Orlen daje i zabiera

Nie będzie podwyżek dla członków zarządu paliwowego giganta, ale na otarcie łez dostaną wyższą odprawę.

Zarząd PKN Orlen, największej firmy paliwowej w regionie, mógł wczoraj dostać lepsze warunki odprawy oraz widoki na podwyżkę pensji. To pierwsze dostał, a tego drugiego nie. Decydowały głosy skarbu państwa, który kontroluje 27 proc. kapitału Orlenu i który stał za obiema propozycjami.

Daniel Obajtek
Wyświetl galerię [1/2]

Daniel Obajtek

Marek Wiśniewski

Analiza nie pomogła

Kwestią odpraw i wynagrodzenia zajęło się wtorkowe walne zgromadzenie Orlenu. Propozycję zwiększenia odprawy dla odchodzących członków zarządu (z 50 do 100 proc. pensji) i skrócenie stażu uprawniającego do takiej odprawy (z sześciu do trzech miesięcy) zgłosił skarb państwa, czyli kancelaria premiera, która od początku czerwca nadzoruje Orlen.

Propozycję umożliwienia wręczenia zarządowi podwyżki zgłosił zaś akcjonariusz, a konkretnie fundusz z grupy PKO BP, państwowego banku nadzorowanego przez premiera. Fundusz wnioskował, by nie płacić zarządowi od 7 do 15 średnich wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, tylko od 15 do 30 takich średnich. Oznaczałoby to, że np. prezes Orlenu, zarabiający dziś ok. 70 tys. zł miesięcznie (czyli 15-krotność), mógłby zarobić nawet dwa razy tyle, czyli ok. 140 tys. zł miesięcznie.

Decyzję o podwyżce musiałaby podjąć rada nadzorcza, która określa pensje zarządu. Warto jednak przypomnieć, że rada, na podstawie analizy wynagrodzeń w innych firmach paliwowych na świecie, jednogłośnie uznała projekt uchwały za uzasadniony. Analizę przygotowała firma doradcza Operators, której prezesem jest Dominik Hunek, były szef rady nadzorczej państwowego KGHM. Dokument zamówiła sama spółka, a w składzie rady są osoby związane z grupą PKO BP.

Ostatecznie skarb zagłosował za uchwałą o odprawach, a przeciw zmianom w pensjach. Poprosiliśmy PKO BP o komentarz, ale nie otrzymaliśmy wczoraj odpowiedzi.

Skromność zadziałała

Propozycje zwiększenia odprawy i pensji w spółce skarbu państwa, którą jest Orlen, mogły zaskakiwać w kontekście prowadzonego przez rządzący PiS programu zwanego „Skromność+”. Obniżkę pensji dostali już posłowie, premie oddawali ministrowie, a skromniej miało też być w samorządach i spółkach skarbu państwa. Podwyżki w Orlenie stałyby w sprzeczności z tymi deklaracjami, wygłaszanymi przez samego Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS.

Nie można też wykluczyć, że w ślad za Orlenem wyjściem z „kominówki” zainteresowałyby się inne spółki, w których pensje łatwo porównać z pensjami zagranicznych konkurentów. Nasi rozmówcy wskazywali m.in. na miedziowy KGHM, chemiczne Azoty, gazowy PGNiG, ubezpieczeniowe PZU, a także LOT. To jedyne polskie firmy w tych branżach, porównywalne jedynie z zagranicą.

 

 

 

 

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Orlen daje i zabiera