Orlen zdał egzamin. Kolejny przed nim

[PJ]
opublikowano: 10-02-2012, 00:00

Spadające zadłużenie i stabilna sytuacja finansowa dobrze wróżą spółce. Optymizmem nie napawają niskie marże.

To był trudny rok dla PKN Orlen. Niska marża rafineryjna, drożejąca ropa i osłabienie złotego — te wszystkie czynniki wpłynęły negatywnie na wyniki grupy w 2011 r.

Segment rafineryjny odnotował wynik na granicy rentowności, a w handlu detalicznym zysk operacyjny spadł prawie o połowę. Jedynie petrochemia zanotowała istotny wzrost. Zarząd podkreśla, że biorąc pod uwagę tak trudne otoczenie, ma się czym pochwalić.

— Sprzedaż 35 mln ton produktów, rekordowe przychody przekraczające 100 mld zł, zredukowane zadłużenie o kolejne 200 mln zł — do 7,6 mld zł, stabilna sytuacja płynnościowa i zapewnione finansowanie długoterminowe — wylicza Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes PKN Orlen ds. finansowych.

Zysk netto w 2011 r. wyniósł 3,1 mld zł, wobec niecałych 2,5 mld zł rok wcześniej. Analitycy zwracają jednak uwagę, że na wynik duży wpływ miały wydarzenia jednorazowe.

— Ubiegłoroczne wyniki PKN poprawiły się w dużym stopniu dzięki sprzedaży udziałów w Polkomtelu. Firma zyskała na tej transakcji 2,3 mld zł, co z kolei doprowadziło do znaczącego wzrostu zysku netto — zauważa Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.

Ten rok także do łatwych należeć nie będzie.

— Orlen będzie musiał nadal borykać się z trudną sytuacją w sektorze rafineryjnym w Europie, niskimi marżami oraz słabym popytem na paliwa — twierdzi Monika Kalwasińska, analityk DM PKO BP.

Po wzroście marż rafineryjnych w styczniu, co było związane z zamknięciem rafinerii Petroplus, początek lutego przyniósł ponowne ich osłabienie, a dyferencjał Ural/Brent powrócił do niskich poziomów z grudnia.

— Najsłabszym aktywem obecnie w grupie PKN Orlen jest Unipetrol, tak więc koncern będzie zmuszony przeprowadzić proces restrukturyzacji. Istotny wkład do wypracowanego zysku operacyjnego w 2011 r. miał segment petrochemiczny. Niestety koniec roku przyniósł tu spadek marż, tak więc powtórzenie wyników w tym segmencie będzie sporym wyzwaniem — dodaje analityczka DM PKO BP. To niestety nie wszystko.

— Zagrożeniem dla polskiego koncernu są dynamicznie rosnące koszty. Dotyczy to w szczególności kosztów finansowych szacowanych w roku ubiegłym na około 2,21 mld zł, podczas gdy w roku 2010 wyniosły 0,75 mld zł, na co istotny wpływ miały ujemne różnice kursowe — zaznacza Rafał Salwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [PJ]

Polecane