Oszczędności to dopiero początek

Adam Sofuł
opublikowano: 04-02-2009, 00:00

Luty miesiącem oszczędności. Minister obrony zaoszczędził trochę pieniędzy, w zamian premier oszczędził ministra. Donald Tusk zakomunikował, że projekt oszczędnościowy jest w zasadzie domknięty. Najdłużej trwały negocjacje z szefem MON Bogdanem Klichem, ale to w końcu jego resort ujawnił budżetowe problemy (zwane też poślizgami w płatnościach), więc minister za karę musiał trochę pocierpieć. Poza tym resort obrony ma — chociażby ze względu na programy modernizacyjne — dość pokaźny budżet, jest więc z czego ciąć. Wszystko wskazuje na to, że polska armia będzie modernizowała się nieco wolniej, niż wcześniej zakładano, a też z jej profesjonalizacja może być dłuższa. Nie ma co z tego powodu rozdzierać szat, pod warunkiem że obecne oszczędności doprowadzą do rzeczywistej racjonalizacji wydatków, a nie będą jedynie mechanicznym cięciem. Odchudzona armia może być sprawniejsza, wychudzona raczej nie.

Zarządzone przez premiera poszukiwanie 17 mld zł było teatralnym posunięciem. Oszczędności są jednak potrzebne realnie. Należy się liczyć ze spadkiem wpływów budżetowych i większymi wydatkami socjalnymi, ale też na obsługę długu, w związku z niestabilną, delikatnie mówiąc, sytuacją na rynku walut. Ograniczenie wydatków jest więc rzeczą roztropną. Rząd jednak nie może uspokajać się zaoszczędzonymi miliardami i czekać na rozwój sytuacji. Poszukiwanie oszczędności nieco przyćmiło inne działania ministrów Tuska, ale tego samego dnia, gdy szef rządu podsumowywał cięcia, rząd podjął parę ważnych decyzji o funduszach pożyczkowych dla małych firm. To na razie niewielkie kroki, ale we właściwym kierunku.

Premier, podsumowując wielką akcję resortowego oszczędzania, mówił o happy endzie. Chyba znowu na wyrost, bo do końca daleko, a czy będzie szczęśliwy, też nie jest przesądzone. Budżetowe cięcia powinny być zaledwie pierwszym etapem do zapomnianej już nieco reformy finansów publicznych. Nie wiadomo jeszcze, czy zmniejszenie wydatków o 17 mld zł będzie wystarczające, warto jednak wykorzystać kryzys do zreformowania gospodarki, administracji i prawa. Dopiero wtedy te oszczędności nie pójdą na marne.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu