Palladia: Złoty może powrócić do łask

Palladia Capital Markets
opublikowano: 03-03-2005, 10:28

Wczorajsza sesja na rynku złotego była bardzo burzliwa. Inwestorzy redukowali długie pozycje w naszej walucie w obawie o nasilenie się kryzysu politycznego w Polsce. Nastroje podgrzała także decyzja Sejmu, który wpisał do dzisiejszego (czwartkowego) porządku obrad projekt uchwały autorstwa Ligi Polskich Rodzin wzywającej premiera do dymisji (mimo, że jest to tylko apel).

Wczorajsza sesja na rynku złotego była bardzo burzliwa. Inwestorzy redukowali długie pozycje w naszej walucie w obawie o nasilenie się kryzysu politycznego w Polsce. Nastroje podgrzała także decyzja Sejmu, który wpisał do dzisiejszego (czwartkowego) porządku obrad projekt uchwały autorstwa Ligi Polskich Rodzin wzywającej premiera do dymisji (mimo, że jest to tylko apel).

Co ciekawe sytuację próbowało uspokajać samo SLD, którego lider Józef Oleksy stwierdził, że nie spodziewałby się odejścia premiera w obecnej sytuacji i jego przejścia do nowotworzonej Partii Demokratycznej. Dodał jednak, że Sojusz jest na taką decyzję przygotowany. Wieczorem agencja Reuters opublikowała także wywiad z ministrem finansów Mirosławem Gronickim, którego zdaniem nasza waluta jest obecnie bardziej odporna na wstrząsy polityczne, a obecny kurs złotego nie zagraża eksporterom. Wcześniej wicepremier Jerzy Hausner przyznał jednak, że m.in. z powodu mniejszego wkładu eksportu netto wzrost PKB może w tym roku wynieść 4,5 proc. Dodał także, iż nie spodziewa się większych zmian w rynkowym poziomie złotego na koniec roku. Mimo sporego zamieszania politycznego pozytywny klimat utrzymał się na rynku długu, co zapewne można tłumaczyć tym, że „tamtejsi” inwestorzy postanowili po prostu wykorzystać panującą sytuację. W efekcie sprzedano wszystkie obligacje 2-letnie o wartości 2,5 mld zł przy ponad 2-krotnie wyższym popycie i dodatkowo jeszcze za 500 mln na aukcji dodatkowej.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na osobie Marka Belki. Podczas sejmowego wystąpienia o godz. 9:30 premier opowiedział się wyraźnie za samorozwiązaniem Sejmu i wyborami parlamentarnymi w czerwcu. O godz. 11:00 ma on jeszcze wygłosić zaplanowany „kluczowy” odczyt w Fundacji Batorego z cyklu „O naprawie Rzeczpospolitej”, podczas którego może on wygłosić oświadczenie dotyczące jego planów politycznych. Wczoraj pisaliśmy, że premier Belka może zadeklarować, iż wstąpi do nowego ugrupowania dopiero po 5 maja, kiedy to ma mieć miejsce głosowanie nad samorozwiązaniem się Sejmu. Do tego czasu może pozostać na stanowisku. Dzisiaj o takiej możliwości wspomniał Władysław Frasyniuk z Unii Wolności pod której auspicjami tworzona jest Partia Demokratyczna. Jeżeli scenariusz ten się sprawdzi, to sejmowy wniosek Ligi Polskich Rodzin automatycznie ma niewielkie szanse na poparcie, gdyż za pozostaniem Belki opowiedzą się SLD i SdPl. Inna sprawa, że wniosek jest tylko apelem, a nie wiążącą uchwałą.

Z technicznego punktu widzenia rano doszło do próby zbliżenia się w okolice oporów 3,95-3,96 zł na EUR/PLN i  3,01-3,02 na USD/PLN. Nie zostały one pokonane, co tylko świadczy o ich istotności. Ostatnie minuty przynoszą coraz wyraźny zwrot na złotym. Naszym zdaniem dzisiejsza sesja będzie przełomowa – sygnałem do ponownego wejścia w złotego jest spadek notowań EUR/PLN poniżej 3,9250 zł, a dolara 2,99 zł. Celem są teraz poziomy 3,90 zł na EUR/PLN i 2,97 na USD/PLN.

Rynek międzynarodowy

Wczoraj kurs EUR/USD kontynuował rozpoczęte na początku tygodnia spadki z okolic 1,3270-80. „Zielonego” wspierały relatywnie słabe na tle sytuacji gospodarczej USA dane z Eurostrefy (wzrost PKB w IV kwartale wyniósł tylko 0,2 proc.) i oczekiwanie na przemówienie Alana Greenspana przed komisją budżetową Izby Reprezentantów, które miało miejsce o godz. 16:00. Szef FED rozczarował jednak nieco rynki krytycznie nawiązując do kwestii wysokiego deficytu budżetowego. Jego zdaniem sytuacja ta kładzie się cieniem na długoterminowych perspektywach wzrostu gospodarki amerykańskiej, która obecnie ma się dosyć dobrze. Zdaniem Greenspana konieczne są jednak cięcia wydatków. Czyżby pewna aluzja co do administracji prezydenta George’a Busha? Na dolara niekorzystnie wpłynęły także dane publikowane przez agencję Challenger pokazujące 17 proc. m/m wzrost w lutym wskaźnika przyszłych zwolnień w amerykańskiej gospodarce. W efekcie notowania EUR/USD ustabilizowały się na koniec wczorajszej sesji powyżej figury 1,31, a poniżej lokalnego oporu 1,3145.

Co dzisiaj? Naszym zdaniem można spodziewać się kontynuacji presji wzrostowej dolara. Na rynku spekuluje się, iż w związku z dzisiejszą decyzją Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych (a raczej jej braku) Jean Claude-Trichet podczas konferencji prasowej zaplanowanej na godz. 14:30 może przedstawić nowe, gorsze prognozy wzrostu gospodarczego krajów 12-ki w tym roku. Spodziewana jest rewizja PKB z 1,9 proc. do 1,6 proc. i wskaźnika inflacji z 2 proc. do 1,9 proc. To zwiększy dysproporcje pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Dolara napędzają także oczekiwania co do jutrzejszych comiesięcznych danych z amerykańskiego rynku pracy, gdzie oczekuje się rekordowego odczytu 225 tys. nowych miejsc w sektorze pozarolniczym w lutym. Tymczasem dzisiaj o godz. 14:30 opublikowane zostaną dane o cotygodniowym bezrobociu, a o godz. 16:00 lutowy wskaźnik ISM dla sektora usług, które dadzą inwestorom wyraźniejszy obraz sytuacji. Podsumowując: opór na 1,3145 nie został pokonany i zapewne tak pozostanie. Z kolei wsparciem są okolice 1,3090, które mogą zostać dzisiaj przetestowane. Docelowym poziomem na koniec tygodnia są okolice 1,3000/1,3050.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane