Pakiet Kluski jak polityczny bumerang

Jarosław Królak
21-01-2008, 00:00

PiS wrócił do swobody gospodarczej. Złożony w Sejmie projekt jest bliźniaczo podobny do pakietu Kluski. Czyli... bez rewolucji.

PiS wrócił do swobody gospodarczej. Złożony w Sejmie projekt jest bliźniaczo podobny do pakietu Kluski. Czyli... bez rewolucji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego znowu wyprzedziła Platformę Obywatelską (PO) w wyścigu o ułatwienie działalności gospodarczej w Polsce. W Sejmie jest już projekt noweli ustawy o swobodzie gospodarczej autorstwa Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

„PB” dotarł do niego. Okazuje się, że niewiele różni się on od projektu nazwanego umownie pakietem Kluski, którego w poprzedniej kadencji parlament nie zdążył uchwalić.

Przeciąganie liny

— Projekt wnieśliśmy do laski marszałkowskiej w grudniu 2007 r. jako poselski. Ubolewamy, że dotąd nie skierowano go do prac w komisji finansów. To obstrukcja ze strony marszałka Sejmu, który nasz projekt blokuje z przyczyn politycznych. A zawiera on szereg korzystnych i oczekiwanych przez przedsiębiorców rozwiązań — mówi Maks Kraczkowski, pilotujący projekt poseł PiS.

Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, twierdzi, że nie ma mowy o żadnym blokowaniu, projekt przechodzi normalną procedurę.

Ciekawe, dlaczego teraz PiS tak się spieszy. Dlaczego nie spieszyło się w ubiegłym roku? Pierwszy projekt o swobodzie z tzw. pakietu Kluski był gotowy w marcu 2007 r. Przez kilka miesięcy rząd nad nim deliberował, co skończyło się wyrzuceniem części korzystnych dla firm rozwiązań. Sejm nie zdążył go uchwalić (przedterminowe wybory). Eksperci organizacji przedsiębiorców krytycznie oceniali pakiet. Twierdzili, że nie poprawi on warunków dla biznesu. Byli nawet zadowoleni, że nie został uchwalony.

Powrót do przeszłości

Maks Kraczkowski twierdzi, że obecny projekt co prawda bazuje na poprzednim, lecz został poszerzony. O potwierdzenie poprosiliśmy osobę zbliżoną do twórców pakietu Kluski, która chce jednak pozostać anonimowa.

— Ten projekt zawiera tylko kosmetyczne zmiany w porównaniu z tzw. pakietem Kluski, który trafił do poprzedniego Sejmu. To niemal kopia. Nie zauważam w nim żadnych rewolucyjnych ani daleko idących korzyści dla firm. Dobrą zmianą jest umożliwienie zawieszania działalności gospodarczej kobietom w ciąży oraz osobom sprawującym opiekę nad małym lub chorym dzieckiem. Minusem jest powrót do obowiązku prowadzenia książki kontroli. Generalnie projekt idzie w dobrym kierunku, lecz budzi niedosyt — mówi ekspert.

Obecny projekt PiS utrzymuje z poprzedniego m.in. wiążące interpretacje w sprawach ZUS, utworzenie ewidencji firm w urzędach skarbowych (likwidacja ewidencji gminnych), likwidację REGON, jedno okienko, ograniczenie liczby i czasu trwania kontroli w firmach (z wieloma wyjątkami) czy utworzenie centralnej informacji o działalności gospodarczej.

Projekt PiS można krytykować, ale nie można mu odmówić jednego — on już fizycznie jest w Sejmie. A gdzie obiecany przez PO projekt prawdziwej swobody dla firm?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pakiet Kluski jak polityczny bumerang