Outlety dorobią się na kryzysie

  • Anna Pronińska
opublikowano: 10-02-2012, 00:00

Ciepły początek zimy dał się we znaki outletom. Jednak w tym roku branża liczy na spore zwyżki, bo Polacy szukają tanich okazji.

Stagnacja na rynku pracy i rosnąca skłonność Polaków do oszczędzania to niezbyt dobre wiadomości dla gospodarki, ale są branże, które dzięki temu chcą zarabiać. Jedna z nich to outlety.

— Od momentu pojawienia się kryzysu gospodarczego obserwuje się tendencję do poszukiwania tańszych produktów. Dlatego pojawia się coraz więcej sklepów dyskontowych, a społeczeństwo przyzwyczaja się do markowych ubrań w niższych cenach — mówi Renata Miś, analityk AmerBrokers.

2012 r. może być bardzo dobry dla sieci dyskontowych, jeśli nie będzie powtórki niekorzystnej pogody z 2011 r., czyli ciepłej zimy, która nie sprzyjała sprzedaży zimowych kolekcji.

Firmy outletowe podzielają jej optymizm. Wśród nich poznański Semax (z portfela giełdowego funduszu Skyline Investment), który zanim w 2009 r. ogłosił upadłość, był jedną z największych firm odzieżowych w kraju. Obecnie firma posiada 52 sklepy Vabbi Factory Outlet. Gdyby nie kiepska pogoda i odpisy amortyzacyjne, spółka mogła wyjść na plus już w 2011 r.

— Będzie strata netto w wysokości kilkuset tysięcy złotych przy przychodach ponad 50 mln zł. To dobre wyniki, tym bardziej że w branży nie było najlepiej ze względu na ciepłą zimę — mówi Paweł Maj, członek zarządu firmy Semax. Liczy na siedmiocyfrowy zysk netto i zwiększenie dynamiki przychodów w 2012 r. Na pogodę pod koniec 2011 r. narzeka także Adam Bilik, współwłaściciel firmy Outlet Polska (rozwija sieć outletową City Hell), jednak i on liczy na poprawę.

— W 2011 r. zanotowaliśmy zauważalny spadek sprzedaży. Ostatecznie przychody wyniosły 4 mln zł. Na szczęście ten rok dobrze się zaczął — mówi Adam Bilik. Firmy są przekonane, że rynek outletów ma ogromne perspektywy.

— To czas outletów, bo ich liczba w Polsce wciąż jest mała, a rynek niedowartościowany. W latach 2010-11 otwieraliśmy po siedem-osiem sklepów rocznie. Teraz zakładamy około dziesięciu w każdym roku — mówi Paweł Maj. Adam Bilik uważa, że outletowy biznes jest opłacalny, począwszy od miast liczących kilkanaście tysięcy mieszkańców.

— W centrach outletowych ceny są niższe o 20-30 proc. To symboliczne obniżki. Dlatego klienci szukają większych przecen w tradycyjnych sklepach outletowych — uważa współwłaściciel Outlet Polska.

— Polacy wciąż stosunkowo mało wydają na odzież w porównaniu z innymi krajami Europy, choć jest tendencja do zwiększania wydatków. Ludzie coraz bardziej interesują się też jakością i w pierwszej kolejności pójdą do outletów — wtóruje mu Bogusław Słaby, prezes Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody Lewiatan. Deweloperzy operujący na rynku centrów outletowych także widzą jeszcze w Polsce pole do popisu.

— Pod względem nasycenia powierzchnią outletową Polska pozostaje rynkiem niedojrzałym i trudno ją porównywać np. z Francją, Wielką Brytanią czy Włochami.

Nadal obserwujemy tu potencjał dalszego wzrostu. Wraz z rozwojem tradycyjnych kanałów sprzedaży rośnie liczba najemców — mówi Barbara Topolska, dyrektor generalna firmy Neinver Polska, która 10 lat temu otwierała pierwsze w Polsce centrum outletowe Factory Warszawa Ursus. W planach ma kolejne projekty: Factory Warszawa Annopol oraz Factory Szczecin.

— Spodziewamy się, że do outletów będą nich wchodzić zupełnie nowi najemcy, a same centra będą rozwijać formułę poprzez wprowadzenie do obiektu nowych funkcji czy łączenie się z parkami handlowymi — dodaje Barbara Topolska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane