Orlen + Lotos? PO łagodnieje

Agnieszka Berger
19-02-2008, 00:00

Szef komisji skarbu i eks-prezes UOKiK już nie patrzy wilkiem na naftową fuzję. To godne przemyślenia — uważa Tadeusz Aziewicz.

Z partii rządzącej popłynął sygnał, że paliwowa fuzja mogłaby jednak wypalić

Szef komisji skarbu i eks-prezes UOKiK już nie patrzy wilkiem na naftową fuzję. To godne przemyślenia — uważa Tadeusz Aziewicz.

Idea fuzji dwóch krajowych potentatów branży paliwowej, PKN Orlen i Grupy Lotos, ilekroć powraca, budzi emocje analityków giełdowych, polityków i ekspertów. Jeszcze w ubiegłym roku przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, ówczesnej opozycji, wypowiadali się na ten temat raczej nieprzychylnie. Ale świat się zmienia i na koncepcję połączenia polskich firm naftowych cieplej patrzy teraz nawet Tadeusz Aziewicz, gdyński poseł PO i przewodniczący sejmowej komisji skarbu, który osiem lat temu, jako prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), był śmiertelnym wrogiem konsolidacji w tej branży.

— Aby odpowiedzieć na pytanie dotyczące prywatyzacji sektora paliwowego, trzeba najpierw rozstrzygnąć strategiczną kwestię dotyczącą modelu rynku paliw ciekłych w Polsce. Wiele razy opowiadaliśmy się za modelem dwubiegunowym, ale świat się zmienia. Jesteśmy w Unii i nasze firmy w coraz większym stopniu stają się częścią rynku globalnego. W tych okolicznościach warto rozważyć różne koncepcje, nie wyłączając żadnej, w tym połączenia Orlenu z Lotosem — mówi Tadeusz Aziewicz w rozmowie z „Pulsem Biznesu”.

 

Gra pozorów

Szef sejmowej komisji skarbu podkreśla, że ewentualna zgoda na taki model sektora wymagałaby dokładnego przeanalizowania jego skutków dla rynku i pozycji krajowych odbiorców produktów obu paliwowych potentatów oraz innych konsekwencji, również tych związanych z racją stanu.

— Trzeba pamiętać, że obecnie i tak konkurencja między Orlenem a Lotosem wydaje się raczej pozorna. Orlen zawsze był liderem w zakresie kształtowania cen, a gdańska spółka podążała jego śladem. Na pytania UOKiK firmy odpowiadały, że czynnikiem powodującym zmiany cen w Polsce są relacje cenowe na międzynarodowym rynku ropy — przyznaje Tadeusz Aziewicz.

 

Oczywisty kierunek

Analitycy giełdowi, którzy od dawna kibicują konsolidacji sektora paliwowego, uważają, że wypowiedź posła w sprawie ewentualnej fuzji to dobry znak. Klimat polityczny się ociepla.

— To może wskazywać na zmianę nastawienia w kręgach rządowych do budowy skonsolidowanej firmy paliwowej. Wydaje się, że połączenie przyniosłoby spółkom więcej zysków niż strat wynikających z prawdopodobnego nakazu regulatora sprzedaży części aktywów. Ostateczne rozstrzygnięcia musiałaby jednak poprzedzić dogłębna analiza, co oznacza, że do fuzji nie doszłoby zapewne przed upływem dwóch lat od chwili podjęcia decyzji kierunkowej. Nie było jeszcze w Polsce transakcji na taką skalę — komentuje Paweł Burzyński, analityk BZ WBK.

Jego zdaniem, nie ma wątpliwości, że gdyby miało dojść do przejęcia, to Orlen powinien wchłonąć Lotos, a nie odwrotnie.

— To wydaje się oczywiste ze względu na pozycję rynkową Orlenu, wielkość przedsiębiorstwa, bardziej zaawansowaną restrukturyzację i doświadczenie w dużych transakcjach międzynarodowych. Lotos nawet po zrealizowaniu programu inwestycyjnego będzie produkował prawie trzykrotnie mniej niż Orlen. Inwestycje obciążą też istotnie finanse gdańskiej grupy. Poza tym sądzę, że na odwrotną konfigurację nie zgodziliby się instytucjonalni akcjonariusze Orlenu — dodaje Paweł Burzyński.

Dla Tadeusza Aziewicza kwestia „kto kogo” nie jest już tak jednoznaczna. Jego zdaniem, jeśli spółka kierowana przez Pawła Olechnowicza zrealizuje zaplanowane inwestycje, wzmocni się na tyle znacząco, że mogłaby wystąpić w roli firmy przejmującej. Lotos jest również bezpieczniejszy z punktu widzenia ewentualnego zagrożenia wrogim przejęciem.

 

Duży może więcej

Nie jest tajemnicą, że kwestia „kto kogo” może mieć istotne znaczenie polityczne ze względu na skalę wpływu na połączoną firmę. Wiadomo również, że dla obu spółek rozstrzygnięcie tego problemu ma wymiar ambicjonalny. Paweł Olechnowicz jest bardzo wstrzemięźliwy w wypowiedziach o możliwej fuzji. Spółka odmówiła nam komentarza. Znacznie chętniej wypowiada się w tej sprawie Piotr Kownacki, prezes Orlenu.

— Takie rozwiązanie jest mocno uzasadnione zarówno względami bezpieczeństwa energetycznego, jak i ekonomią. Połączone Orlen i Lotos nie tylko osiągałyby synergie liczone na setki milionów złotych, ale też pod względem przychodów znalazłyby się w europejskiej czołówce. To argumenty, które każdy rząd musi brać pod uwagę, myśląc o przyszłości obu firm oraz polskiego sektora naftowego. Słowa pana przewodniczącego potwierdzają, że tę dyskusję po prostu warto kontynuować — uważa Piotr Kownacki.

Okiem eksperta

Rafał Salwa, niezależny analityk

Przeciwwaga dla MOL i OMV

Kwestia „kto kogo przejmie” to sprawa drugorzędna. Najważniejsze, żeby doszło do połączenia, co pozwoliłoby stworzyć przeciwwagę dla podmiotu utworzonego w wyniku fuzji MOL i OMV, której spodziewam się jeszcze w tym roku. Połączony krajowy koncern byłby mocniejszy kapitałowo i trudniejszy do przejęcia. Miałby też znacznie większe możliwości ekspansji międzynarodowej i zdobycia własnych złóż ropy, np. w Libii.

 

4,2 mld zł

-Tyle wynosi kapitalizacja Lotosu....

 

58,8 proc.

-...taki jest udział skarbu państwa (bezpośrednio lub przez Naftę Polską) w akcjonariacie spółki...

 

379

-...a tyle miała stacji paliw w Polsce 31 grudnia 2007 r.

17,1 mld zł

-Tyle wynosi kapitalizacja Orlenu...

 

27 proc.

-...taki jest udział skarbu państwa (bezpośrednio lub przez Naftę Polską) w akcjonariacie spółki...

 

1897

-...a tyle miała stacji paliw w Polsce 31 grudnia 2007 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Orlen + Lotos? PO łagodnieje