Czytasz dzięki

Ożywić rynek pracy

  • Materiał partnera
opublikowano: 29-09-2020, 15:11

Pandemia nie zrujnowała polskiej gospodarki aż tak, jak się obawiano pół roku temu. Powrót do wzrostu umożliwią inwestycje, szczególnie publiczne.

Dane z rynku pracy pozytywnie zaskakują większość analityków. Stopa bezrobocia w sierpniu wyniosła 6,1 proc., tyle samo ile miesiąc wcześniej. Uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu” pt. „Pracodawca kontra wirus: rynek pracy w trakcie pandemii” byli zgodni, że to zasługa zarówno odpowiedzialnego zachowania pracodawców i pracowników, jak i działań podjętych przez rząd.

Jeśli inwestycje, zwłaszcza publiczne, będą realizowane, a firmy będą skutecznie wdrażać nowe technologie, to pracy w Polsce na pewno nie zabraknie — uznali uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu”. [FOT. ARC]

— Na przeciwdziałanie negatywnemu wpływowi pandemii na gospodarkę od jej początku wydano już 138,9 mld zł. Pozwoliło to utrzymać ponad 6 mln miejsc pracy — oceniła Alina Nowak, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Jak tłumaczyła, podjęte działania z jednej strony miały zabezpieczać zatrudnionych, a z drugiej dać pracodawcom poczucie, że nie stracą tych pracowników, których nie tak dawno musieli poszukiwać.

— Pamiętajmy, że jeszcze w grudniu 2019 r. sytuacja na rynku pracy była najlepsza w historii. Dziś mamy 1 mln osób w rejestrze bezrobotnych. Od wybuchu pandemii ich liczba wzrosła o ok. 100 tys., choć nie wszystkie straciły pracę w jej wyniku — mówiła Alina Nowak. — Część osób zarejestrowała się np. po powrocie z zagranicy, chcąc uzyskać tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego — tłumaczyła.

Zwróciła uwagę na wzrost liczby osób, które pobierają zasiłek dla bezrobotnych, co według niej jest ważną informacją z rynku pracy. — Jeszcze nie tak dawno zasiłek pobierało 13-16 proc. bezrobotnych. Dziś jest ich ok. 17-18 proc. — poinformowała przedstawicielka MRPiPS.

Oznaki ożywienia

O pozytywnych tendencjach na rynku pracy ma świadczyć rosnąca liczba ofert i oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, których w kwietniu rejestrowano po ok. 2 tys. dziennie, a obecnie już ok. 7-8 tys. Jak podkreśliła Alina Nowak, bardzo ważnym projektem zrealizowanym przez rząd było przekazanie 12 mld zł samorządom.

— Te pieniądze mają być przeznaczone na nowe inwestycje i powinny pobudzić lokalne gospodarki, a co za tym idzie także rynek pracy — powiedziała wiceminister.

Dodała, że instytucje rynku pracy na bieżąco reagują i starają się pomóc w dostosowaniu do zmian na rynku tym osobom, które straciły zatrudnienie.

— Dużym zainteresowaniem cieszą się szkolenia w zakresie IT i nowoczesnych technologii. Przygotowujemy też pracowników do transformacji energetycznej. Pojawiło się wiele firm, które już dzisiaj zgłaszają zapotrzebowanie na nowych pracowników, wnosząc o przekwalifikowanie lub uzupełnienie kwalifikacji osób, które utraciły zatrudnienie. Ogromnym wsparciem dla wielu firm jest również Krajowy Fundusz Szkoleniowy, w ramach którego pracodawca może uzupełnić kwalifikacje pracowników i lepiej dostosować się do zmieniającego się otoczenia. Dysponujemy środkami na realizację tego zadania — zapewniła Alina Nowak.

Odniosła się także do wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych.

— Rządowe wsparcie musi się teraz koncentrować na tych branżach, które mogą nadal odczuwać skutki pandemii, np. branża turystyczna. Analizujemy sytuację społeczno- -gospodarczą, w szczególności na rynku pracy, i na bieżąco reagujemy na pojawiające się problemy — zapewniła wiceminister.

Optymistycznie do sytuacji na rynku pracy odniosła się także Marta Kubiak, poseł reprezentująca klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości.

— Wszyscy znaleźliśmy się nagle w bardzo nietypowej sytuacji, do której bardzo szybko musieliśmy się dostosować. Rząd od początku miał świadomość, że firmom trzeba pomóc, aby utrzymać miejsca pracy, i ten cel został zrealizowany — zapewniła Marta Kubiak.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), oszacował, że w wyniku pandemii pracę w Polsce mogło jak dotąd stracić ponad 200 tys. osób. To jednak znacząco mniej od tego, co KIG prognozowała w marcu.

— Zakładaliśmy wówczas, że PKB Polski może się skurczyć w 2020 r. nawet o 5 proc., a negatywny impuls na rynku pracy może sięgnąć nawet 7-8 proc. zatrudnionych, czyli przeszło miliona osób. To, że mamy bezrobocie 6,1 proc. i nieco ponad 1 mln osób bez pracy, a nie 1,5 mln, pokazuje, jak skuteczne były działania, które zostały podjęte tak przez rząd, jak i przez pracodawców oraz pracowników — ocenił główny ekonomista KIG, który teraz prognozuje, że do końca roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrośnie do ok. 6,5 proc.

Kulawe inwestycje

W opinii Krzysztofa Niemca, wiceprezesa spółki Track Tec, producenta materiałów do budowy nawierzchni kolejowej, dane dotyczące bezrobocia są rzeczywiście bardzo dobre, a działania podejmowane przez rząd i firmy przyniosły pozytywne rezultaty. Zwrócił jednak uwagę na ponad 12-procentowy spadek produkcji budowlano-montażowej, a w ramach tego 16,9-procentowy spadek inwestycji infrastrukturalnych.

— Konsekwencje tego mogą przyjść nieco później i najważniejsze jest teraz zapewnienie ciągłości pracy tych przedsiębiorstw z branży infrastruktury drogowej i kolejowej, które powinny prowadzić działalność niezależnie od koronawirusa. Są tu jeszcze znaczące środki unijne do wykorzystania. Branża infrastrukturalna jest tą, która nie będzie wyciągać ręki po wsparcie, ale do wspólnej puli, czyli do budżetu, dodawać. Warunkiem jednak jest przyspieszenie procesów inwestycyjnych przez państwowych inwestorów — powiedział wiceprezes Track Tec.

Działania rządu pozytywnie ocenił też Andrzej Kozłowski, prezes Emitela.

— Działania w ramach tarczy antykryzysowej były szybkie, zwłaszcza w porównaniu z innymi krajami. Emitel co prawda nie korzystał ze wsparcia, radziliśmy sobie we własnym zakresie, ale z rozmów z naszymi kontrahentami, szczególnie mniejszymi firmami, widzimy, że to była kroplówka, która była im bardzo potrzebna do przetrwania — powiedział Andrzej Kozłowski.

Optymistyczne nastawienie można było także wyczuć w słowach Ryszarda Hordyńskiego, dyrektora ds. strategii i komunikacji Huawei Polska. W jego opinii pandemia oprócz strat, jakie przyniosła, pokazała też, jak istotna jest digitalizacja.

— Ostatnie miesiące sprawiły, że już chyba wszyscy zrozumieli, jak ważne są cyfryzacja i nowe technologie — mówił przedstawiciel Huawei.

Zdaniem Marka Cywińskiego, prezesa Kapsch Telematic Services, dostawcy i operatora systemów poboru opłat drogowych, pandemia jest kolejnym potwierdzeniem tego, że jednym z najsłabszych ogniw w procesach produkcyjnych jest człowiek. W związku z tym można się spodziewać przyspieszenia robotyzacji, automatyzacji, szerszego wykorzystywania sztucznej inteligencji czy internetu rzeczy, a także niezbędnej do wsparcia tego wszystkiego sieci 5G.

Zgodził się z nim Ryszard Hordyński, który uważa, że jeśli Polska chce pozostać na ścieżce wzrostu, to teraz właśnie jest najlepszy czas na wdrażanie innowacyjnych rozwiązań wysokich technologii.

— Nie powinniśmy się bać, że nowe technologie zastąpią pracowników, ponieważ badania pokazują, że na 100 miejsc pracy zlikwidowanych przez wdrożenie nowej technologii pojawia się 130 nowych — mówił Ryszard Hordyński.

Konieczność wzmożenia wysiłków nad szybkim uruchomianiem inwestycji publicznych podkreślał także Krzysztof Niemiec. Jak powiedział, wspomaganie firm, które tego wymagają, z długu publicznego, może być realizowane tylko do pewnego czasu. Dlatego należy wykorzystać wszelkie szanse na to, żeby przychody budżetu z działalności gospodarczej były jak największe.

