Orlen może stracić kupca na Anwil

Anna Bytniewska
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Chemiczna grupa jest zniecierpliwiona brakiem decyzji w sprawie sprzedaży Anwilu. Dlatego rośnie jej apetyt na Police.

Ciech zmienia priorytety i łakomym okiem spogląda na Police

Chemiczna grupa jest zniecierpliwiona brakiem decyzji w sprawie sprzedaży Anwilu. Dlatego rośnie jej apetyt na Police.

Ciech, lider Polskiego Konsorcjum Chemicznego (PKCh — w którego skład wchodzą też Tarnów i Kędzierzyn), zdecydował się postawić sprawę zakupu Anwilu na ostrzu noża. Spółka czeka już kilka miesięcy na jasną deklarację PKN Orlen, właściciela producenta nawozów i PCW z Włocławka.

Albo, albo

Płocki koncern nie spieszy się z decyzją, bo chce za Anwil uzyskać jak najwyższą cenę. Wartość tej spółki rynek szacuje nawet na 400 mln EUR. Tymczasem dla PKCh oczekiwania Orlenu są zbyt wygórowane. Na razie jednak jest ono jedynym zainteresowanym zakupem Anwilu.

— Jeżeli w ciągu dwóch-trzech miesięcy Orlen nie podejmie działań, które będą jednoznacznie wskazywały, że chce sprzedać spółkę, wówczas rozpoczniemy realizację innego scenariusza inwestycyjnego — mówi Ryszard Kunicki, prezes Ciechu.

Orlen niedawno na łamach "PB" zapewnił, że finalizuje proces wyboru doradców w sprawie sprzedaży Anwilu. Dopóki ich nie wybierze, dopóty PKCh nie będzie mogło zakończyć rozmów z bankami o kredycie na zakup Anwilu.

Stara miłość

PKCh typuje już nowy cel akwizycji. Może okazać się on znacznie tańszy niż Anwil. Mówiono o nim, gdy Ciech szukał kapitału na giełdzie w 2004 r.

— Chodzi o Zakłady Chemiczne Police. Rozpoczęliśmy pracę nad tą kwestią 3-4 tygodnie temu — mówi Ryszard Kunicki.

Azoty Tarnów, partner Ciechu w PKCh, ostrożnie wypowiada się w tej sprawie.

— To jeden z pomysłów. Decyzja zarządu PKCh w sprawie Polic jeszcze nie zapadła, choć to dość istotny temat. Musimy wszystko poprzeć analizami ekonomicznymi. Zarząd konsorcjum spotka się za tydzień. Będziemy poruszać te kwestie. Faktem jest, że moment na akwizycje jest obecnie bardzo dobry — mówi Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów.

Police pasowałyby do strategii Ciechu, która zakłada rozwój w segmencie nawozowym. Warszawska spółka posiada już w portfelu jednego producenta nawozów fosforowych — gdańskie Fosfory. Tarnowskie Azoty również nie ukrywają, że z Policami łączą je relacje handlowe.

Cena okazyjna

Police mogą obecnie stać się łatwym łupem, bo spółka przeżywa kłopoty i musi walczyć o utrzymanie płynności. Jej kondycję nadwątliła stagnacja na rynku nawozów wieloskładnikowych. Ich ceny gwałtownie spadają, a koszty zakupu surowców: fosforytów, soli potasowej oraz energii i gazu są nadal wysokie.

— Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji Polic. Ma ona jednak wpływ na korzystną dla nabywcy wycenę tej spółki — nie ukrywa Ryszard Kunicki.

Jego zdaniem, PKCh będzie w stanie udźwignąć obecne problemy Polic, nawet te wynikające z tytułu opcji walutowych, w które spółka jest zaangażowana. Police zresztą same już negocjują z bankami sposób wybrnięcia z tran-sakcji, które przynoszą spółce straty.

— To wszystko jest elementem głębokich rozważań. Przygotowujemy już wstępne analizy na obrady zarządu konsorcjum. Sądzę, że po ich zakończeniu będziemy mogli ogłosić wstępną decyzję co do potencjalnego zakupu Polic przez PKCh i zaproszenia zarządu tej spółki do rozmów — stwierdza Ryszard Kunicki.

Wczoraj kapitalizacja Polic oscylowała wokół 390,7 mln zł. Głównym akcjonariuszem jest skarb państwa (ponad 59 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu