Ossolineum ucieka spod topora

Karol Jedliński
opublikowano: 02-06-2009, 00:00

Z majątku zostały im jedynie prawa autorskie. Długów za to w bród, więc spółka stawia na PR, rekord Guinnessa i ekscentryczne koncepcje.

Pojawił się pomysł wysłania wydawnictwa na New Connect

Z majątku zostały im jedynie prawa autorskie. Długów za to w bród, więc spółka stawia na PR, rekord Guinnessa i ekscentryczne koncepcje.

"Ratujmy polskie, prawie 200-letnie dziedzictwo" — apelują jedni. "Byle nie jego schorowaną strukturę" — przekonują inni. A Ossolineum, spółka należąca do działającego na zasadach fundacji Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (ZNO), musi w kryzysie liczyć na siebie. Spółka, która co roku sprzedaje 80 tys. książek, ma 2 mln zł przychodu i 3 mln zł długu.

— O bezpośrednich dotacjach państwowych nie ma mowy, bo wydawnictwo działa na zasadach firmy, a nie fundacji — tłumaczy Adolf Juzwenko, dyrektor ZNO.

Tak więc wydawnictwo postanowiło powalczyć rozgłosem o klientów. Wystawiło 120 tytułów, czyli 10 tys. egzemplarzy książek na stoiskach w halach dworcowych i bije rekord Guinnessa sprzedaży książek non stop.

Może PWN, może WSiP

Akcja kończy się dziś i wygląda na to, że będzie sukcesem nie tylko PR-owym. Sprzedaż może sięgnąć ponad 6 tys. egzemplarzy. Tyle Ossolineum sprzedaje zwykle w miesiąc. Co dalej?

— Wprowadziłam plan restrukturyzacyjny, obecnie na etatach pracuje 20 osób, czyli o 30 mniej niż rok temu. Ciążą jednak na nas długi z czasów, gdy wydawnictwo było państwowe. Poza tym płacimy odprawy. No i ten kryzys — tłumaczy Dobrosława Platt, prezes Wydawnictwa Ossolineum.

Przyznaje, że oprócz praw autorskich wydawnictwo, nie ma już żadnego majątku trwałego. Deficytowa drukarnia została sprzedana, księgarnie działające w wynajmowanych pomieszczeniach są oddane we franczyzę.

Łukasz Gołębiewski, dyrektor Biblioteki Analiz, jest pesymistą.

— Gdy Ossolineum skończyła się czteroletnia umowa z DeAgostini, zaczęły się schody. Wyszły wysokie koszty stałe w stosunku do sprzedaży. Teraz rynek wydawniczy dołuje: mocne euro to wyższe koszty papieru — podkreśla Łukasz Gołębiewski.

Choć nie ukrywa, że intelektualny majątek wydawnictwa w postaci świetnych komentarzy i opracowań do klasyki literatury ma swoją wartość.

— PWN czy giełdowe Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP) mogłyby się skusić, jako że stawiają nie na cenę, lecz jakość — uważa dyrektor Biblioteki Analiz.

Rekord fantazji

Jan Akielaszek, współorganizator akcji bicia rekordu Guinnessa (ma już 16 podobnych na koncie), uważa, że wydawnictwo uratuje choćby 3 mln zł, bo tyle wynoszą długi Ossolineum.

— Fundacja KGHM już przekazała 100 tys. zł na Ossolineum, a przecież miedziowa spółka mogłaby więcej — mówi Jan Akielaszek.

Albo inaczej. Pisze do ministra skarbu wprost i (chyba) na serio: wartość Ossolineum wycenia na 190 mln zł i proponuje wprowadzenie spółki na New Connect. To miałby być giełdowy biały kruk. Jan Akielaszek, energiczny kresowiak, właściciel wydawnictwa "W kolorach tęczy" Jan ma nawet pomysł, kto kupi te akcje. Proste — zrobi to 300 największych polskich firm, choć nie wiadomo, jak je do tego zmusić. Zapowiada też konsekwentne stawianie na WZA KGHM wniosku o przekazanie Ossolineum owych 3 mln zł. Gdyby to się udało, byłby to jego 18. i najważniejszy rekord Guinessa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu