Palladia: Rynek zaczyna bać się PiS

Palladia Capital Markets
opublikowano: 04-10-2005, 10:17

Poniedziałkowa sesja nie przyniosła wprawdzie większych zmian na złotym. Nerwowo zrobiło się jednak dopiero dzisiaj rano, kiedy to nasza waluta straciła średnio ponad 2 grosze wobec euro i dolara. O godz. 9:31 za jedno euro płacono 3,9320 zł, a za dolara 3,2960 zł.

Poniedziałkowa sesja nie przyniosła wprawdzie większych zmian na złotym. Nerwowo zrobiło się jednak dopiero dzisiaj rano, kiedy to nasza waluta straciła średnio ponad 2 grosze wobec euro i dolara. O godz. 9:31 za jedno euro płacono 3,9320 zł, a za dolara 3,2960 zł.

Coraz większe obawy i nerwowość inwestorów zaczyna budzić to co dzieje się w polityce. Spadają sondaże poparcia dla Donalda Tuska, który jest postrzegany przez inwestorów za bardziej pro-rynkowego niż Lech Kaczyński. Wczoraj kandydat na premiera, Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, iż wprowadzenie w życie programu gospodarczego PiS może kosztować od 12 do 14 mld zł w ciągu najbliższych dwóch lat. Wcześniej media spekulowały, iż może to być nawet 20 mld zł. Część obserwatorów ma jednak poważne wątpliwości, czy uda się tym samym utrzymać tzw. kotwicę budżetową, czyli deficyt budżetowy na poziomie 30 mld zł – wyraził je dzisiaj rano także Dariusz Filar z Rady Polityki Pieniężnej (jego zdaniem nie widać żadnych sygnałów odnośnie cięć wydatków). Wczoraj po południu Marcinkiewicz dodał także, iż oczekuje, że reforma podatkowa zostanie wprowadzona od 2007 r. Odmówił jednak odpowiedzi czy w przyszłorocznym budżecie są przewidziane cięcia wydatków - najpierw przygotowywana autopoprawka ma zostać zaprezentowana Platformie Obywatelskiej. W kwestii przyjęcia euro przyznał, iż ten gabinet nie podejmie takiej decyzji. Tym samym temat ten wypada poza rok 2009 r., chociaż celem nowego rządu będzie spełnienie wszystkich kryteriów konwergencji. Z kolei Platforma Obywatelska poinformowała dzisiaj, że kandydatem na wicepremiera będzie Jan Rokita.

Informacje z polityki coraz bardziej psują klimat na rynku długu. Po zeszłotygodniowych deklaracjach ze strony RPP, iż może być teraz bardziej ostrożna z dalszymi obniżkami stóp procentowych, wczoraj resort finansów poinformował, iż wyższe ceny żywności i paliw każą zrewidować wrześniową inflację z 1,6 proc. r/r do 1,9 proc. r/r. Może ona nieco spaść w październiku (1,5 proc. r/r) i na takim poziomie utrzymać się do końca roku. Inwestorzy patrzą także na to, co dzieje się na Węgrzech, a tam wczoraj forint nadal tracił na wartości i tendencja ta była kontynuowana także dzisiaj rano. W efekcie opór na EUR/HUF na poziomie 250,50 został złamany i idziemy na 252,00. Tamtejsza sytuacja budżetowa jest wręcz tragiczna, a przyjęcie euro przesuwa się w czasie o kilka lat.

Obserwowana wyprzedaż na rynku długu psuje klimat wokół złotego. Nie wydaje się jednak, aby osłabienie się naszej waluty było zbyt głębokie. Poziomem oporu dla EUR/PLN są okolice 3,95 i rejon ten powinien zostać wykorzystany do średnioterminowego zabezpieczenia wpływów z eksportu. Bieżącym wsparciem są okolice 3,9150-3,92. W przypadku USD/PLN oporem są okolice 3,3250, a wsparciem rejon 3,2850. Tutaj także spodziewamy się niższych poziomów w dalszej perspektywie.

Rynek międzynarodowy:

Pierwsza sesja nowego tygodnia to kolejne zwycięstwo "zielonego". Wpierw dolarowi pomógł gorszy od oczekiwań odczyt japońskiego indeksu Tankan, co przyczyniło się do osłabienia jena. Później amerykańską walutę napędzały oczekiwania co do publikowanych dzisiaj danych makro. Okazały się one rewelacyjne w przypadku indeksu ISM w przemyśle. Wzrósł w ubiegłym miesiącu do 59,4 pkt. z 53,6 pkt. w sierpniu. Warto dodać, że oczekiwano jego spadku do 52 pkt. Wzrosły wszystkie komponenty wskaźnika, a na uwagę zasługuje spora zwyżka subindeksu cenowego (do 78 pkt. z 62,5 pkt.), która pokazuje wyraźną tendencję pro-inflacyjną. Nieco gorsze były dane o wydatkach na inwestycje budowlane w sierpniu. Figura wyniosła tutaj 0,4 proc. wobec 0,3 proc. w lipcu i prognozowanych przez rynek 0,5 proc. (wg. Bloomberga). Co ciekawe rynek zupełnie zignorował ranne informacje z Eurostrefy. Rano podano, że indeks PMI dla sektora przemysłowego wzrósł we wrześniu do poziomu 51,7 pkt. wobec 50,4 pkt. w sierpniu. Na rynku spodziewano się odczytu na poziomie 50,8-50,9 pkt.

Technika pokazuje, iż zbliżamy się w okolice minimów z początku lipca. Można tym samym oczekiwać, że strefa 1,1870-1,19 na EUR/USD stanie się podstawą do wykształcenia się większej korekty wzrostowej, mimo, że na razie wszystkie informacje przemawiają za dolarem. Dzisiaj po południu przemawiać będą dwaj członkowie FED (Anthony Santomero i William Poole). Rynek spodziewa się, iż zapewnią oni o tym, iż amerykańska Rezerwa Federalna będzie szybko podnosić stopy procentowe. Wcześniej, bo o godz. 16:00 podane zostaną dane o sierpniowych zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Kolejny raz w cieniu będzie Eurostrefa, chociaż warto pamiętać o zaplanowanych na jutro rozmowach o wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów w Niemczech. Zapowiedź szybkiego pozytywnego rozstrzygnięcia mogłaby pomóc euro, a w przypadku dolara zaraz okaże się, że wszystkie pozytywy zostaną już zdyskontowane.

Marek Rogalski 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane