Orlen łapie morski wiatr

Michalina Szczepańska
13-12-2011, 00:00

Koncern paliwowy stara się o pozwolenie na budowę sztucznych wysp na Bałtyku. Mogą na nich stanąć wiatraki o mocy 2000 MW

Do Jana Kulczyka i Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), planujących morskie podboje, dołączy PKN Orlen. Spółka paliwowa ostrzy sobie zęby na 200 km kw. wysp na Bałtyku, na których będzie mogła postawić farmy wiatrowe o mocy do 2000 MW. Inwestycje wpisują się w strategię firmy, dla której energetyka ma być drugim filarem biznesu.

— Strategia PKN Orlen zakłada rozwój m.in. w obszarze energetyki. W ramach tych działań prowadzone są prace modernizacyjne w obecnych elektrociepłowniach i przygotowywane projekty budowy nowych źródeł wytwarzania energii np. we Włocławku. Pracujemy również nad projektami związanymi z odnawialnymi źródłami energii — jako uzupełnienie planowanych inwestycji w energetykę konwencjonalną. Jedną z możliwości, jakie bierzemy pod uwagę, jest budowa morskich farm wiatrowych — mówi Beata Karpińska, kierownik biura prasowego PKN Orlen.

Spółka nie wyklucza również inwestycji w farmy lądowe. Na razie jednak złożyła w resorcie gospodarki wniosek o dwie lokalizacje na polskim Bałtyku. Zapowiada, że uruchomienie pierwszej farmy może nastąpić około 2020 r. Na początek chce zbudować 150 MW. Można się jednak domyślać, że na takiej mocy nie poprzestanie, bo — jak twierdzą inwestorzy zainteresowani podobnymi przedsięwzięciami — dolną granicą rentowności dla projektów morskich jest 600 MW.

— Realna skala projektu będzie znana dopiero po przeprowadzeniu badań geologicznych, geotechnicznych, hydrologicznych i środowiskowych oraz pomiarów wietrzności. Uzyskanie wiarygodnych wyników potrwa około 4 lat. Szacujemy, że uzyskanie pozwolenia na budowę wraz z etapem projektowania potrwa 6 lat. Dlatego inwestycja w morskie elektrownie wiatrowe rozważana jest w długim horyzoncie czasowym, czyli w 2020 r. lub później. Decyzję o wielkości modułów podejmiemy na podstawie wyników badań. Wstępnie można założyć, że pierwszy będzie miał 150 MW — twierdzi Beata Karpińska. Obecnie montowane turbiny mają średnią moc 2-5 MW. Jednak za kilka lat, gdy Orlen faktycznie będzie realizował projekt, jednostkowa moc turbiny może sięgać 10 MW. Budowa 1 MW na morzu to koszt około 13 mln zł. Wykorzystanie całego terenu, o który wnioskuje Orlen, pozwoliłoby przy obecnej technologii postawić 2000 MW, co kosztowałoby 26 mld zł.

— Struktura finansowania będzie uzależniona od skali i harmonogramu realizacji projektu. Rozważymy wszystkie dostępne źródła — w tym zyskanie partnera — deklaruje Beata Karpińska. Zdaniem ekspertów, Orlenowi przyda się branżowy wspólnik, bo inwestycje w morską energetykę wiatrową są bardzo skomplikowane technicznie.

— Farm na morzu absolutnie nie można porównywać z lądowymi. Przy realizacji projektów offshore zaangażowanych jest kilkanaście firm, które są odpowiedzialne za zarządzanie, badania, konstrukcję, fundamenty pod wodą, kable i morskie przyłącza, całą logistykę i tysiące innych spraw. Dlatego polskim inwestorom na pewno potrzebny będzie doświadczony zagraniczny gracz, który już takie przedsięwzięcie zrealizował — tłumaczy Bogdan Gutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.

Belgowie w kolejce

Oprócz Orlenu do Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej w sprawie sztucznych wysp zwróciła się niedawno belgijska firma DEME, dla której budowa morskich farm wiatrowych byłaby pierwszą inwestycją w Polsce. Belgowie instalowali już turbiny w morskich farmach w Wielkiej Brytanii, Szwecji i Danii. Łącznie na rozpatrzenie czeka już dziesięć podobnych wniosków. Wśród inwestorów jest m.in. Jan Kulczyk (z projektami na co najmniej 1,8 tys. MW), Polska Grupa Energetyczna (planująca 3,4 tys. MW), Hiszpanie (prawdopodobnie Iberdrola) i Energetyka Polska z Krakowa. W sumie inwestorzy mają apetyt na minimum 8,5 tys. MW. Budowa farm tej mocy kosztowałaby 110 mld zł. Takie inwestycje oznaczałyby nie tylko rozwój przemysłu produkującego komponenty do budowy morskich wiatraków, ale też codzienne miliony zostawiane na Wybrzeżu w firmach usługowych (m.in. portach). Ten potencjał dostrzegli już polscy producenci. W Stoczni Gryfia powstaje fabryka elementów konstrukcji offshore. Szczeciński KK Electronic zaopatrzył amerykańskie i duńskie turbiny morskie w systemy sterowania. Energomontaż Północ Gdynia wykonał platformy dla farm duńskich i brytyjskich, a Mostostal Chojnice — dla szwedzkich. Spomasz Żary wyprodukował elementy wiatraków zainstalowanych na morzach Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Orlen łapie morski wiatr