Outsourcing flot w natarciu

Arkadiusz Rojek
11-05-2005, 00:00

Oszczędności nie są jedyną — a przynajmniej nie zawsze najważniejszą — przyczyną wprowadzania w firmie outsourcingu floty.

Wprowadzenie outsourcingu floty samochodowej w firmie może przynosić roczne oszczędności rzędu 30-40 proc. — powtarzają przedstawiciele firm oferujących tę usługę, powołując się przy tym na badania branżowe. Tyle, że nikt nie zagwarantuje akurat takich oszczędności, a w krytycznych przypadkach koszty utrzymania mogą nawet wzrosnąć. Tyle, że dzięki outsourcingowi wyraźnie wzrasta jakość floty — naprawy są znacznie szybsze, dochodzenie odszkodowań od ubezpieczyciela mniej uciążliwe, a organizacja i przeprowadzanie zakupów nowych pojazdów mniej stresująca. Ostatecznie to firma zarządzająca flotą (tzw. CFM)może wziąć na siebie odsprzedaż pojazdów, a w przypadku pełnej usługi (wynajmu długoterminowego) to na jej barkach spocznie ryzyko wahań ceny pojazdu po okresie użytkowania. Więc — nawet jeśli oszczędności nie sięgną tak wysokich wartości — outsourcing może się opłacać. Firmy zajmujące się zarządzaniem flotą twierdzą, że z ich oferty z powodzeniem skorzysta każdy przedsiębiorca. Nawet ten, który dysponuje kilkoma autami.

Na trzy sposoby

Na rynku obecnie dominują trzy podstawowe modele outsourcingu flot samochodowych. Model pierwszy to pełen outsourcing — firma zarządzająca flotą kupuje pojazdy, ubezpiecza je i zajmuje się pełnym bieżącym zarządzaniem nad parkiem samochodowym. Zarządzanie bieżące może obejmować pełną obsługę serwisową samochodów w ramach danego przebiegu, likwidację szkód, karty paliwowe, raporty menedżerskie, ale także i inne produkty — które są do wyboru w ramach oferty. Na użytkownika spada wtedy wyłącznie kontrola kosztów i opłacanie comiesięcznych kosztów najmu pojazdów.

— Model ten najlepiej trafia w potrzeby firm otwartych na nowe rozwiązania. Dzisiaj już nie ma sensu rozpatrywanie, czy bardziej na tym korzystają floty duże czy mniejsze — uważa Jurand Filipczyk, dyrektor zarządzający Prime Car Management.

Model drugi polega na wyłącznym, bieżącym zarządzaniu parkiem pojazdów firmowych. Właścicielem pozostaje zamawiający usługę, zaś firma zewnętrzna odpowiada za bieżące zarządzanie flotą. W ramach tej usługi dostarczany jest serwis, likwidacja szkód i pozostałe elementy, które firma zarządzająca może oferować.

— Tutaj klient docelowy jest świadom, że sam wynegocjuje najkorzystniejsze warunki zakupu i ubezpieczenia pojazdów — mówi Jurand Filipczyk.

Trzeci model to tzw. lease-back, polegający na odsprzedaży obecnej floty samochodowej firmie zarządzającej i wynajem zwrotny tych samych aut. Oczywiście z tej oferty mogą skorzystać wyłącznie te firmy, które dysponują względnie nową flotą samochodową (auta do dwóch lat), o umiarkowanym przebiegu (średni przebieg do 100 tys. km).

— Produkt ten skierowany jest przede wszystkim do firm, które potrzebują szybkiego uwolnienia środków pieniężnych na większe inwestycje — podsumowuje Jurand Filipczyk.

Osoba kontaktowa

Mogłoby się wydawać, że przy tak skonstruowanych produktach klient w zasadzie mógłby zwolnić administratora floty. Teoretycznie jest to możliwe — ponieważ przy mniejszych parkach samochodowych w zasadzie wystarczy bezpośredni kontakt między opiekunami klienta w firmie zarządzającej a kierowcami i działem finansowym klienta. Jednak takie sytuacje nie są częste. Zazwyczaj menedżer floty pozostaje na swoim stanowisku, jednak zmieniają mu się znacznie obowiązki. Odchodzą te, dotyczące bieżącego zarządzania, a na ich miejsce wchodzą inne nie mniej absorbujące. Obowiązki te dotyczą przede wszystkim nadzoru nad współpracą z firmą zarządzającą flotą samochodową, ewentualne negocjacje oraz analiza bieżącego wykorzystania parku samochodowego.

Specyfika umowy najmu powoduje, że nawet przy bardzo precyzyjnie spisanych warunkach dochodzi do konfrontacji różnych stanowisk użytkownika i właściciela, w których to przypadkach rola szefa floty jest bardzo istotna — uważa Jerzy Kilanowski, szef floty w PTK Centertel. Jego firma korzysta z usługi najmu długoterminowego aut od dłuższego czasu.

W jego opinii, główne obowiązki szefa floty nie zmieniają się po przejściu z zarządzania wewnętrznego do outsourcingu. Nadal na pierwszym planie stoi zarządzanie — tyle że raczej strategiczne — parkiem samochodowym. Strategiczne, czyli tworzenie polityki flotowej, ustalanie liczby samochodów potrzebnych firmie, ustalanie hierarchii przydziału aut i wyposażenia przysługującego każdemu szczeblowi służbowej drabinki.

Zdaniem przedstawicieli branży firm zarządzających flotami samochodowymi, menedżer floty nie zajmuje się w zasadzie sprawami operacyjnymi, typu wymiana opon, zgłaszanie szkód komunikacyjnych czy autoryzowanie napraw. Pełni rolę pośrednika między kontrahentami — negocjatora i stratega polityki samochodowej w firmie.

Wzrost popularności

Najem długoterminowy i zarządzanie zewnętrzne flotą pozostającą własnością klienta są obecnie na etapie wzrostu. Tym bardziej atrakcyjne, że coraz silniejsza konkurencja na rynku i częściowe nasycenie segmentu największych flot sprawiają, że gracze na tym rynku stawiają na klientów średnich i mniejszych. Co więcej, pojawiają się oferty pełnej obsługi serwisowej oferowane przez salony samochodowe. Wynajem i zarządzanie flotą nie są już luksusem, bo korzystną ofertę wynajmu otrzymają także mikroprzedsiębiorcy dysponujący nawet jednym samochodem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Rojek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Outsourcing flot w natarciu