Ostrze dymisji się tępi

Jacek Zalewski
12-06-2006, 00:00

Festiwal opolski przypomniał znakomite piosenki Marka Grechuty, a wśród nich „Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...”. Ta filozofia aż się prosi o zadedykowanie wicepremier i minister finansów Zycie Gilowskiej, która kolejny raz położyła na szali swoją dymisję — tym razem w proteście przeciwko wtrącaniu się prezydenta do podatków. Niezależnie od merytorycznej oceny tego sporu, wypada się zgodzić z tezą Lecha Kaczyńskiego po Radzie Gabinetowej: gdyby każda różnica zdań owocowała dymisjami, to składy osobowe wszelkich władz zmieniałyby się co tydzień. Zatem zamiast „dokazywać”, niechaj wicepremier Gilowska zachowa dymisję jako swój odwód na sytuację wartą jej złożenia.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz ocenił niedawne podatkowe posiedzenie rządu jako wyjątkowo trudne. Rzadko się przecież zdarza, aby aż trzech ministrów wniosło zdanie odrębne. Nic dziwnego, że premier odreagował posiedzenie w swoim gabinecie, tak na osobisty użytek, „yes, yes, yes!”. A później przekonywał, ba, nawet zakładał się z dziennikarzami, iż na zmianie podstawy opodatkowania... nie stracą! Szybko się jednak okazało, że entuzjazmu szefostwa rządu nie podzielają bracia Kaczyńscy, którzy pragną legitymizacji ich władzy w środowiskach inteligenckich i staje się to dla nich ważniejsze, niż szacowane na 300-500 mln zł zyski budżetu.

Fragmentaryczny spór podatkowy jest zaledwie przedsmakiem batalii o budżet na rok 2007. Jego strona dochodowa zawsze wzbudza mniej emocji, jako że opiera się na wyliczeniach resortu finansów, którym co najwyżej zarzucane jest nie- doszacowanie. Prawdziwą kreatywnością i ministrowie, i parlamentarzyści popisują się po stronie wydatkowej. Konflikty z populistycznymi członkami rządu, których Zyta Gilowska już doświadczyła, miały charakter zaledwie wstępny. Biorąc pod uwagę jej słabą odporność psychiczną oraz zmienność politycznych nastrojów, w niedługim horyzoncie czasowym można spodziewać się dymisji pani wicepremier, wniesionej wreszcie formalnie, ogłoszonej publicznie oraz przyjętej.

Największym zyskiem z „dokazywania” była próba na żywym ciele rynków. Nerwówka wystąpiła, ale krótka i płytka. Co jest sygnałem, że prawdziwa dymisja Zyty Gilowskiej sama w sobie nie zostanie potraktowana jako dramat. Ważniejsza stanie się odpowiedź na pytanie — kto po niej? Tu jeden z wariantów rzeczywiście jeży włosy na głowie — gdy „siły patriotyczne odzyskają resort finansów”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ostrze dymisji się tępi