Palladia: Złoty czeka na decyzje polityków

Palladia Capital Markets
opublikowano: 20-01-2006, 10:07

Wczorajszą sesję na rynku złotego można podzielić na dwie części. Pierwsza przyniosła umocnienie złotego, a druga odwrotnie. W efekcie na EUR/PLN po spadku do 3,83-3,8350 zł po południu powróciliśmy do 3,8570 zł. Na USD/PLN było podobnie - zniżka do 3,17-3,1750 zł i powrót do 3,19 zł. Dzisiaj rano złoty wprawdzie nieco ustabilizował się, ale nadal pozostawał słaby. Przed godz.

Wczorajszą sesję na rynku złotego można podzielić na dwie części. Pierwsza przyniosła umocnienie złotego, a druga odwrotnie. W efekcie na EUR/PLN po spadku do 3,83-3,8350 zł po południu powróciliśmy do 3,8570 zł. Na USD/PLN było podobnie - zniżka do 3,17-3,1750 zł i powrót do 3,19 zł. Dzisiaj rano złoty wprawdzie nieco ustabilizował się, ale nadal pozostawał słaby. Przed godz. 10:00 za jedno euro płacono 3,8530 zł, a za dolara 3,1930 zł.

Przed południem inwestorzy liczyli na uspokojenie się sytuacji w polityce, które mogła przynieść (przynajmniej chwilowo) "koalicja programowa" PIS-Samoobrona-LPR-PSL na warunkach PiS. Pomogły też także wypowiedzi minister finansów Zyty Gilowskiej. Stwierdziła ona, iż kluczowa dla niej jest przejrzystość finansów państwa i poprawa organizacji sektora publicznego, gdzie można znaleźć dodatkowe oszczędności. Dlatego też nie wyobraża ona swojej pracy w przypadku rozpisania wcześniejszych wyborów - to pokazało pewną pozytywną determinację działań MF. Odniosła się także do perspektyw obniżek stóp procentowych przyznając, iż jest pole do takich działań. W kwestii przyjęcia euro przyznała, że powinniśmy wejść do systemu ERM-II dopiero po spełnieniu wszystkich kryteriów i nie chodzi tutaj o konkretną datę.

Sytuacja zmieniła się po godz. 15:00. Podczas konferencji prasowej w Częstochowie lider PiS, Jarosław Kaczyński przyznał, iż nie wyklucza rozszerzenia paktu stabilizacyjnego o rozwiązania sugerowane przez inne ugrupowania. Odniósł się tutaj do ustawy o banku centralnym i propozycji socjalnych. Dodał jednak, iż zmiany będą mogły być dokonywane w "ramach możliwości". Ta bardzo zaskakująca wypowiedź może być bardzo złym sygnałem, że PiS zaczyna kierować się w stronę populistów. Przypomnijmy, że Samoobrona, LPR i PSL opowiadają się za zmianą ustawy o NBP i dopisaniem do niej sformułowania dotyczącego dbania o wzrost gospodarczy.

Przecena złotego została nieco powstrzymana po publikacji danych GUS o godz. 16:00. Jak podał Główny Urząd Statystyczny w grudniu produkcja przemysłowa wzrosła aż o 9,2 proc. r/r i spadła o 1,7 proc. m/m, podczas kiedy oczekiwano 7,5-8,0 proc. r/r. Z kolei ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 0,5 proc. r/r, podczas kiedy oczekiwano zwyżki o 0,8 proc. r/r. Nie są to może zbyt jednoznaczne dane, ale nie wynika z nich, aby RPP miała nie obniżyć stóp procentowych. Tyle, że w kontekście wydarzeń politycznych to może okazać się tylko teorią.

Wieczór przyniósł kolejne zwroty w polityce. Marszałek Sejmu Marek Jurek zadecydował, że głosowanie nad budżetem odbędzie się dopiero 24 I, a nie w najbliższym czasie jak chciała opozycja. To może sugerować, że idziemy jednak w kierunku wcześniejszych wyborów, ale nie do końca. Wydaje się bardziej, że PIS chce postawić swoich potencjalnych programowych współkoalicjantów z Samoobrony, LPR i PSL pod ścianą, co powoduje, że zgłaszane przez nich kosztowne propozycje (co najmniej 33,5 mld zł) nie zostaną zrealizowane – a to byłaby dobra informacja (zresztą negatywnie odniósł się do nich dzisiaj premier Marcinkiewicz). Jeszcze lepszą byłaby ta o możliwym porozumieniu pomiędzy Platformą a PIS. Wczorajsze rozmowy Donalda Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim dały cień szansy, ale czy przerodzi się to w coś większego? Dzisiaj dyskusje na ten temat mają być kontynuowane.

Utrzymanie się EUR/PLN powyżej 3,8450 można uznać za negatywny sygnał. Niemniej jednak do czasu przebicia okolic 3,8650-3,87 nie można mówić o dalszym osłabieniu złotego. W przypadku USD/PLN takim granicznym poziomem były okolice 3,1750. Teraz kluczowe są okolice 3,20-3,2040. W najbliższym czasie główne skrzypce będzie nadal grać nieprzewidywalna polityka...

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja na rynku eurodolara nie przyniosła wybicia z przedziału wahań 1,2050-1,2150. Jak na razie próby wyraźnego naruszenia dolnej granicy (dzisiaj rano) kończą się dosyć szybką kontrą drugiej strony.

Wczorajsze oscylacje odbywały się głównie pod dyktat danych makro. Przedpołudniowe dane z Eurostrefy nieco rozczarowały. Jak podał o godz. 11:00 Eurostat w listopadzie w krajach "12-ki" odnotowano deficyt handlowy na poziomie 2,3 mld EUR, wobec 0,6 mld EUR deficytu po korekcie w październiku. Na rynku spodziewano się jednak lepszej figury - deficytu na poziomie 0,6 mld EUR po 0,0 mld EUR w październiku. Z kolei grudniowa inflacja była zgodna z prognozami. Jak podał Eurostat wskaźnik ten ukształtował się na poziomie 2,2 proc. r/r wobec 2,3 proc. r/r. Później nadeszły informacje z USA. Jak podał o godz. 14:30 Departament Pracy liczba nowozajerestrowanych bezrobotnych spadła w ubiegłym tygodniu 0 36 tys. do 271 tys. z 307 tys. po korekcie. Na rynku oczekiwano figury na poziomie 315 tys. Dzisiejszy odczyt był jednocześnie najlepszy od kwietnia 2000 r. Ten dobry obraz zburzyły jednak dane z rynku nieruchomości. Liczba nowych budów spadła w grudniu o 8,9 proc. do 1.933 mln, a pozwoleń na nie o 4,4 proc. m/m. To już drugi tak spory spadek w ostatnich miesiącach i może mieć swoje negatywne reperkusje. Później notowaniom dolara zaszkodziła taśma z groźbami Osamy Bin-Ladena, która została wyemitowana przez telewizję Al-Jazeera po godz. 16:00. Co ciekawe bez echa przeszły natomiast informacje o gorszym odczycie indeksu aktywności przemysłowej z regionu Filadelfii – w styczniu spadł on o 7,6 pkt.  do 3,3 pkt, podczas kiedy oczekiwano jego zwyżki do 13-14 pkt. Niewykluczone, że większy wpływ na rynek mogła mieć wypowiedź Janet Yellen z FED, która odniosła się do perspektyw inflacyjnych. Jej zdaniem nadal istnieje ryzyko przyspieszenia wzrostu cen, gdyż wskaźnik ten znajduje się dopiero „powyżej połowy” preferowanego przez nią przedziału. Część obserwatorów odebrała to jako sygnał, że FED podniesie w tym roku stopy więcej niż dwa razy.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych o nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan w styczniu. Oczekuje się ich poprawy do 92,5 pkt. z 91,5 pkt. Analiza techniczna pokazuje, że poziom 1,2050 na EUR/USD jest dosyć silnie bronione. Niemniej jednak, gdyby doszło do jego naruszenia to pole do zniżki nie jest duże (1,2015). Od góry ograniczeniem cały czas pozostają okolice 1,2150.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane