Palladia: Mocny złoty, ale czy do końca tygodnia?

Palladia Capital Markets
opublikowano: 05-12-2005, 11:14

Piątek nie przyniósł dalsze umocnienie się złotego. W pierwszych godzinach kurs EUR/PLN odbił się wprawdzie od wsparcia na 3,87 i na kilka kolejnych godzin utkwił wokół 3,88. Z kolei USD/PLN oscylował wokół 3,3150. W końcówce sesji kolejna fala zakupów ze strony zagranicznych inwestorów doprowadziła do przełamania kluczowych 3,87 na euro.

Piątek nie przyniósł dalsze umocnienie się złotego. W pierwszych godzinach kurs EUR/PLN odbił się wprawdzie od wsparcia na 3,87 i na kilka kolejnych godzin utkwił wokół 3,88. Z kolei USD/PLN oscylował wokół 3,3150. W końcówce sesji kolejna fala zakupów ze strony zagranicznych inwestorów doprowadziła do przełamania kluczowych 3,87 na euro. Na uwagę zasługuje to, iż ponownie wyraźnie zyskiwał cały region (forint i korona). Dzisiaj rano złoty był jeszcze mocniejszy – o godz. 9:23 za jedno euro płacono 3,8640 zł, a za dolara 3,3050 zł.

Rynek nie otrzymał wielu informacji. Na uwagę zasługiwać może jedynie wypowiedź ministra gospodarki, chociaż nie jest ona niczym szczególnym i nie bardzo wiadomo skąd wokół niej pojawiło się później dużo szumu. Stwierdził on wprawdzie, że nie widać, aby silny złoty szkodził eksportowi, ale jeżeli będą takie sygnały to rząd podejmie stosowne działania. Trudno uznać to za próbę werbalnej interwencji na rynku, zwłaszcza, że pojawiają się spekulacje o tym, że resort finansów ponownie zaczął sprzedawać waluty na rynku.

Pozostaje zatem czekać na informacje jakie nadejdą w przyszłym tygodniu - kluczowa będzie środowa aukcja 7-letnich obligacji (dzisiaj poznamy szczegóły oferty) i informacje jakie będą napływać z Sejmu w kontekście uchwalania przyszłorocznego budżetu. Tutaj może być gorąco, zwłaszcza, że naciski Samoobrony na to, aby współrządzić są aż tak wyraźne, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna grozić wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi.

Technika pokazuje, że dzisiejszą sesję będzie można wykorzystać do korzystnych zakupów walut za złotówki. Dzisiaj oczekiwałbym testowania ważnych okolic 3,8540 na EUR/PLN. Mogą one zostać nieznacznie naruszone (3,85), ale niemniej jednak są to korzystne poziomy do zakupów. Oporami są odpowiednio 3,87 i 3,8950-3,90. W przypadku USD/PLN możliwe jest testowanie 3,2850-3,2930. Oporami są okolice 3,3150 i dalej 3,3250-3,33.

Rynek międzynarodowy:

Piątek nie przyniósł również większych zmian w poziomie eurodolara, który pozostaje wokół figury 1,17. Z letargu nie zdołały wyrwać inwestorów dzisiejsze, ważne dane makroekonomiczne. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,1695 dolara.

W piątek przed południem Eurostat podał dane o listopadowej inflacji PPI - figura wyniosła odpowiednio 0,6 proc. m/m i 4,1 proc. r/r wobec prognozowanych 0,4 proc. m/m i 4,0 proc. r/r. O godz. 14:30 nadeszły dane makro z USA. I tak liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych wzrosła w listopadzie o 215 tys. (konsensus rynkowy wahał się pomiędzy 220 tys.). Figura za październik została zrewidowana w dół do 44 tys. z 56 tys. Stopa bezrobocia wyniosła 5,0 proc., a średnia długość tygodnia pracy nieznacznie spadła do 33,7 godz. Głos zabrali także szefowie banków centralnych. Jean Claude Trichet pytany przez dziennikarzy o czwartkową decyzję ws. stóp procentowych odpowiedział tylko, iż była ona słuszna, a Alan Greenspan mówiąc na konferencji o gospodarce wspomniał o sprawie wysokiego deficytu budżetowego. Jego zdaniem trzeba z tym walczyć, choć nie jest to łatwe. Na rynek napłynęły także spekulacje odnośnie chińskiego juana - wg. jednego z niemieckich tygodników z początkiem roku miałby on zostać zrewaluowany w relacji do amerykańskiego dolara do poziomu 7,50. Takie informacje jednak "często" pojawiają się w końcówce roku. Istotniejsza wydaje się wiadomość podana przez Rosyjski Bank Centralny o zwiększeniu udziału euro w koszyku do 40 proc., choć w krótkim horyzoncie nie będzie ona miała żadnego znaczenia.

Weekendowe spotkanie grupy G-7 nie przyniosło wiele poza kilkoma „istotnymi” informacjami dla japońskiego jena. Tamtejsi przedstawiciele, minister finansów Sadakazu Tanigaki i szef Bank of Japa Toshihiko Fukus zasygnalizowali, iż słaby jen nie stanowi dla nich żadnego problemu. Co ciekawe żadnego stanowiska w tym temacie nie zajął amerykański sekretarz skarbu John Snow. Odniesiono się jednak do kwestii chińskiej, zwracając uwagę na konieczność dalszego „uelastycznienia” kursu juana.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych ze strefy euro i USA, chociaż zwyczajowo ważniejsze będą te drugie. Mowa tutaj o indeksie ISM dla sektora usługowego, który odpowiedzialny jest za wytwarzanie ponad 2/3 amerykańskiego PKB. Z ankiet wynika, iż oczekuje się nieznacznego spadku tego wskaźnika w listopadzie do 59 pkt. z 60,0 pkt. w październiku. Technika pokazuje, że wsparcie na 1,1680 na razie spełnia swoją rolę i tak może być do czasu publikacji danych o godz. 16:00. Nie można wykluczyć, że ponownie przetestujemy okolice 1,1730-40. Później oczekiwałbym spadku poniżej 1,1680.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane