Oszczędzaja na latte

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 31-07-2013, 00:00

Amerykanie od kilkunastu lat testują moc kawy, której… nie wypili.

Przekonują, że rezygnacja z zakupu śniadania pozwoli zebrać nawet 1 mln USD. Do oszczędzania na drobiazgach banki zachęcają też Polaków.

— Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak duże znaczenie może mieć regularne oszczędzanie. Nawet 10 zł konsekwentnie odkładane każdego dnia, po 20 latach urośnie do 73 tys. zł. Korzystamy wówczas z siły procentu składanego — zauważa Marek Ubysz, kierujący Wydziałem Produktów Oszczędnościowych w Banku Millennium. Efekt latte obejmuje wszystkie drobne wydatki, bez których możemy się obejść. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze powinny jednak trafić na konto lub lokatę. Skuteczność oszczędzania zwiększa także określenie konkretnego celu, na jaki zamierza się je przeznaczyć.

— Nasi klienci zakładają nawet po kilka kont celowych, z których oszczędności mogą przeznaczyć na dowolną rzecz — samochód, tablet, wakacje czy remont. Mechanizm ten zwiększa efektywność odkładania pieniędzy, ponieważ oszczędzający może stale obserwować, jak zbliża się do upragnionego celu — wskazuje Marek Ubysz. Są jednak i minusy. W czasie kryzysu w 2008 r., kiedy wielu Amerykanów musiało nauczyć się racjonalizować wydatki, efekt latte negatywnie odbił się na wynikach kawiarni — jedna z największych sieci, która zamknęła 600 placówek, uzasadniała to właśnie nim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu