Pacławski, choć chciał, nie uczestniczył w posiedzeniu zarządu TVP

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 24-05-2005, 20:54

Zawieszony w czynnościach wiceprezes TVP ds. programowych Ryszard Pacławski stawił się we wtorek na posiedzenie zarządu TVP i chciał brać w nim czynny udział. Do posiedzenia zarządu jednak do tej pory nie doszło.

Zawieszony w czynnościach wiceprezes TVP ds. programowych Ryszard Pacławski stawił się we wtorek na posiedzenie zarządu TVP i chciał brać w nim czynny udział. Do posiedzenia zarządu jednak do tej pory nie doszło.

Pacławski został zawieszony w czynnościach przez Radę Nadzorczą TVP pod koniec września. Do tej pory radzie nie udało się go ani przywrócić do pracy, ani odwołać ze stanowiska (brakuje do tego odpowiedniej większości głosów).

W głosowaniu nad zawieszeniem Pacławskiego brał udział szef RN TVP Marek Ostrowski. Według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nie miał do tego prawa, bo z dniem 15 września (wtedy podjął bowiem pracę na stanowisku wicedyrektora TVP3) jego mandat w RN TVP wygasł. Według KRRiT, wszystkie decyzje podejmowane przez Ostrowskiego są nieważne; a to oznacza, że Pacławski może powrócić do pracy.

W poniedziałek zawieszony wiceprezes poinformował prezesa TVP, że we wtorek zamierza wziąć udział w posiedzeniu zarządu. Obrady przesunięto na popołudnie.

Jak poinformował PAP rzecznik TVP Jarosław Szczepański, posiedzenie zostało przełożone, bo zarząd czekał na ekspertyzy prawne dotyczące sytuacji w TVP po podjęciu uchwały ws. Ostrowskiego. Zamierzał też w gronie czterech osób (prezes i trzech wiceprezesów: ds. finansów, technologii i reklamy) omówić sytuację, jaką spowodowała piątkowa uchwała KRRiT.

Według Pacławskiego, prezes TVP Jan Dworak zagroził, że jeśli nie wyjdzie z sali spotkania, użyje siły. Pacławski twierdzi, że w pobliżu sali posiedzenia na wezwanie czekali strażnicy przemysłowi. Rzecznik TVP powiedział PAP, że nie słyszał, by podczas spotkania doszło do jakichś pogróżek. Dodał, że znając Dworaka, nie sądzi, by tak było.

Sytuacja skomplikowała się, gdy dwóch członków zarządu - Marek Hołyński i Stanisław Wójcik odmówili udziału w posiedzeniu, jeśli nie będzie na nim Pacławskiego.

Według sekretarza Rady Nadzoreczej TVP Adama Pawłowicza, zarząd może podejmować decyzje, gdy na posiedzeniu jest obecnych trzech członków zarządu.

Dodał, że Hołyński i Wójcik muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy działają w interesie partyjnym (obaj łączeni są z SLD), czy w interesie telewizji publicznej. Zapowiedział też, że w przypadku uchylania się członków zarządu od pracy, rada nadzorcza może ich zawiesić lub odwołać ze stanowiska.

Wieczorem swoje oświadczenie przysłał do PAP Pacławski. Napisał w nim, że czuł się zobowiązany uczestniczyć w posiedzeniu w związku z uchwałą KRRiT.

"Dlatego też dziś stawiłem się na posiedzenie zarządu Telewizji Polskiej. Niestety, decyzją prezesa zarządu uniemożliwiono mi uczestnictwo w obradach, a tym samym wypełnianie obowiązków, jakie nałożyła na mnie spółka. W konsekwencji przedłużany jest stan - trwający już 8 miesięcy - bezprawnego odsunięcia mnie od pracy" - napisał Pacławski.

W sądzie znajdują się dwa pozwy związane z wyjaśnieniem statusu Ostrowskiego - prezesa TVP Jana Dworaka i zawieszonego wiceprezesaRyszarda Pacławskiego. Wyjaśnienie przez sąd, czy jego mandat był ważny, czy nie, będzie wyjaśniać także sytuację Pacławskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane