Optymiści, bądźcie czujni

  • Marek Rogalski
05-03-2012, 00:00

Jest wiele czynników, którymi będzie można wytłumaczyć marcową słabość rynków. Kluczowe pytanie to, jak głęboka będzie ta korekta.

Trzeciej rundy taniego finansowania dla europejskich banków (LTRO 3) prawdopodobnie nie będzie. Przeciwna temu jastrzębia frakcja w Europejskim Banku Centralnym (EBC), skupiona wokół Niemca Jensa Weidmanna, tym razem zyska zrozumienie większości członków EBC. Zresztą z tym zgadza się też sam Mario Draghi, prezes banku.

Od idei wdrożenia QE3 zdaje się też odchodzić amerykański Fed. Wprawdzie Ben Bernanke, szef Fedu, ostatnio powtórzył ostrożne opinie na temat gospodarki, ale dodał, że wyższe ceny benzyny mogą przejściowo wpłynąć na inflację. W takiej sytuacji szef Fedu będzie chciał dodatkowo uniknąć konfrontacji z republikanami, którzy być może przejmą władzę w Białym Domu po listopadowych wyborach. Inwestorzy, którzy po cichu liczyli na to, że tani pieniądz będzie dłużej wywierał pozytywny wpływ na rynki, mogą się przeliczyć.

Tymczasem na horyzoncie pojawia się szereg potencjalnych zagrożeń. Wprawdzie inspektorzy trójki wydali w minionym tygodniu pozytywną opinię o portugalskich finansach, spychając temat ewentualnej dyskusji o drugim bailoucie na drugą połowę roku, ale o wiele większym zagrożeniem (ze względu na skalę problemu) może być Hiszpania.

Dlatego zastanawia nadmierny optymizm zagranicznych inwestorów na tamtejszym rynku długu — w ostatnich dniach rentowności 10-letnich obligacji spadły poniżej 5,0 proc. W poniedziałek rząd Mariano Rajoya podał, że deficyt budżetowy w relacji do PKB sięgnął w ubiegłym roku 8,5 proc. (poprzedni premier Jose Zapatero zakładał 6 proc., a nowy rząd wstępnie 8,2 proc.). Założony na ten rok spadek deficytu do 4,4 proc. PKB jest więc fikcją. Alternatywą jest jedynie doprowadzenie kraju do głębokiej recesji.

Hiszpania już tnie wydatki, a gospodarka w tym roku może skurczyć się o 1,7 proc. Hiszpański premier próbuje teraz zabiegać o większą wyrozumiałość europejskich polityków, ale ci są podzieleni. Bo ile będzie wart nowy pakt fiskalny i zaakceptowane wcześniej ustalenia tzw. sześciopaku, jeżeli znów będzie się stwarzać wyjątki?

Nie wiadomo też, jak potoczą się losy oficjalnie podpisanego przez unijnych przywódców nowego paktu fiskalnego. W najbliższych tygodniach irlandzki premier pewnie oficjalnie ogłosi termin referendum, które zostanie przeprowadzone na przełomie maja i czerwca. Ryzyko jego odrzucenia przez Irlandczyków będzie duże.

O wiele większy problem może stwarzać jednak Francja, jeżeli po wygranych wyborach w maju Francois Hollande zacznie rzeczywiście majstrować przy pakcie fiskalnym, jak zapowiada. Europa może zacząć zawracać z drogi reform, zwłaszcza, że Angela Merkel nie będzie miała ochoty odgrywać roli samotnego rycerza.

Skupi się na zaplanowanych na jesień 2013 r. wyborach parlamentarnych i sprzątaniem na własnym politycznym podwórku. Zwłaszcza że problemy może nadal stwarzać Grecja, i to nie tylko w kontekście zaplanowanych na kwiecień wyborów parlamentarnych. Cały czas nie wiadomo przecież, jak potoczy się zaplanowana na najbliższe tygodnie operacja umorzenia ponad 100 mld EUR długu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski analityk DM BOŚ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Optymiści, bądźcie czujni