Czytasz dzięki

Opozycja krytykuje rząd, bo Brytyjczycy jeżdżą do dentystów w Polsce

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 02-08-2005, 12:56

Brytyjska opozycja skrytykowała we wtorek rząd Tony'ego Blaira za to, że nie wywiązał się z obietnicy zapewnienia obywatelom powszechnego dostępu do usług dentystycznych. Zmusza to Brytyjczyków do leczenia zębów zagranicą, m.in. w Polsce.

Brytyjska opozycja skrytykowała we wtorek rząd Tony'ego Blaira za to, że nie wywiązał się z obietnicy zapewnienia obywatelom powszechnego dostępu do usług dentystycznych. Zmusza to Brytyjczyków do leczenia zębów zagranicą, m.in. w Polsce.

    Powodem tej krytyki jest opisany we wtorkowej bulwarówce "Daily Mail" przypadek 36-letniego Szkota Andy'ego Sinclaira. Mając do wyboru zapłacenie "haraczu" prywatnemu dentyście lub zapisanie się na długą listę czekających do publicznego dentysty w miejscowości położonej 160 km od miejsca zamieszkania, kupił bilet lotniczy do Krakowa i na wizycie u polskiej stomatolog zaoszczędził 242 funty.

    Za prywatny zabieg Sinclair musiałby zapłacić w Szkocji 350 funtów szterlingów (ok. 2100 zł), a w Polsce równowartość 58 funtów (ok. 350 zł). Za przelot tanimi liniami Easyjet na trasie Glasgow-Luton-Kraków zapłacił 50 funtów. Z usług w Polsce jest bardzo zadowolony.

    Rzecznik opozycyjnych liberałów ds. służby zdrowia Steve Webb oskarżył we wtorek rząd, że jest obojętny na coraz gorszą sytuację publicznej służby zdrowia (NHS). Wskazując na przypadek Sinclaira powiedział: "To niedopuszczalne, że ludzie zmuszani są do podejmowania tak desperackich działań".

    W podobnym duchu wypowiedział się pod adresem rządu konserwatywny rzecznik ds. służby zdrowia Andrew Lansley: "Dentyści pracujący dla publicznej służby zdrowia muszą mieć gabinety na głównych ulicach miast, tylko wówczas tacy jak Sinclair nie będą zmuszani do tego, by latać samolotami do innego kraju w poszukiwaniu tanich usług dentystycznych".

    Z kolei konserwatywny poseł Ben Wallace ocenił, że tylko 45 proc. Brytyjczyków udaje się znaleźć dentystę NHS, ponieważ rośnie liczba stomatologów odchodzących do sektora prywatnego. Z danych parlamentarnej komisji wydatków publicznych wynika, że jeden dentysta publicznej służby zdrowia przypada na 2276 mieszkańców, a w 2003 roku w NHS brak było 1850 dentystów.

    Poprzedni minister zdrowia John Reid ogłosił, iż nakładem 3,8 mln funtów brytyjski resort zdrowia ma w planach przyjęcie do pracy 230 dentystów z Polski po to, by zmniejszyć niedobory. Kilkudziesięciu już rozpoczęło pracę.

    Dentyści w Anglii i Walii odchodzą do sektora prywatnego, głównie z powodu wyższych zarobków i mniejszego obciążenia pracą. Na skutek tego pacjenci mają trudności z zarejestrowaniem się u dentysty NHS, zwłaszcza z krótkim wyprzedzeniem.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane