Ostygły nieco indeksy firm małych i średnich

Artur Szymański
opublikowano: 08-02-2007, 00:00

Na początku ostatniej godziny sesji WIG20 notował nawet 0,4-procentowy wzrost. Nie udało się go utrzymać do finiszu, ale przynajmniej była to ciekawa sesja z kilkoma nagłymi zwrotami akcji. Tego wyraźnie brakowało podczas dwóch pierwszych sesji obecnego tygodnia, zwłaszcza w poniedziałek, gdy zmienność indeksu sięgnęła mikroskopijnych 23 pkt.

W środę amplituda wahań WIG20 też nie należała do najwyższych, ale 40 pkt daje już okazję do całkiem przyzwoitego zarobku graczom na rynku terminowym. Wprawdzie zamknięcie niemal na poziomie wtorkowego (-0,01 proc.) nie zmienia całościowego obrazu rynku, lecz z przebiegu sesji można wysnuć wniosek, że byki nie zamierzają tanio sprzedać skóry. Posiadacze akcji ewidentnie czekają na sygnał do bicia kolejnych rekordów. Najlepiej by było, gdyby impuls do działania bykom dała giełda amerykańska.

Środowa sesja akcjonariuszom największych spółek upłynęła na obronie dość istotnego wsparcia w postaci luki hossy z 1 lutego. Udało się, choć po południu brakowało tylko 2,7 pkt do jej zamknięcia, co mogłoby nadać większego tempa przecenie.

Po siedmiu poprzednich notowaniach przynoszących śrubowanie rekordu przez MIDWIG w środę akcjonariusze spółek średniej wielkości odpoczywali. Wskaźnik koniunktury średniaków stygł, tracąc na finiszu sesji 1 proc. Nieco mniej, bo 0,7 proc., zniżkował WIRR, lecz ten miał za sobą dopiero dwie z rzędu sesje windowania historycznego szczytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy