Oszczędności firm jak polisa na kryzys

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 18-04-2012, 00:00

Gospodarka ma zagwarantowane miękkie lądowanie. Przedsiębiorcy niedługo zaczną wyjmować pieniądze spod materaca

Oszczędności polskich przedsiębiorstw to rezerwa, która w najbliższych latach będzie wspierać krajową gospodarkę.

— To jest bufor, dzięki któremu, jeśli nic nieoczekiwanego się nie wydarzy, Polska ma zapewniony przyzwoity wzrost gospodarczy na kilka najbliższych lat — twierdzi Radosław Bodys, główny ekonomista PKO BP. Na koniec 2011 r. polscy przedsiębiorcy trzymali na depozytach w bankach 203 mld zł wolnych pieniędzy. To równowartość 13,3 proc. PKB Polski, czyli zdecydowanie najwyższy poziom od początku transformacji.

— Firmy przez ostatnie lata osiągały wysokie dochody, których nie chciały przeznaczać na inwestycje, bo obawiały się powrotu kryzysu. W ten sposób uzbierały ogromne rezerwy oszczędnościowe, które będą stopniowo uwalniane — przekonuje Radosław Bodys.

Według ekonomisty, sytuacja w europejskiej gospodarce w najbliższych latach będzie się normalizować. Różne napięcia na rynkach finansowych będą się pojawiać, ale nie powinniśmy doświadczyć już takich wstrząsów jak w poprzednich latach.

— Przy takim założeniu do normy powinna wracać też skłonność polskich firm do inwestowania. Strach przed powrotem światowego kryzysu powinien maleć, a chęć podejmowania ryzykownych przedsięwzięć — rosnąć — twierdzi Radosław Bodys.

Ekonomista zaznacza, że obecny poziom depozytów w relacji do PKB jest o 3 pkt proc. powyżej długookresowej średniej (w latach 2001-10 wskaźnik ten wynosił 10,3 proc.). Gdyby firmy zaczęły inwestować i poziom depozytów spadłby o wspomniane 3 pkt proc. PKB, uwolnione zostałoby 46 mld zł rezerwy. Taka gotówka, gdyby miała zostać wydana za jednym zamachem, pozwoliłaby na skok inwestycji o 15 proc.

— To będzie silny, utrzymujący się przez kilka kwartałów, impuls rozwojowy dla polskiej gospodarki. Dlatego spodziewam się, że w przyszłym i kolejnym roku koniunktura będzie się poprawiać — mówi Radosław Bodys.

PKO BP prognozuje na lata 2012-14 wzrost gospodarczy równy odpowiednio 3, 3,4 i 3,6 proc. Zapowiadane przez część ekonomistów ożywienie w inwestycjachprzedsiębiorstw jest ważne, bo wkrótce wyraźnie zaczną słabnąć inwestycje publiczne. To one były jednym z motorów gospodarki, kiedy firmy unikały wydawania pieniędzy na rozwój.

— W latach 2013-14, kiedy będzie kończyć się jedna pula funduszy unijnych, a jeszcze nie rozkręci się następna, powstanie luka w projektach publicznych. Spodziewam się jednak, że firmy przejmą pałeczkę od państwa i to one będą nakręcały wzrost inwestycji, co pozwoli gospodarce się rozwijać — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu