Ostatnie wzrosty mogą być pułapką

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 20-01-2011, 00:00

Według pytanych analityków zbyt dużo optymizmu na parkiecie może zakończyć się korektą, nawet 10-procentową.

Krajowe indeksy w ostatnich dniach odzyskały formę. Analitycy ostrzegają: lepiej uważać z tym optymizmem

Według pytanych analityków zbyt dużo optymizmu na parkiecie może zakończyć się korektą, nawet 10-procentową.

Od kilku sesji nasze indeksy pną się w górę. Owocem są nowe rekordy hossy, która trwa nieprzerwanie od lutego 2009 roku. Ustanawiają je niemal codziennie WIG i WIG20 oraz indeksy mniejszych spółek (wczoraj akurat odpoczywały). Po słabszym początku roku główne indeksy GPW są już na kilkuprocentowym plusie. Wskaźnik najlepiej zachowującej się branży chemicznej potrzebował niespełna trzech tygodni, by zyskać 30 proc.

— Mamy silne wybicie, dla którego dużym wsparciem są rosnące indeksy za granicą. Indeksy niemieckie i amerykańskie są na najwyższych poziomach w trakcie tych dwuletnich wzrostów. To daje inwestorom dużo optymizmu i nadzieję na dalsze wzrosty — komentuje Tomasz Manowiec, analityk BM BGŻ.

W gospodarce jest dobrze

Swoje pięć groszy dołożyły prezentowane ostatnio przez biura maklerskie strategie inwestycyjne na 2011 r. Na próżno szukać w nich pesymizmu.

— Początek nowego roku trochę przypomina początek ubiegłego. Większość biur maklerskich zakłada wzrosty indeksów, podobnie jak to było w 2010 r. Tamte prognozy sprawdziły się. Teraz widać, że gracze ulegli sentymentowi prognoz na 2011 r. — uważa Grzegorz Pułkotycki, dyrektor do spraw analiz DM BZ WBK.

Inwestorów nie wystraszyła wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej dotycząca podwyżki stóp procentowych. Teoretycznie to zła informacja dla inwestorów giełdowych, bo po podwyżce stóp procentowych w górę pójdzie również oprocentowanie lokat bankowych. Ale jest też druga strona medalu.

— W gospodarce nie jest źle, skoro RPP nie boi się podnosić stóp procentowych — mówi Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI.

Korekta jest blisko

Pytani analitycy przestrzegają jednak przed hurraoptymizmem.

— Obserwowane wybicie i entuzjazm mogą być pułapką. Wzrosty mogą potrwać jeszcze kilka sesji, ale korekta jest bardzo blisko. Powinna ona skorygować ostatnie półroczne wzrosty —przewiduje Tomasz Manowiec.

Eksperci zwracają też uwagę, że akcje wielu spółek są już po prostu drogie.

— U części spółek, zwłaszcza z WIG20, dostrzegam przewartościowanie. Szczególnie widać to w sektorze bankowym, do którego dołączają spółki surowcowe. Przewartościowanie coraz większej liczby firm jest zapowiedzią, że w trakcie roku trzeba się spodziewać mocniejszej korekty — ocenia Marek Świętoń.

Jak mocna może być korekta?

— Mam podejście kontrariańskie. Mamy zbyt dużo optymizmu, więc sądzę, że czeka nas korekta. Indeks WIG może spaść do około 44 tys. punktów. Również WIG20 powinien doświadczyć około 10-procentowej korekty — ostrzega Grzegorz Pułkotycki.

Perełki się znajdą

Zapowiedź korekty nie oznacza, że na parkiecie nie będzie można zarobić.

— Mimo wysokich wycen wielu spółek można znaleźć dużo okazyjnie wycenianych. Dotyczy to zwłaszcza małych i średnich firm. Widziałbym atrakcyjne spółki w obrębie niedużych firm przemysłowych z nastawieniem na eksport. Interesująco wyglądają też firmy świadczące usługi detaliczne, np. handlowe —wymienia Marek Świętoń.

W podobnym tonie wypowiada się ekspert DM BZ WBK.

— Warto zauważyć, że małe spółki wyszły z cienia. Indeks sWIG80 zaczął odrabiać zaległości w stosunku do mWIG40 oraz WIG20. Jesteśmy teraz w tej fazie hossy, która bardziej będzie premiowała mniejsze spółki — przewiduje Grzegorz Pułkotycki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy