Optimus kontra Dell: ceny poniżej kosztów?

Mariusz Zielke
11-05-2004, 00:00

Optimus żąda od Della zaprzestania dumpingu. Grozi skierowaniem sprawy do UOKiK i Brukseli. Przetargi wygrywamy uczciwie — zapewnia Dell.

Czy amerykańska korporacja Dell, największy producent komputerów na świecie, z obrotami rzędu 41 mld USD rocznie, sprzedaje w Polsce poniżej kosztów? Takiego zdania jest Optimus, krajowy dostawca pecetów, który wysłał do Della list z żądaniem zaprzestania praktyk dumpingowych. Grozi, że skieruje sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz urzędów europejskich. Chodzi o kilka dużych przetargów, w których Dell zastosował znaczące, sięgające 50 proc. upusty. Zdaniem Optimusa, za wysokie.

— Takie zarzuty trzeba udowodnić. Nie stosujemy dumpingu — odpiera je Roman Durka, szef Della w Polsce.

Rękawica rzucona

Optimus w 2004 r. ścierał się już kilkakrotnie z Dellem w dużych przetargach, rozpisanych m.in. przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) oraz Ministerstwo Nauki i Informatyzacji. W obu Dell zaproponował znacznie niższe ceny niż konkurenci. Optimus protestował, ale nic nie wskórał. Obecnie zbliżają się największe przetargi w tym roku — warte nawet 150 mln zł dostawy komputerów dla szkół. Optimus obawia się, że i tym razem nie będzie w stanie rywalizować z Dellem. Dlatego zaangażował prawników do przygotowania skarg do urzędów kontrolnych, a także skierował do korporacji i polskiego oddziału Della pismo ostrzegawcze — podobno w porozumieniu z innymi firmami komputerowymi.

Oficjalnie jednak Optimus nie chce wypowiadać się w tej sprawie. Dell natomiast zdecydowanie nie zgadza się z zarzutami.

— Dostaliśmy pismo i stanowczo na nie odpowiedzieliśmy. Mogę podać kilka przykładów, kiedy Optimus był dużo tańszy od Della i my nie protestowaliśmy. Dlaczego Optimus robi to teraz, kiedy okazaliśmy się tańsi? Wygraliśmy uczciwie, a konkurent nie może pogodzić się z porażką — mówi Roman Durka.

Trudna sprawa

Co na to inni producenci komputerów? Nie chcą stawiać oficjalnych zarzutów, choć nieoficjalnie wielu z nich przyznaje, że ceny Della w niektórych przetargach były zaskakująco niskie.

— Nie wiem, czy Dell stosował dumping. Jeżeli jednak Optimus decyduje się na walkę, to widocznie ma mocne karty — mówi Andrzej Kurek, wiceprezes NTT, największego dostawcy komputerów PC w Polsce.

— Dumping jest zabroniony. Nie wiem, czy Dell stosował takie praktyki. Jeżeli Optimus ma dowody, to robi to, co robi — komentuje Andrzej Dopierała, szef polskiego oddziału HP.

W branży IT panuje przekonanie, że ciężko jest udowodnić dumping. Z drugiej jednak strony jesteśmy już w UE, a organy unijne piętnują praktyki tego typu, szczególnie gdy oskarżane są korporacje amerykańskie.

— Dumping w przypadku sprzętu komputerowego jest bardzo trudny, jeśli wręcz nie niemożliwy do udowodnienia. Korporacje mają przecież duże możliwości prowadzenia elastycznej polityki kosztowej i cenowej — komentuje Piotr Smólski, prezes Ster-Projektu (dawniej szef polskiego oddziału HP).

Okiem prawnika

Albo sąd, albo ugoda

Jeżeli żadna z firm nie ma pozycji dominującej na rynku, to mogą być zastosowanie przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Każdy, kto czuje się poszkodowany przez konkurenta, który stosuje np. ceny dumpingowe, może wystąpić na drogę sądową i złożyć powództwo cywilne w sądzie gospodarczym. Można powoływać się na art. 15 ust. 1 pkt 1 tejże ustawy, mówiący, że czynem nieuczciwej konkurencji, tj. czynem sprzecznym z prawem lub dobrymi obyczajami kupieckimi, jest m.in. ograniczanie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku np. poprzez sprzedaż poniżej kosztów w celu wyeliminowania innych graczy z rynku. Poszkodowany może żądać zaniechania stosowania cen dumpingowych oraz odszkodowania. Ale wygrana w sądzie nie jest łatwa. Przecież każda firma ma inne koszty i inną ich strukturę. Można się bronić np. twierdzeniem, że trwała akcja promocyjna. Ponadto sprawy sądowe mogą ciągnąć się nawet kilka lat. Z reguły zwaśnieni przedsiębiorcy nie idą do sądu, lecz łagodzą konflikt w drodze ugody. Często skutek odnosi przedprocesowa wymiana korespondencji i mediacja. Natomiast gdy jedna ze stron ma pozycję dominującą na rynku, czyli co najmniej 40-proc. udział, to wtedy zastosowanie ma ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Można sprawę skierować do prezesa UOKiK.

ROBERT GAGO

radca prawny z kancelarii prawnej Lovells

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Optimus kontra Dell: ceny poniżej kosztów?