Opłaty w suplementach… mile widziane

  • Alina Treptow
30-03-2016, 22:00

Inspekcja sanitarna chce, by wnioski o wprowadzenie suplementów diety na rynek były odpłatne. Wreszcie będzie porządek — ocenia branża.

Choć w większości przypadków nowe opłaty budzą sprzeciw przedsiębiorców, na rynku suplementów diety reakcja jest odwrotna. Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) pracuje nad regulacjami, które wprowadzą opłatę za notyfikację wniosku o wprowadzenie suplementu na rynek. — W ciągu najbliższych miesięcy przedstawimy propozycje wysokości opłat. Przy ich ustalaniu będziemy brali pod uwagę dwa aspekty. Z jednej strony producenci suplementów mogą pochwalić się wysokimi marżami.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Z drugiej — gwarantują wysokie wpływy do publicznego budżetu, więc nadmiernie ich obciążając, można wylać dziecko z kąpielą — wyjaśnia Monika Zagrajek, dyrektor departamentu żywności prozdrowotnej GIS.

Nie lek, lecz coś na ząb

Choć przeciętny Kowalski często nie rozróżnia suplementu diety od leku, prawo traktuje suplementy jak żywność. Podlegają więc nie Głównemu Inspektoratowi Farmaceutycznemu, ale GIS. Producent nie musi rejestrować produktu, ale zgłasza do GIS jego wprowadzenia na rynek, co może nastąpić chociażby następnego dnia. Obecna formuła jednak nie do końca się sprawdza. Monika Zagrajek zauważa, że nie tylko składane przez przedsiębiorców wnioski są niekompletne. Same produkty (trzeba przedstawić ich skład jakościowo-ilościowy) pozostawiają wiele do życzenia.

— Przedsiębiorcy nie podają informacji o ekstrakcie surowców, nie mają zweryfikowanych składników. Zdarza się, że produkt zawiera zbyt dużą ilość danej substancji czynnej, co czyni go już nie suplementem, lecz lekiem. W skrajnych przypadkach suplementy zawierają sterydy oraz inne niedozwolone substancje. Niewątpliwie rynek wymaga uporządkowania — podsumowuje Monika Zagrajek.

Ewa Jankowska, prezes Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty PASMI, zauważa, że Polska jest jednym z nielicznych krajów UE, które starają się kontrolować rynek suplementów i oprócz przyjęcia zgłoszenia wprowadzenia produktu na rynek dokonują oceny wniosku. — Dlatego zasadne jest ustanowienie opłaty za wykonaną pracę — uważa Ewa Jankowska.

Marek Chrzanowski, współwłaściciel producenta suplementów diety Oleofarm, uważa, że to dobry kierunek.

Wyjście z garażu

— Rynek suplementów diety potrzebuje regulacji, dlatego uważam, że opłaty to dobra decyzja. Liczę, że uporządkują rynek i być może wyeliminują firmy niebadające produkowanych suplementów, lecz prowadzące tzw. produkcję garażową — mówi Marek Chrzanowski. Tę opinię podziela Monika Stefańczyk, główny analityk PMR w obszarze farmacji. Nie spodziewa się, aby dodatkowe opłaty doprowadziły do przetasowań na rynku.

— Raczej go uporządkują. Opłaty nie powinny być problemem dla firm o ugruntowanej pozycji na rynku. Jedynie niewielkie, często domorosłe firmy mogą sobie nie poradzić — uważa Monika Stefańczyk. Organizacje zrzeszające producentów uważają, że na planowanych zmianach skorzystają nie tylko firmy.

— Zdecydowanie popieramy rozwiązania, które służą podnoszeniu bezpieczeństwa zarówno pacjentów, jak i konsumentów — mówi Ewa Jankowska.

Rynek suplementów diety jest uważany za jeden z bardziej atrakcyjnych. Według prognoz PMR, w tym roku urośnie do 3,73 mld zł. W 2020 r. ma to być już ponad 5 mld zł. Nic więc dziwnego, że ten segment rynku przyciąga inwestorów branżowych i finansowych. Przejęcia w Polsce ma na koncie m.in. Valeant Pharmaceuticals, a ostatnio firmę Sequoia kupił spożywczy Maspex.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Opłaty w suplementach… mile widziane