Optimus za burtą

Kamil Zatoński
30-08-2006, 00:00

KPWiG nie patyczkowała się z Optimusem: za przewinienia zarządu akcje spółki zostaną za trzy miesiące wykluczone z obrotu.

Wyproszenie z giełdy od 1 grudnia i 500 tys. zł — to kara, jaka spotka akcjonariuszy Optimusa za poważne naruszenie obowiązków informacyjnych przez zarząd spółki.

— Kara jest surowa, bo przewinienie było bardzo poważne. Pamiętajmy, że spółka ma 14 dni na złożenie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG).

„Decyzja KPWiG jest nieadekwatna do popełnionych czynów. Zamierzamy się odwołać” — czytamy w wieczornym komunikacie Optimusa.

Pięć powodów

To nie pierwszy tego typu przypadek w historii warszawskiej giełdy. Kilka lat temu za notoryczne uchylanie się od wypełniania obowiązków informacyjnych z parkietu wyrzucono Universal. Ta spółka była już jednak na skraju bankructwa. O Optimusie tego powiedzieć nie można.

Komisja zarzuciła zarządowi, kierowanemu przez Piotra Lewandowskiego (przewinienia zostały popełnione kiedy szefem spółki był Michał Lorenc), że umyślnie ukrył przed inwestorami informację o podwyższeniu kapitału zakładowego w drodze emisji prywatnej. Zrobił to dopiero prawie miesiąc po fakcie. Tyle samo spółka czekała z przedstawieniem umowy zakupu przez Optimusa akcji skierniewickiej Zatry od Michała Dębskiego. W ogóle nie poinformowano z kolei o wzajemnym potrąceniu wierzytelności między oboma podmiotami, nie przekazano także do komisji listy akcjonariuszy, którzy mieli prawo wziąć udział w walnym, które odbyło się 10 lipca. Wreszcie — z wynoszącym 18 dni poślizgiem — ujawniono fakt podpisania z Bankiem BPH aneksu do umowy kredytowej.

Decyzja KPWiG dotyczy tylko kwestii znajdujących się w jej właściwości, tzn. naruszenia obowiązków informacyjnych przez spółkę publiczną. Pozostałymi wątkami zajmują się organy ścigania — głosi komunikat KPWiG.

Chodzi o podejrzenie sfałszowania uchwały rady nadzorczej emitenta, dzięki której Michał Dębski mógł stać się największym akcjonariuszem firmy, kontrolującym blisko 30 proc. głosów na ZWZ. Za jedną akcję płacił 1 zł, siedem razy mniej, niż wynosił wtedy kurs na giełdzie. Sprawę nadal bada warszawska prokuratura. Przesłuchano już wszystkich świadków, teraz sprawdzeniem autentyczności dokumentów zajmuje się grafolog.

Michał Lorenc podpowiada, że uchwałę sfałszował Piotr Lewadowski, wybrany na prezesa przez Michała Dębskiego.

Pozostali ucierpią

Inny znaczący akcjonariusz Optimusa — Zbigniew Jakubas (po przetasowaniach posiada 14 proc. akcji) decyzję komisji komentuje krótko:

— Kowal zawinił, cygana powiesili — mówi inwestor.

Jego zdaniem, kary powinny dosięgnąć zarząd i Michała Dębskiego, a nie pozostałych akcjonariuszy, których portfele i tak już ucierpiały w wyniku zamieszania wokół spółki. Od początku czerwca kurs obniżył się o jedną trzecią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Optimus za burtą