Orlen i Lotos - połączenie korzystne dla wszystkich

  • Materiał partnera
opublikowano: 26-06-2019, 12:20

Zapowiadana fuzja potentatów polskiego rynku paliw — Orlenu i Lotosu — budzi emocje nie tylko w Polsce, lecz również w całej Europie.Podczas Forum Wizja Rozwoju w Gdyni eksperci prognozowali, jakie efekty dla polskiej gospodarki i europejskiego rynku paliw może przynieść konsolidacja obu spółek

Rynek paliw w Europie od wielu lat przypomina wyścig, w którym czołowe lokaty zajmują wyłącznie duzi gracze, o ugruntowanej pozycji oraz solidnych możliwościach rozwoju i ekspansji. Fuzja Lotosu z Orlenem ma z kolei pozwolić Polsce na dołączenie do stawki, w której grają, jak na razie, koncerny zagraniczne — takie wnioski płyną z debaty, która odbyła się w poniedziałek w ramach Forum Wizji Rozwoju, największego forum gospodarczego w północnej Polsce.

W debacie, którą prowadził zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej” Marek Tejchman, wzięli udział: Artur Cieślik, doradca zarządu PKN Orlen, Krzysztof Nowicki, prezes Lotos Oil, Tomasz Wróblewski, prezes Fundacji Warsaw Enterprise Institute, oraz Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha i członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Eksperci wskazywali, że branża energetyczno-paliwowa jest niezwykle konkurencyjna i tylko silne, w pełni zintegrowane podmioty będą mogły w pełni rozwijać się na tym rynku. W próbie dogonienia europejskiej czołówki szansą na wzmocnienie pozycji polskich koncernów jest właśnie zapowiadana fuzja PKN Orlen z Lotosem.

Korzyści dla wszystkich

Fuzja Lotosu z Orlenem budzi — głównie na Pomorzu — sporo emocji. Podczas debaty eksperci wskazywali, że konsolidacja spółek może przynieść przede wszystkim korzyści: zarówno dla polskiej gospodarki, jak i regionu Pomorza, a sama umowa nie będzie stała w sprzeczności z polityką paliwową Unii Europejskiej.

Dyskusję poprzedziło wystąpienie Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen, w którym omówił on spodziewane efekty połączenia.

— Fuzja z Lotosem to nie tylko możliwość wzmocnienia obydwu spółek, lecz również polskiej gospodarki. Obecnie nie mamy w Polsce dużych spółek zdolnych do wielkich inwestycji. Mówi się często, że Orlen jest gigantem gospodarki, ale to prawda tylko w przypadku polskiego rynku. W skali Europy jesteśmy zaliczani wręcz do małych firm, a takim trudno konkurować z dużymi graczami, np. przy zakupach ropy. Połączenie z Lotosem da nam natomiast rolę średniego odbiorcy i inną pozycję w negocjacjach — mówił Daniel Obajtek.

Prezes PKN Orlen przypomniał też, że nawet po połączeniu z Lotosem kapitalizacja nowej spółki wyniesie ok. 16 mld dol., podczas gdy brytyjskie BP wyceniane jest nawet na 130 mld dol. — Chcąc rozwijać polską gospodarkę, musimy mieć koło zamachowe w postaci firm, które będzie stać na miliardowe inwestycje. Tymczasem obecnie mamy sytuację, w której dwie rodzime spółki konkurują z sobą, co w innych krajach Europy jest nie do pomyślenia — mówił dalej prezes Orlenu.

Odniósł się też do obaw lokalnych władz związanych z fuzją. — Nie chcemy zamykać Lotosu, tylko go rozwijać, tak jak robiliśmy dotychczas z każdą spółką, którą Orlen przejął w ostatnich latach. Nie ma żadnych obaw, że nie będziemy rozwijać Lotosu. Przeciwnie, firma będzie na lokalnym rynku jeszcze silniejsza i bardziej stabilna. Zależy nam natomiast na zyskaniu nowych sił i nowego sposobu oddziaływania na całą polską gospodarkę. Nie mamy przecież wpływu na takie kwestie, jak cena baryłki ropy na rynkach światowych, ale mamy wpływ na optymalizację pewnych procesów i temu właśnie ma służyć ta fuzja — tłumaczył prezes Orlenu.

Wzmocnienie pozycji

Doradca zarządu PKN Orlen Artur Cieślik wskazywał zaś, że wizja połączenia spółek jest odpowiedzią na globalne trendy na rynku paliwowym i rafineryjnym.

— W wielu regionach świata, np. w Rosji, USA, Azji i na Bliskim Wschodzie, panują niskie obciążenia regulacyjne, przez co powstają tam duże i zautomatyzowane rafinerie, agresywnie konkurujące z europejskim rynkiem — mówił Artur Cieślik.

— Tymczasem do 2040 r. zapotrzebowanie na paliwa na światowych rynkach zacznie spadać, dlatego tylko duże firmy będą mogły konkurować z takimi rywalami. Fuzja Lotosu z Orlenem, umożliwiająca działanie tym spółkom pod marką jednej grupy, zwiększy więc nasze szanse przetrwania na tym trudnym rynku. Pozycja co najmniej średniego gracza, o której mówił prezes Obajtek, zapewni też Polsce wyższą stabilność w pozyskiwaniu surowca, a PKN Orlen zyska w przyszłości większe możliwości badawczo-rozwojowe — tłumaczył Artur Cieślik.

Zwolennicy połączenia obydwu spółek wskazują przy tym, że konsolidacja wzmocni też energetyczne bezpieczeństwo Polski.

— Dywersyfikacja dostaw jest dla nas ważna już od bardzo dawna. Nie chcemy być uzależnieni od rosyjskiego rurociągu „Przyjaźń”, dlatego współpracujemy na stałe z wieloma globalnymi koncernami i dostawcami. Połączenie z Lotosem, który jest rafinerią nadmorską i do której dostęp dla tankowców jest niezwykle ułatwiony, pozwoli nam na jeszcze lepsze zabezpieczenie naszych interesów. Z kolei dzięki centralnemu zarządzaniu łatwiej będzie planować dostawy ropy czy to z Płocka do Gdańska — mówił dalej Artur Cieślik.

Połączenie naturalne i potrzebne

W dalszej części dyskusji eksperci zastanawiali się m.in. nad tym, co pomorska spółka może zyskać, wchodząc w skład większej grupy, a także jaką wartość dodaną Lotos może dać Orlenowi. Z tymi zagadnieniami próbował zmierzyć się obecny prezes Lotos Oil Krzysztof Nowicki.

— Połączenie wpisuje się w wizję rozwoju polskiej gospodarki. Zarówno jeden, jak i drugi podmiot przez lata radziły sobie na rynku bardzo dobrze, ale to, co mogą dać wspólnie, rzeczywiście wychodzi naprzeciw aktualnym trendom na rynku. Połączenie pozwoli nam na rozwój na wielu nowych polach, takich jak elektromobilność czy technologie przerobu ropy naftowej. Dzięki nowym technologiom w tym zakresie pozwoli nam też na zwiększenie marży rafineryjnej na każdej baryłce. Trudno natomiast ocenić, co konkretnie Lotos wniesie do nowej grupy, bo obecnie jest przedmiotem transakcji i to przyszły właściciel będzie musiał ocenić, które części struktury Lotosu są warte utrzymania i dalszego rozwoju — mówił Krzysztof Nowicki.

Tomasz Wróblewski z Warsaw Enter-prise Institute mówił z kolei o docelowej roli nowej spółki na europejskiej mapie paliwowej.

— Połączenie firm dotychczas konkurencyjnych względem siebie oznacza kolejną konkurencję dla innych firm, np. dla zagranicznych koncernów paliwowych — tłumaczył Wróblewski.

— Jeśli chcemy się liczyć na rynku paliw w Unii Europejskiej, to musimy przedstawić temu rynkowi firmę, która będzie mogła stanąć do negocjacji na wysokim szczeblu. Z punktu widzenia konsumenta fuzja zmieni zapewne niewiele, ale z gospodarczego punktu widzenia niezwykle ważne jest, żeby Polska miała silną firmę paliwową. Jedyne, w czym widzę zagrożenie, to czas, tej sprawy nie powinno się przedłużać w nieskończoność — kontynuował Tomasz Wróblewski.

Podobnego zdania był Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

— Z perspektywy lat widać, że połączenie Orlenu i Lotosu powinno nastąpić już dawno temu. Taki proces ma za sobą wiele innych krajów Europy, a my zwlekaliśmy z nim zdecydowanie za długo. Dobrą okazją na taki ruch był chociażby rebranding CPN-u na Orlen, ale nie udało się tego wtedy zrealizować. Tymczasem Polska byłaby dziś w zupełnie innym miejscu, gdyby w momencie wejścia do Unii miała jedną dużą firmę paliwową i wchodziła na rynek europejski z perspektywy mocnego gracza. Połączenie Lotosu i Orlenu jest więc tylko krokiem nie tylko potrzebnym, ale wręcz naturalnym i oczywistym — podsumował Andrzej Sadowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu