Orlen i Lotos ofiarami bessy

Maciej Zbiejcik
27-06-2008, 00:00

Lotos to najsłabszy blue chip tego roku. Zdaniem analityków cena akcji jest „śmiesznie niska”

Tylko w czerwcu notowania płockiego Orlenu stopniały o 12 proc., a jej gdańskiego konkurenta aż 23 proc. Obie krajowe rafinerie jeszcze gorzej się prezentują w całym półroczu. Akcjonariusze Orlenu stracili w tym roku 32 proc., a Lotosu — 42 proc. Czarnego obrazu nie zmieni niewielkie odreagowanie kursów na czwartkowej sesji.

Trudno znaleźć racjonalne przesłanki do tak dotkliwej przeceny naszych strategicznych spółek. Dziwią się jej nawet analitycy. Na przykład KBC Securities wydał dla akcji Lotosu rekomendację „kupuj”, twierdząc, że bieżący kurs giełdowy jest „śmiesznie niski”. Specjaliści z KBC winę za spadki przypisują rosnącemu negatywnemu nastawieniu do spółki z uwagi na brak stabilnej sytuacji segmentu rafineryjnego (niskie tzw. kraki benzynowe) oraz niepewność związaną z finansowaniem i wdrożeniem programu modernizacji rafinerii. Maklerzy dodają, że obecne poziomy cen uwzględniają już wszystkie negatywne informacje.

Również ostatnia rekomendacja dla Orlenu jest pozytywna. Odtajnił ją we wtorek Deutsche Bank. Jego analitycy podnieśli wycenę akcji Orlenu z 47 do 48 zł i utrzymali zalecenie „kupuj”. Z drugiej strony, Deutsche Bank obniżył wycenę papierów Lotosu z 31,5 do 25 zł, sugerując ich pozbywanie się.

Obie krajowe rafinerie wyglądają atrakcyjnie pod względem giełdowych wskaźników. C/WK jest mniejszy niż 1. Dla Lotosu stosunek ceny do zysku (C/Z) nie przekracza 3, a dla Orlenu — 5. Teoretycznie — gdyby zyski spółek się utrzymały i w całości trafiły do akcjonariuszy w postaci dywidendy, inwestor po odpowiednio trzech i pięciu latach odzyskałby wszystkie wyłożone pieniądze. Skąd więc ta niechęć do rafinerii? Decyduje o tym utrzymująca się awersja inwestorów do całego rynku akcji. Notowaniom nie pomaga napięta sytuacja na rynku ropy. Z rynku amerykańskiego płyną sygnały o wyraźnym spadku popytu na paliwa. Czy to początek końca hossy surowcowej? Wyraźniejszy spadek cen ropy osłabiłby zainteresowanie spółkami paliwowymi, które w pierwszych miesiącach hossy na rynku ropy cieszyły się dużą popularnością. Może więc giełda wyprzedza po prostu przyszłość.

Kursy Orlenu oraz Lotosu są przesadnie wrażliwe na rynkowe fluktuacje. WIG stracił w tym roku wyraźnie mniej niż krajowi potentaci paliwowi. Obie spółki pozostają także w tyle za zagranicznymi konkurentami. Np. kurs amerykańskiego Exxon Mobil, holendersko-brytyjskiego Royal Dutch/Shell czy austriackiego OMV spadły „tylko” kilkanaście proc. Wśród światowych koncernów paliwowych można znaleźć i takie, które zyskują na wartości. Są to m.in. amerykański koncern Conoco Philips oraz rosyjski Łukoil. Ich kursy wzrosły odpowiednio o 7 i 13,5 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Surowce / Orlen i Lotos ofiarami bessy