Orlen na Czarnym Lądzie

Paweł Janas
17-05-2010, 00:00

PKN Orlen prowadzi rozmowy ze spółką mającą złoża w Tunezji. Zerka też na aktywa BP w Kanadzie.

Afrykańskie złoża irlandzkiego Petrocelticu skusiły płocki koncern

PKN Orlen prowadzi rozmowy ze spółką mającą złoża w Tunezji. Zerka też na aktywa BP w Kanadzie.

Ropy szuka Petrolinvest i Kulczyk Oil Ventures. Na niewielką skalę wydobywa ją Lotos Petrobaltic. PKN Orlen strategię wydobywczą ogłosił kilka lat temu, gdy szefem spółki był Igor Chalupec. Zapowiedzi były gromkie, efekty — jak na razie — więcej niż skromne. Dziś spółka kierowana przez Jacka Krawca znowu przymierza się do zakupów aktywów wydobywczych. Pierwszą próbę podjęto już w ubiegłym roku, jednak kryzys pokrzyżował plany. Teraz ma się udać, a pierwsza transakcja ma zostać zawarta jeszcze w tym roku. Ostatnio koncern wziął na cel Afrykę Północną. W grę wchodzi zakup spółki, która nie tylko posiada koncesje poszukiwacze, ale prowadzi już działalność wydobywczą. Według nieoficjalnych informacji "Pulsu Biznesu", może chodzić o irlandzką spółkę Petroceltic obecną w Tunezji, Algierii oraz we Włoszech. Negocjacje trwają.

Ameryka i Bliski Wschód

Przedstawicele Orlenu nie potwierdzają nazwy spółki. Przyznają jednak, że trwają zaawansowane rozmowy z firmą działającą w północnej Afryce.

— Nie jest to firma lokalna, jej akcje są notowane na giełdzie w Londynie. Koszt operacji jest spory — liczony na setki milionów złotych. W grę może wchodzić zakup całej firmy lub tylko jej części — mówi Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Według nieoficjalnych informacji, spółka produkuje dziennie 5-10 tys. baryłek ropy (0,25-0,5 mln ton). Podobną wielkość wydobycia ma Petrobaltic z Grupy Lotos. Afryka to jednak nie wszystko. Kłopoty finansowe koncernu BP po katastrofie platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej sprawiły, że Brytyjczycy chcą podobno powetować sobie straty, sprzedając niektóre aktywa w Ameryce Północnej.

— W tej sytuacji cena będzie zapewne bardzo atrakcyjna. Przypatrujemy się możliwościom zakupów w Kanadzie —mówi osoba związana z PKN Orlen.

Wiesław Prugar tego nie potwierdza, przyznaje jedynie, że firma jest zainteresowana złożami w Ameryce Północnej oraz... na Bliskim Wschodzie. Na rynku pojawiła się także informacja, że Orlen może rozmawiać też o przejęciu firmy Dominion, działającej w Afryce Środkowej i Centralnej.

Krótka kołdra

Orlen ma jednak duży problem — kasa. Nieoficjalnie wiadomo, że w budżecie Orlen Upstream na ten rok jest na razie tylko 100 mln zł. To kropla w morzu potrzeb. Koncern liczy jednak na pieniądze ze sprzedaży Anwilu czy udziałów w Polkomtelu. Pieniądze to jednak nie wszytko. Wiele zależy od cen ropy naftowej.

— Inaczej kupuje się aktywa, gdy baryłka ropy kosztuje 40 USD, a inaczej, gdy 140 USD. Kiedy ceny zbliżały się w 2008 r. do tej ostatniej wartości, trudno było poważnie rozważać inwestycje w segmencie wydobywczym, bo wycena aktywów była zawyżona. Obecnie ceny ropy ustabilizowały się na poziomie 70-80 USD za baryłkę i ta cena sprzyja inwestycjom. Zakupy aktywów stały się bardziej realne i jest to już widoczne na rynku — mówi Wiesław Prugar.

Jego zdaniem, za kilka lat Orlen w kilku regionach świata będzie posiadał aktywa produkcyjne ropy i gazu.

— Dziś w Polsce rocznie wydobywa się około 700 tys. ton ropy naftowej. Chcemy tę wielkość przynajmniej doścignąć — deklaruje Wiesław Prugar.

Łatwo nie będzie

Analitycy są sceptyczni.

— Pieniądze ze sprzedaży aktywów ułatwiłyby Orlenowi zakup aktywów wydobywczych. Problem leży jednak w tym, że koncern nie ma żadnego doświadczenia w zawieraniu tego typu transakcji. Udane zakupy mogą też zależeć od politycznego wsparcia polskiego rządu — twierdzi znany doradca na rynku poszukiwań i wydobycia ropy i gazu.

Inni twierdzą, że szansa na przejęcie istnieje, ale w tym roku jest to mało realne.

— Jeżeli będą to aktywa już produkujące ropę, to myślę, że nie byłoby problemów ze znalezieniem na nie finansowania dłużnego. Aby dane aktywa wydobywcze miały jednak wymierne znaczenie dla spółki, musi ona kupić duży podmiot albo bardzo perspektywiczną licencję. A to kosztuje bardzo dużo — wyjaśnia Paweł Burzyński, analityk DM BZ WBK.

3-3,5

mld zł Takie nakłady inwestycyjne przewiduje Orlen na 2010 r.

100

mln zł Tyle na razie ma na plany poszukiwawczo- -wydobywcze.

1,5-2

mld zł Na tyle pod koniec 2008 r. wyceniano wartość Anwilu, z którego sprzedaży Orlen może sfinansować część zakupów w sektorze wydobywczym.

Orlen wierci próbne otwory

Ropa z szelfu łotewskiego, ze złoża Sieraków, a może gaz łupkowy. Na efekty trzeba poczekać kilka lat.

Działalność wydobywcza spółki Orlen Upstream, należącej do PKN Orlen, jest na razie dosyć skromna. Obecne aktywa spółki to dwa projekty w Polsce i jeden na szelfie łotewskim. Na Bałtyku firma współpracuje z Kuwait Energy Company.

— Obecnie kontynuujemy analizy, które mają umożliwić wytypowanie pierwszego otworu wiertniczego. Prace chcemy rozpocząć w 2011 r. Złoże może liczyć od kilku do nawet kilkuset milionów baryłek. Nasze pola naftowe są dobrze położone, niedaleko Litwy — zatem gdyby wszystko się udało, ropę moglibyśmy dostarczać do naszej rafinerii w Możejkach. Myślimy także o zdobyciu kolejnych, innych niż łotewskie, licencji wydobywczych na Bałtyku — mówi Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Kwestia, czy w nowe aktywa Orlen zainwestuje również z Kuwejtczykami, czy też z innym partnerem, jest otwarta.

Koncern z Płocka próbuje też szczęścia w biznesie wydobywczym w Polsce. Poszukuje ropy wraz z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem na złożu Sieraków w północno-zachodniej części kraju (Orlen ma 49 proc. udziałów w przedsięwzięciu).

— Jego zasobność szacujemy na 1,5-2 mln ton ropy. W tym roku na złożu będziemy wiercili kolejny otwór rozpoznawczy. Jeśli potwierdziłaby się obecność ropy, kolejny otwór wykonamy na przełomie 2010 i 2011 r. Sądzimy, że wydobycie na tym złożu mogłoby się rozpocząć w 2017 r. — uważa szef Orlen Upstream.

Orlen posiada także pięć koncesji poszukiwawczych na Lubelszczyźnie, gdzie liczy nie tylko na ropę naftową, ale także na gaz ziemny.

— W przypadku tego ostatniego surowca przypatrujemy się szansom na przyszłość — wejścia w wydobycie gazu łupkowego. Biorąc jednak pod uwagę, że technologie umożliwiające jego wydobycie są kosztowne, niezbędna byłaby współpraca z partnerem, podzielenie się ryzykiem. Największe doświadczenie mają w tym zakresie Amerykanie, więc najpewniej byłaby to firma ze Stanów Zjednoczonych —zaznacza szef Orlen Upstream.

Europa i Afryka

Petroceltic to spółka z siedzibą w Dublinie zajmująca się poszukiwaniami i wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego. Posiada (sama lub z partnerami) aktywa w czterech krajach — Tunezji, Algierii, Włoszech i Irlandii. Jej przychody pochodzą obecnie głównie z wydobywanego gazu ziemnego z pola Kinsale (25 proc. udziałów) na morzu u południowych wybrzeży Irlandii.

Petroceltic jest notowany na alternatywnym rynku giełdy londyńskiej (AIM) oraz na podobnym rynku irlandzkiej giełdy (IEX). Spółka zanotowała w ubiegłym roku 6,1 mln USD straty, wobec 3,7 mln USD straty w 2008 r. Przychody wyniosły odpowiednio 210 tys. USD (!) wobec 962 tys. USD rok wcześniej. Spółka tłumaczy te wyniki m.in. wysokimi kosztami związanymi z pracami

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Orlen na Czarnym Lądzie