Palladia: Bush i Hausner na tapecie

Palladia Capital Markets
opublikowano: 08-02-2005, 09:48

Od wczoraj głównym czynnikiem wpływającym na sytuację na złotym jest polityka. Po wczorajszej nieco zaskakującej decyzji wicepremiera Jerzego Hausnera zaczyna pojawiać się coraz więcej pytań kiedy odejdzie on z rządu.

Od wczoraj głównym czynnikiem wpływającym na sytuację na złotym jest polityka. Po wczorajszej nieco zaskakującej decyzji wicepremiera Jerzego Hausnera zaczyna pojawiać się coraz więcej pytań kiedy odejdzie on z rządu.

Sam zainteresowany nie chce się na ten temat na razie wypowiadać, jednak naciski w SLD są coraz większe. Dosyć wymowna była jednak dzisiejsza wypowiedź sekretarza generalnego Sojuszu Marka Dyducha. Przyznał on, że Hausner stracił poparcie w parlamencie, ale i też, że jego partii bardzo zależy na tym, aby osłabić kurs złotego. Czyżby zatem była to nowa gra polityczna SLD, która ma na celu doraźnie pomóc eksporterom? Poczekamy, zobaczymy, jednak ryzyko polityczne w naszym kraju zaczyna coraz wyraźniej wzrastać, a jest to zwykle czynnik deprecjonujący pozycję lokalnej waluty. Przyznał to dzisiaj członek RPP, Dariusz Filar podkreślając, że Rada powinna brać to pod uwagę przy swoich decyzjach.

Presja na osłabienie się naszej waluty jest coraz wyraźniejsza, jednak nie wydaje się, aby miało to nastąpić dzisiaj, bądź jutro. Notowania USD/PLN znajdują się blisko istotnego oporu na 3,1030, który raczej nie powinien zostać naruszony. Wsparcia ulokowane są jednak już na 3,0850-3,0900. Z kolei EUR/PLN oscyluje przy dolnym ograniczeniu wspominanej wcześniej konsolidacji 3,95-4,00. Nie można do końca wykluczyć jej krótkotrwałego naruszenia i spadku w okolice 3,93. Górnym ograniczeniem pozostają okolice 3,99-4,00.

Rynek międzynarodowy

Wczoraj kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od listopada ub.r. (1,2732). Bezpośrednią przyczyną wyraźnego umocnienia się dolara było przedstawienie przez administrację prezydenta George’a Busha propozycji cięć budżetowych. Zakłada się w nich, że do końca 2008 r. spory obecnie (3,5 proc. PKB) deficyt budżetowy USA spadnie o blisko połowę. Czy to się uda zobaczymy, w każdym razie istotne jest to, że wydatki na walkę z terroryzmem są traktowane osobno. Czynnikiem pro-dollar jest jednak fakt, że republikanie posiadają większość w Kongresie i można się spodziewać, że propozycje prezydenta zostaną w miarę szybko zaakceptowane. Ciepło zostały one przyjęte przez japońskiego ministra finansów. Sadakazu Taginaki przyznał, że jest to bardzo wyraźny sygnał wysłany dla rynków. Drugim czynnikiem umacniającym „zielonego” była wczorajsza wypowiedź członek FED, Susan Bies. Podczas przemówienia na Uniwersytecie w Tennessee stwierdziła ona, że Stany Zjednoczone są wciąż atrakcyjnym miejscem dla zagranicznych inwestycji. Gospodarka jest silna, inflacja jest pod kontrolą, a FED zamierza nadal w umiarkowanym tempie podwyższać stopy procentowe. „Martwić” może zwrot „w umiarkowanym” jednak na razie rynki się tym nie przejmują. Wypowiedź Bies traktowana jest jak ciąg dalszy piątkowego wystąpienia Alana Greenspana, którą wielu traktuje jako reorientację w dotychczasowej polityce banku centralnego. Pewną ciekawostką może być także wczorajsza wypowiedź szefa Chińskiego Banku Centralnego. Zhou Xiaochuan dał wyraźnie do zrozumienia, że do rewaluacji juana dojdzie nieprędko, a kurs waluty nie jest niedowartościowany.

Dzisiaj nie ma publikacji istotnych danych makroekonomicznych. Jedynie w południe nadejdą dane o grudniowej produkcji przemysłowej w Niemczech. Nie można zatem wykluczyć, że dzisiaj nastąpi tzw. realizacja zysków. Posiadacze krótkich pozycji EUR/USD zarobili od piątku blisko 300 pkt. Nadal nie wykluczamy powrotu w okolice 1,2860/1,2900. Należy jednak pamiętać o tym, że najbliższy istotny opór ulokowany jest już w rejonie figury 1,28 (połowa wczorajszej czarnej świecy spadkowej).

Bushodieta

W poniedziałek do amerykańskiego Kongresu trafił projekt budżetu na rok 2006. George W. Bush planuje, że w okresie od października 2005 r. do września 2006 r. deficyt budżetowy wyniesie 390 mld dolarów. Ma być zatem niższy od tego w 2004 r. (412 mld dolarów) oraz od tegorocznego (jak na razie Biały Dom szacuje, że deficyt 2005 r. wyniesie 427 mld dolarów i będzie rekordowo wysoki). Co więcej według planów w 2008 r. niedobór w kasie państwa ma wynieść już tylko 251 mld dolarów. Tak jak należało tego oczekiwać na pierwszy rzut oka projekt budżetu jest bardzo agresywny. Mowa tu przede wszystkim o propozycjach zredukowania lub wręcz wyeliminowania ok. 150 programów federalnych. W 2006 r. wydatki mają spaść o 0,7 proc. Wzrosną jedynie budżety Pentagonu, departamentu bezpieczeństwa publicznego (Homeland Security) oraz zwiększą się wydatki na pomoc międzynarodową. Założenia trzeba przyznać piękne. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Po pierwsze założenia budżetowe nie obejmują dodatkowych wydatków związanych z prowadzeniem działań m.in. w Afganistanie oraz Iraku. Na obecny rok fiskalny Kongres przyznał już Pentagonowi na ten cel 25 mld dolarów. Pod koniec stycznia administracja Bush’a zapowiedziała jednak, że zwróci się o dodatkowe 80 mld dolarów. Dałoby to łączną kwotę 105 mld dolarów. To o 17 mld dolarów więcej niż w 2004 r. i o 26,4 mld dolarów w 2003 r. Congressional Budget Office szacuje, że jeśli te prośby dołączyć do łącznej puli wydatków to od pamiętnych wydarzeń z 11 września 2001 r. na działania wojenne poszło 277 mld dolarów. Oznacza to, że środki przeznaczone na prowadzenie operacji w Afganistanie, Iraku oraz innych regionach przewyższyły już te poniesione podczas I wojny światowej i zbliżyły się prawie do tych z wojny koreańskiej. Dodatkowo należy pamiętać, że w drugiej kadencji prezydent USA jako główny cel polityki wewnętrznej postawił sobie (trzeba przyznać konieczną i priorytetową) reformę systemu emerytalnego (Social Security) oraz dalsze zmiany podatkowe. Niestety szacuje się, że tylko ta pierwsza sprawa zrodzi dodatkowe koszty na poziomie 1-2 bilionów dolarów na przestrzeni dekady. Podobnie zresztą druga.

Marek Rogalski, Marek Nienałtowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Palladia: Bush i Hausner na tapecie