P4 zapowiada agresję cenową

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 07-12-2006, 00:00

P4 pogodziło się z niższą rentownością. Jego konkurenci są rentowni, więc może ich podszczypywać ceną.

Debiut P4 i operatorów wirtualnych może w przyszłym roku sporo zmienić na rynku telefonii komórkowej. Dotychczasowi gracze to silne, zyskowne firmy, o ustabilizowanej pozycji na rynku, więc nowi operatorzy muszą mocno się rozpychać, by na nim zaistnieć.

— Będziemy musieli zdobywać klientów od operatorów działających już na rynku. Dlatego zastosujemy agresywną politykę cenową w przypadku rozmów głosowych i SMS-ów. Zresztą operatorzy są niewiarygodnie rentowni, a my, wchodząc na rynek jako czwarty gracz, możemy pogodzić się z niższą rentownością — mówi Chris Bannister, prezes P4, które komercyjny start usługi planuje na koniec pierwszego kwartału.

Taka polityka powinna wymusić spadek cen rozmów. Większość analityków spodziewa się kilkunastoprocentowych obniżek.

— Spodziewam się spadku cen, ale nie wojny cenowej, która oznaczałaby 30-procentowe obniżki — podkreśla Krzysztof Kaczmarczyk z DB Securities.

Niższe ceny spowodują większy ruch w sieciach. Dzięki temu cały rynek wzrośnie, choć dużo wolniej niż w tym roku. Firma badawcza PMR szacuje, że w przyszłym roku będzie to 5,5-procentowy wzrost do 23,9 mld zł, a w 2008 r. rynek urośnie o dalsze 3 proc. To znaczne zwolnienie tempa, bo w tym roku wzrost ma sięgnąć 15 proc.

Rentowność w dół

Spadek cen wpłynie na rentowność. Najbardziej optymistyczni analitycy mówią o zatrzymaniu wzrostów zysków operacyjnych i marży EBITDA, ale większość spodziewa się spadku rentowności.

— Wzrost ruchu oznacza wyższe koszy, których może nie zrekompensować wzrost przychodów, więc rentowność może się obniżyć. Ale zyski operatorów są bardzo wysokie i jest z czego schodzić — mówi Paweł Olszynka z PMR.

Agresywna polityka cenowa i zderzenie z potężnymi istniejącymi już na rynku graczami może się źle skończyć dla nowych graczy. Zwłaszcza że mogą na początku świadczyć usługi poniżej kosztów.

— Wejście na rynek w tak późnej fazie jest bardzo ryzykowne. Nowi operatorzy zepsują rynek i sprawią, że marża wszystkich się obniży, ale firmy takie jak P4 poniosą duży koszt. Nie jestem przekonany, czy taki model biznesowy się sprawdzi — prognozuje Michał Marczak z DI BRE Banku.

— Spodziewam się fali konsolidacji operatorów wirtualnych na rynku po 2-3 latach — dodaje Krzysztof Kaczmarczyk.

Więcej multimediów

Obok niskich cen nowi operatorzy będą walczyć o klienta usługami multimedialnymi. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi P4.

— Chcemy, by aparat telefoniczny stał się centrum łączącym naszego klienta z domem, pracą, rodziną, znajomymi i dostarczał mu rozrywki — mówi Chris Bannister z P4.

Telefonia nowej generacji pozwoli na zwiększenie transmisji danych i prędkości bezprzewodowego dostępu do internetu w komórkach. Operatorzy liczą na wzrost zainteresowania na razie marginalnymi usługami dodanymi, takimi jak telewizja w komórce, ściąganie muzyki i dzwonków czy usługi nawigacyjne.

— Nowi operatorzy będą musieli walczyć usługami dodanymi. Przychody z tego typu usług zrekompensują z nadwyżką spadek przychodów z usług podstawowych — twierdzi Dorota Puchlew z BDM PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu