Palladia: Falstart na eurodolarze?

Palladia Capital Markets
17-05-2005, 10:34

Początek wczorajszej sesji był nerwowy i złoty stracił na wartości. Później jednak nasza waluta powoli odrabiała straty. Po godz. 16 za jedno euro płacono 4,20 zł wobec 4,2215 (max.), a za dolara 3,3234 wobec 3,3484 (max.). Później jednak nasza waluta ponownie zaczęła tracić na wartości i dzisiaj rano na otwarciu za euro płacono niecałe 4,21 zł, a za dolara 3,33 zł.

Początek wczorajszej sesji był nerwowy i złoty stracił na wartości. Później jednak nasza waluta powoli odrabiała straty. Po godz. 16 za jedno euro płacono 4,20 zł wobec 4,2215 (max.), a za dolara 3,3234 wobec 3,3484 (max.). Później jednak nasza waluta ponownie zaczęła tracić na wartości i dzisiaj rano na otwarciu za euro płacono niecałe 4,21 zł, a za dolara 3,33 zł.

Rynek otrzymał kilka informacji. Jak podał resort finansów podczas aukcji bonów skarbowych sprzedano wszystkie papiery za 0,6 mld zł. Zgłoszony przez inwestorów popyt wyniósł 1,77 mld zł, a średnia rentowność 5,138 proc. Ministerstwo poinformowało także, iż w najbliższą środę zaoferuje 5-letnie obligacje o wartości 2,8 mld zł (podawany wcześniej przedział to 2,5-3,0 mld zł). Zdaniem dealerów wyniki tego przetargu będą zależeć od danych o kwietniowej inflacji, a ta nie zaskoczyła i była w zasadzie zgodna z oczekiwaniami rynku. Jak podał o godz. 16:00 Główny Urząd Statystyczny w kwietniu ceny wzrosły o 3,0 proc. r/r i 0,4 proc. m/m. Na rynku oczekiwano figury na poziomie 2,9-3,0 proc. r/r wobec 3,4 proc. r/r zanotowanych w marcu. Wczoraj otrzymaliśmy także informację o wykonaniu budżetu po czterech miesiącach tego roku – tutaj nie było zaskoczenia. W okresie styczeń - kwiecień deficyt budżetu wyniósł 13,88 mld złotych, co daje 39,6 proc. całorocznego planu.

Wczoraj po południu głos w sprawie poziomu stóp procentowych zabrał członek Rady Polityki Pieniężnej, Mirosław Pietrewicz. Jego zdaniem nie można wykluczyć spadku inflacji do poziomu 1,5 proc. r/r już w czerwcu i RPP powinna rozważyć nieznaczne cięcie stóp do tego czasu. Dodał, że przemawiają za tym także obawy o tempo wzrostu gospodarczego. Pan Pietrewicz jest jednak znanym na rynku „gołębiem” i jego wypowiedź nie zrobiła na inwestorach większego wrażenia, zresztą część z nich i tak zakłada (w tym my), że do cięcia stóp o 25 p.b. w najbliższych miesiącach dojdzie. Na rynek napłynęły kolejne informacje z Francji – w weekend instytut Ifop przedstawił wyniki kolejnego sondażu, tym razem niekorzystne dla zwolenników europejskiej konstytucji (54 proc. przeciwko). Warto wspomnieć, że jeszcze kilka dni wcześniej inny sondaż przedstawiał odwrotną relację. Pokazuje to tym samym, że sondaże mieszczą się niestety w granicach błędu statystycznego, a o wynikach sondażu zadecyduje tak naprawdę frekwencja. Pozytywnym faktem jest to, że rynek nie przykłada do tego faktu aż tak dużej wagi jak to miało miejsce kilka tygodni temu. Niewykluczone, że wpływ na to miały ankiety i publikacje agencji ratingowych o tym, że odrzucenie konstytucji nie zagrozi harmonogramowi przyjęcia nowych krajów do strefy euro.

Wraz z początkiem tygodnia rozpoczęły się zapisy na akcje Grupy Lotos. Dla inwestorów operujących na rynku walutowym istotny jest jednak fakt, że oferta w transzy dla inwestorów instytucjonalnych rozpoczną się dopiero w końcu maja. Ogólnie jednak wpływ IPO na notowania złotego nie powinien być duży i raczej ma znaczenie psychologiczne.

Z technicznego punktu widzenia: Kurs EUR/PLN utrzymał się wczoraj powyżej wsparć 4,1950-4,20 co tym samym sugeruje, że nowe lokalne szczyty są jeszcze przed nami. Tak jak pisaliśmy wcześniej w najbliższym czasie powinno dojść do testowania strefy 4,23-4,25, gdzie spodziewalibyśmy się wyraźniejszego zwrotu. Dla USD/PLN takim rejonem jest strefa 3,36-3,38, a wsparciami są okolice 3,32.

Rynek międzynarodowy

Na rynku eurodolara mieliśmy wczoraj odreagowanie wcześniejszych spadków EUR/USD do czego przyczyniły się niekorzystne dla „zielonego” informacje jakie napłynęły na rynek. O godz. 14:30 podano, że maju wartość indeksu NY Empire State za maj spadła do „minus” 11,11 z „plus” 2,03 po korekcie z „plus” 3,12 w kwietniu. To jego najniższy poziom od kwietnia 2003 r. Na rynku oczekiwano poziomu 11,00 - tyle, że na plusie. O godz. 15:00 nadeszły kolejne dane: TIC-ki za marzec, które wyniosły tylko 45,7 mld USD, a oczekiwano 70 mld USD. Napływ kapitałów netto był zatem najniższy od października 2003 r. (wtedy było to 26,5 mld USD). Jak na takie dane korekta EUR/USD była jednak dosyć mozolna. Paradoksalnie nie można zatem wykluczyć, że mamy do czynienia z falstartem, a w perspektywie kilku dni dojdzie do ustanowienia nowego dna w okolicach 1,2550. Wyraźne opory są zlokalizowane w okolicach 1,2645-50.

Wczoraj wieczorem głos zabrał gubernator FED, Donald Kohn, który przyznał, że stopy procentowe są wciąż za niskie, aby ustabilizować inflację. Dodał, że FED będzie nadal podwyższał koszty pieniądza, choć w „umiarkowanym” tempie. Tak nawiasem mówiąc w tym kontekście bardzo istotne będą publikowane dzisiaj (PPI) i jutro (CPI) dane o inflacji. Jeżeli okazałyby się wyższe od oczekiwań to odebrane zostałyby wyraźnie pro-dolarowo przy obecnym nastawieniu rynku. Dzisiaj istotne będą także dane o dynamice produkcji przemysłowej w kwietniu, które podane zostaną o godz. 15:00.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Palladia: Falstart na eurodolarze?