Opłata rejestracyjna może się okazać wyższa niż akcyza

Paweł Janas
23-08-2004, 07:32

Ministerstwo Finansów (MF) pracuje nad projektem rozporządzenia, które zastępowałoby podatek akcyzowy podatkiem rejestracyjnym. „PB” dotarł do szczegółowych założeń tego projektu. Zaproponowane przez resort stawki nowych obciążeń fiskalnych uzależniające podatek od pojemności silnika (odpowiednio 1200, 2400 lub 4000 zł) budzą wiele kontrowersji.

— Z prostego rachunku wynika, że propozycja resortu finansów promuje sprzedaż najdroższych aut. Nowy podatek byłby wyższy od obecnie obowiązującej akcyzy, a ceny takich samochodów jak Seicento czy Panda poszłyby w górę — przekonuje Czesław Świstak, dyrektor finansowy Fiat Auto Poland.

W obronie Kowalskiego

Do tego samego wniosku doszło ministerstwo gospodarki. które opiniowało propozycje MF.

— Uważamy, że nowe rozwiązania uderzałyby w Kowalskiego, który kupuje najtańsze samochody o najmniejszej pojemności. Dlatego zaproponowaliśmy dla tych silników niższe stawki podatku niż proponowane przez resort finansów — twierdzi przedstawiciel resortu gospodarki.

Podkreśla, że nie do zaakceptowania jest drugi wariant resortu finansów proponujący wprowadzenie jednolitej opłaty (1720 zł) bez względu na pojemność silnika.

— Powód jest ten sam: promowałoby to sprzedaż jedynie najdroższych aut — dodaje nasz rozmówca z resortu gospodarki.

Wprowadzenie nowego podatku miało — zdaniem resortu finansów — powstrzymać rosnący lawinowo od maja napływ do Polski samochodów używanych z Zachodu.

Wątpliwa tama

— Moim zdaniem, wprowadzenie podatku rejestracyjnego w niewielkim stopniu powstrzyma import aut używanych — twierdzi Jacek Żarnowiecki, odpowiedzialny za kontakty z rządem w Opel Polska.

Stąd też — zdaniem analityków — lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby resort finansów poszedł w kierunku innej — notabene rozważanej już przez ministerstwo — koncepcji.

— Lepsze są rozwiązania zmierzające do uzależnienia wielkości podatku od normy emisji spalin. Dopiero to rozwiązanie przyniosłyby rzeczywiste ograniczenie napływu samochodów najstarszych, o długim okresie eksploatacji. Nie chodzi o to, by promować sprzedaż aut najtańszych czy najdroższych, ale o to, by po szosach jeździły wozy bezpieczne i spełniające normy ekologiczne. Zarówno duże jak i małe— twierdzi Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Opłata rejestracyjna może się okazać wyższa niż akcyza