Palladia: Rynek powoli uspokaja się

Palladia Capital Markets
opublikowano: 09-02-2005, 10:57

Wczorajsza sesja przyniosła sporą nerwowość na rynkach. Dolar poszybował powyżej 3,13 zł, a euro naruszyło 4 zł. Dzisiejszy ranek przyniósł już jednak uspokojenie nastrojów.

Wczorajsza sesja przyniosła sporą nerwowość na rynkach. Dolar poszybował powyżej 3,13 zł, a euro naruszyło 4 zł. Dzisiejszy ranek przyniósł już jednak uspokojenie nastrojów.

 Po pierwsze wicepremier Hausner wczoraj zapewniał, że nie zamierza na razie podać się do dymisji, po drugie premier Marek Belka przyznał, że nie bierze pod uwagę jego odejścia z rządu, a po trzecie szef SLD poinformował, że wniosek o wotum nieufności dla wicepremiera ze strony jego ugrupowania nie zostanie na razie złożony. Tyle, że ugrupowanie Oleksego znalazło się obecnie w potrzasku, a poniedziałkowe posunięcie Hausnera było iście pokerowe. Poważne zmiany w rządzie, czy nawet jego odwołanie nie wchodzą na razie w grę, gdyż przyspieszy to jedynie termin wyborów parlamentarnych czego Sojusz by nie chciał, choć co do tego nie ma pewności. Z drugiej strony wicepremier Hausner może wykorzystując swoją medialność budować pozycję dla nowego ugrupowania na scenie politycznej. Wydaje się, że jedyne co zatem teraz pozostaje SLD to umiejętne torpedowanie osoby Hausnera. Ciekawa w tym kontekście była wczorajsza wypowiedź Marka Dyducha, iż Sojusz bardzo chciałby osłabienia złotego...

Naszym zdaniem najbardziej prawdopodobnym wariantem jest pozostanie wicepremiera Hausnera w rządzie do końca marca. Co ciekawe jego ewentualnego odejścia nie obawiają się niektórzy zagraniczni analitycy, których zdaniem działania reformatorskie wicepremiera w rządzie miały i tak już coraz mniejsze poparcie.

Czego zatem można oczekiwać w najbliższym czasie? W krótkim zwyciężyć mogą jednak obawy związane z przedterminowymi wyborami, a także spadkiem poparcia dla PO. Wczorajsza próba pokonania przez EUR/PLN poziomu 4,00 zł okazała się wprawdzie nieudana, jednak dzisiaj mamy ponowną próbę ataku. Wyraźne wyjście powyżej 4,0000 będzie oznaczać szybki ruch w okolice 4,0400 zł. Jeżeli to się nie uda, to powrócimy do stabilizacji 3,9800-4,0000 zł. W przypadku USD/PLN wczorajsza sesja pokazała siłę strefy oporu 3,13-3,1450 zł. Dopiero jej wyraźne pokonanie do góry otworzy drogę do zwyżek w okolice 3,1600 zł. Dolnymi wsparciami są okolice 3,1100 zł.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła zatrzymanie wzrostów dolara na rynkach światowych, a dealerzy coraz częściej mówią o tym, że ruch był za szybki i zaszedł trochę za daleko. Pewną przesłanką do zamykania pozycji było wczorajsze wystąpienie Sekretarza Skarbu Johna Snowa, które w zasadzie nie wniosło nic nowego odnośnie kwestii budżetowych poza tym, co szeroko przedstawiła w miniony poniedziałek amerykańska administracja. Snow dodał jedynie, że zapowiadana redukcja obciążeń podatkowych nie wpłynie niekorzystnie na plany zmniejszenia deficytu.

Dzisiaj rano agencje szeroko rozpisywały się o publikacji dziennikarza agencji Bloomberg, Johna Berry’ego, który uważa, że rynek zbyt prosto i nazbyt optymistycznie odebrał piątkowe przemówienie Alana Greenspana. Jego zdaniem szef FED nie „obiecał” szybkiego zredukowania dużego deficytu na rachunku obrotów bieżących. Tymczasem dane o deficycie handlowym opublikowane zostaną już jutro. Z ankiet rynkowych wynika, że oczekuje się jego spadku w grudniu do 57 mld USD z rekordowych 60,3 mld USD w listopadzie. Natomiast dzisiaj uwaga inwestorów może skupić się na przemówieniach dwóch członków FED: Edwarda Gramlicha i Timothy’ego Geithnera. Pytanie jednak, czy czymś oni zaskoczą?

Z technicznego punktu widzenia zwyżka EUR/USD zatrzymała się dzisiaj dokładne w połowie czarnej świecy z poniedziałku w okolicach 1,28. Zmniejsza to szanse na ruch powrotny w kierunku 1,2860/1,2900, choć nie można go zupełnie wykluczyć. W każdym razie koniec tygodnia może jednak już przynieść niższe poziomy niż obecnie. Najbliższymi ważnymi wsparciami są okolice wczorajszych minimów 1,2730. Interesujące mogą być spekulacje o dużych zakupach dolarów przez Bank of China.

Marek Rogalski

Nowa centrolewica. Czy popsuje szyki PO?

Początek tygodnia przyniósł sporo zamieszania na krajowej scenie politycznej. Nareszcie coś się ruszyło – w końcu mamy rok wyborczy. Jerzy Hausner poinformował o odejściu z SLD, ale w rządzie pozostał. W tym samym momencie na rynku ponownie głośno zrobiło się o planach utworzenia nowej formacji centrolewicowej. O takim ugrupowaniu pod mecenatem prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego mówiło się już od dawna, ale w ostatnich dniach pogłoski te przybrały na sile. Jak podała dzisiejsza Rzeczpospolita już niedługo nie kto inny jak Jerzy Hausner, a także Władysław Frasyniuk i Tadeusz Mazowiecki (obaj z UW) oraz Jerzy Steinhoff ogłoszą powstanie nowej formacji. Jej liderzy liczą na dołączenie do niej także Henryki Bochniarz oraz Andrzeja Olechowskiego. Najważniejsze jest jednak to, że biorąc pod uwagę ostatnie informacje jest bardzo prawdopodobne, że szeregi ugrupowania powiększą premier Marek Belka, Marek Borowski oraz Włodzimierz Cimoszewicz. Jak podaje Rzeczpospolita celem nowej formacji jest doprowadzenie do przedterminowych wyborów w czerwcu. „Jak nie będzie rządu, będą musiały być wybory” – napisał dziennik cytując jednego ze swoich rozmówców. I nie można nie przyznać mu racji. To zła informacja dla Platformy Obywatelskiej. Poparcie dla niej spada, a powstanie nowego ugrupowania może ten proces tylko dodatkowo przyśpieszyć. Załóżmy, że formacja ta powstanie, a wybory odbędą się jednak w czerwcu. W takich warunkach równe poparcie dla PiS, PO i nowej centrolewicy to całkiem możliwy scenariusz. Utworzenie większościowego rządu już mniej.

Marek Nienałtowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane