polityczny pomiędzy ministrem finansów Grzegorzem
Kołodką stojącym za zaciśnieniem wydatków budżetowych, a skłonnym do poluzowania polityki
fiskalnej ministrem gospodarki Jerzym Hausnerem. ZŁOTY MOŻE SIĘ UMOCNIĆ, A NA GIEŁDZIE MOŻLIWA KOREKTA Złoty, który w ostatnim czasie zachowywał się nerwowo z powodu zbliżającego się
referendum i obaw o przyszłość mniejszościowego rządu, zyskał w piątek około 0,8 procent
do euro i około 0,6 procent do dolara. Po południu w piątek euro wyceniano na 4,3870
złotego, a dolara na 3,7158. "Złoty prawdopodobnie trochę się umocni, ale po tym jak minie euforia wszyscy
przypomną sobie, że najważniejsze rzeczy są ciągle przed gospodarką. Wzmocnienie nie
będzie znaczące i długotrwałe" - powiedział obecny w Pałacu Prezydenckim Witold
Orłowski, doradca ekonomiczny Aleksandra Kwaśniewskiego. "Ta decyzja to jednak kolejna cegiełka, która się będzie dokładać do poprawy
nastrojów w Polsce" - dodał. W mijającym tygodniu giełdowy indeks WIG20 umocnił się o 2,8 procent, zaś od końca
kwietnia zyskał ponad 10 procent. Ponadto wskaźnikowi temu udało się pokonać
psychologiczną barierę 1.200 punktów. "Po takiej dużej zwyżce i tak spodziewałbym się korekty, ale nie sądzę, by sama
informacja o referendum spowodowała znaczącą przecenę" - powiedział Rafał Wiatr, szef
działu analiz Domu Maklerskiego Banku Handlowego. "Myślę, że jeżeli rynek spadnie to z innych powodów - po prostu wcześniej wspiął się
nieco za wysoko" - dodał. Część analityków prognozuje jednak, że w poniedziałek, przynajmniej na otwarciu,
może dojść do zwyżki. "Myślę, że inwestorzy z Londynu i Stanów Zjednoczonych mogą rzucić się do kupowania
w poniedziałek, gdyż lubią mieć wszystko "czarno na białym", jednak później może pojawić
się pokusa do realizacji zysków" - powiedział Paweł Wojtaszek, makler z Erste
Securities. ((Autor: Kuba Kurasz, Paweł Florkiewicz; Redagował: Tomasz Krzyżanowski,
warsaw.newsroom@reuters.com; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging:
kuba.kurasz.reuters.com @reuters.net))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / OPIS5-Frekwencja w referendum wystarczająca by wejść do UE