— W naszej branży odczuwamy obecne spowolnienie inwestycji. To jest o tyle niebezpieczne, że do końca 2023 r. będzie rozliczana druga unijna perspektywa finansowa. Na inwestycje, szczególnie transportowe, mamy w niej olbrzymie pieniądze do wykorzystania. Proszę zauważyć, że od 2004 r. w ani jednym roku nie wykorzystaliśmy, np. na inwestycje kolejowe, zaplanowanych pieniędzy. Zawsze mieliśmy przesunięcie na rok czy lata następne. Ponadto od 2021 r. rozpocznie się nowa perspektywa finansowa, a do tego dojdzie jeszcze fundusz odbudowy z przeznaczeniem głównie na infrastrukturę. W latach 2021-23 nastąpi więc bardzo duża kumulacja. Dlatego obecne spowolnienie w inwestycjach musi być natychmiast nadrobione. Muszą być uruchomione przetargi, podpisywane umowy — mówił wiceprezes Track Tec.

Krzysztof Niemiec nie obawia się natomiast problemów na rynku pracy, bo jego zdaniem, jeśli inwestycje będą realizowane, to pracy na pewno nie zabraknie. Także Marek Cywiński z Kapsch jako problem wskazał zastój w inwestycjach publicznych.

— Akurat polska część naszej firmy radzi sobie całkiem nieźle i można powiedzieć, że przez pandemię przechodzimy suchą nogą. Część państw odsunęła jednak w czasie decyzje o uruchomieniu dużych projektów, w które byliśmy mocno zaangażowani — powiedział Marek Cywiński.

Zdalne wyzwania

Pandemia wiele zmieniła, zwłaszcza w firmach, które mogły i które faktycznie przeszły na system pracy zdalnej. Zdaniem Ryszarda Hordyńskiego w tym modelu u pracowników na pewno dużo bardziej liczą się kompetencje, merytoryka i słowność, natomiast u menedżerów dobra komunikacja oraz efektywne przydzielanie i rozliczanie zadań.

— Nagle zostaliśmy rozdzieleni, nie ma części socjalnej, społecznej. Ciężko jest w takiej sytuacji nawiązywać czy nawet podtrzymywać też przecież bardzo ważne, mniej formalne, osobiste kontakty. Menedżerowie muszą jeszcze precyzyjniej się komunikować, delegować i rozliczać zadania, ale jednocześnie wykazywać więcej empatii — stwierdził Ryszard Hordyński.

— Oczekiwania w stosunku do pracowników i menedżerów są połączone. Zgadzam się, że kluczowa jest kwestia komunikacji — przytakiwał Marek Cywiński z Kapsch.

W jego opinii w pracy zdalnej problemem jest to, że zaciera się granica między czasem prywatnym, tym, który powinniśmy poświęcać rodzinie, a czasem pracy.

— Istotną cechą, której oczekujemy u pracowników i którą chcemy u nich wzmacniać, jest samodyscyplina i umiejętność planowania. To jeden z kluczowych elementów, które dają firmom szansę na przetrwanie tego trudnego okresu, a czasem nawet budują ich przewagę konkurencyjną — powiedział prezes Kapsch.

Piotr Soroczyński zwrócił przy tym uwagę, że możliwość wykonywania pracy zdalnie, co niewątpliwie jest dobrym rozwiązaniem na czas pandemii, dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy osób.

— Jeśli popatrzymy na statystyki, ile osób było w stanie pracować zdalnie, to w trybie awaryjnym, który mieliśmy całkiem niedawno, było to ledwie kilkanaście procent wszystkich pracujących. Zatem myśląc o tym, jak zmieni się rynek pracy czy jakie kompetencje będą nam potrzebne, musimy myśleć szerzej, nie tylko o sprawach związanych z poruszaniem się w świecie cyfrowym — powiedział główny ekonomista KIG.

— Cecha, która według mnie jest niesłychanie istotna zarówno u menedżerów, jak i u szeregowych pracowników, to elastyczność. Elastyczny pracownik ma większe szanse na poradzenie sobie na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy, na który coraz większy wpływ mają przełomowe technologie — powiedział Andrzej Kozłowski z Emitela.

— Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji dobry pracownik to pracownik zdrowy i odpowiedzialny, który stosuje się do panujących reżimów. W przypadku tych, którzy mają możliwość pracy zdalnej, najbardziej liczą się na pewno samodyscyplina i umiejętność samodzielnego organizowania sobie pracy — dodała poseł Marta Kubiak. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane