Orlen może mieć kłopot z dostawcami

Anna Bytniewska
opublikowano: 10-11-2008, 00:00

Producenci

Producenci

biokomponentów nie dają

za wygraną w batalii

z płockim koncernem.

O wparcie poproszą rząd.

Straszą też antymonopolem.

PKN Orlen nie rozstrzygnął jeszcze przetargu elektronicznego na dostawy estrów metylowych w 2009 r., ale krajowi dostawcy nie mają zamiaru godzić się na — ich zdaniem — dyktat potentata.

— W tym tygodniu skierujemy pismo do premiera, ministra rolnictwa i ministra gospodarki. Poinformujemy w nim o nadużywaniu przez koncern dominującej pozycji rynkowej, która może mieć negatywne konsekwencje dla krajowej produkcji biokomponentów — mówi Tomasz Pańczyszyn, członek zarządu Krajowej Izby Biopaliw.

Równe szanse

Orlen chce kupić do 550 tys. ton estrów. Wartość kontraktu szacowana jest na około 2,3 mld zł (577,5 mln EUR) przy cenie za tonę wynoszącą 1050 EUR. Na wyłonienie dostawcy ma on czas do 30 listopada. Po tym terminie ważność ofert wygasa.

— Aukcja już się odbyła. Zarząd musi tylko zatwierdzić jej wyniki — mówi Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu.

Kiedy się to stanie?

— Nie potrafię tego powiedzieć. Posiedzenia odbywają się co tydzień, ale nie ujawniamy porządku ich obrad. Do końca roku przetarg na pewno zostanie rozstrzygnięty, by dostawy mogły rozpocząć się z początkiem 2009 r. — odpowiada Dawid Piekarz.

Krajowi dostawcy biokomponentów, mimo że nie zgadzają się z warunkami, jakie proponuje im Orlen, złożyli oferty wychodząc z założenia, że nieobecni nie mają racji. Do tej pory niewiele wskórali. Orlen w warunkach kontraktu zastrzegał sobie elastyczność, jeśli chodzi o wielkość dostaw estrów w granicach +/-25 proc. bez konieczności aneksowania umowy.

— Orlen zgodził się jedynie zmniejszyć ten próg do +/- 15 proc. Pozostałe postanowienia umowy pozostawił jak na razie bez zmian — twierdzi Tomasz Pańczyszyn.

Zdaniem przedstawicieli producentów biokomponentów, sprzyjają one importowi głównie z Niemiec, Austrii i USA.

— Zdajemy sobie sprawę z tego, że w Unii obowiązuje swobodny przepływ towarów. Szanujemy to. Chcemy tylko, by krajowe firmy mogły konkurować z zagranicznymi na równych warunkach — podkreśla Tomasz Pańczyszyn.

Jest to szczególnie istotne w sytuacji kiedy krajowy przemysł biokomponentów dopiero się rozwija, podczas gdy w Niemczech ma już silne podstawy.

— Na tyle silne, że tamtejsze władze zaostrzają politykę fiskalną wobec niemieckich producentów biokomponentów w związku z ich nadprodukcją — twierdzi Tomasz Pańczyszyn.

Próba dialogu

Krajowe firmy mogą być zmuszone jednak do przyjęcia umowy w kształcie, jaki proponuje im Orlen.

— Orlen uważa, że złożenie ofert w przetargu jest równoznaczne z akceptacją warunków kontraktu — mówi Tomasz Pańczyszyn.

W takiej sytuacji próby dalszego dialogu mogą okazać się bezowocne.

—Wówczas pozostanie nam skierowanie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów — mówi Tomasz Pańczyszyn.

W Polsce estry metylowe produkują Rafineria Trzebinia należąca do Orlenu, giełdowy Elstar Oils, Brasco Aleksandra Gudzowatego i Lotos Czechowice. Olej rzepakowy na potrzeby produkcji estrów tłoczy m.in. Zbigniew Komorowski związany niegdyś z PSL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Orlen może mieć kłopot z dostawcami