Palladia: Zwrot na rynkach walutowych

Palladia Capital Markets
opublikowano: 19-05-2005, 11:14

Wczorajsza sesja przyniosła nieznaczne umocnienie się naszej waluty. Po godz. 16:00 za jedno euro płacono 4,1845 zł, a za dolara 3,3130 zł. Dzisiaj rano złoty był jeszcze mocniejszy, za jedno euro płacono tylko 4,16 zł, a za dolara 3,28 zł.

Wczorajsza sesja przyniosła nieznaczne umocnienie się naszej waluty. Po godz. 16:00 za jedno euro płacono 4,1845 zł, a za dolara 3,3130 zł. Dzisiaj rano złoty był jeszcze mocniejszy, za jedno euro płacono tylko 4,16 zł, a za dolara 3,28 zł. Naszej walucie wyraźnie pomogło kilka kwestii: rewelacyjne wyniki przetargu 5-letnich obligacji, dane o średniej płacy w kwietniu oraz informacje o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Ten ostatni fakt przyczynił się do osłabienia się dolara na rynkach światowych.

Podczas wczorajszego przetargu 5-letnich obligacji sprzedano wszystkie papiery o wartości 2,8 mld zł. Zgłoszony przez inwestorów popyt wyniósł aż 8,9 mld zł, a średnia rentowność wyniosła 5,427 proc. wobec 5,481 proc. podczas przetargu w kwietniu. Z kolei na przetargu dodatkowym sprzedano wszystkie papiery o wartości 560 mln przy zgłoszonym przez inwestorów popycie w wysokości 5,08 mld zł. Co istotne do gry włączyli się także inwestorzy zagraniczni co zazwyczaj dobrze wróży na przyszłość. Agencje powtórzyły wczoraj wypowiedź Mariana Nogi z Rady Polityki Pieniężnej, którego zdaniem RPP powinna rozważyć jeszcze jedną obniżkę stóp procentowych przed jesiennymi wyborami. A te, jak ustalono podczas spotkania marszałka Sejmu z prezydentem odbędą się najprawdopodobniej 25 września (do parlamentu) i 9 października (prezydenckie). Aleksander Kwaśniewski nie wykluczył, że wraz z wyborami głowy państwa odbędzie się także referendum ws. konstytucji europejskiej. O godz. 16:00 Główny Urząd Statystyczny podał, że w kwietniu średnia płaca wzrosła o 1,8 proc. r/r podczas kiedy prognozowano figurę na poziomie 2,4 proc. r/r. To kolejny argument dla zwolenników obniżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach.

Z technicznego punktu widzenia wczorajsze naruszenie wsparć (teraz stały się one oporami) na EUR/PLN (4,19) i USD/PLN (3,3170) sugeruje, że w najbliższym czasie na rynku może dominować strona popytowa i nie można wykluczyć nieznacznego umocnienia się złotego w perspektywie do końca tygodnia. Mowa tutaj o okolicach 4,14-4,15 na EUR/PLN i 3,2550-3,2650 na USD/PLN. Później biorąc pod uwagę fakt zbliżającego się kolejnego długiego weekendu i referendów ws. europejskiej konstytucji we Francji i Holandii, złoty może ponownie stracić na wartości. Wprawdzie instytucje próbują uspokajać, że w dłuższej perspektywie odrzucenie europejskiego traktatu nie będzie miało negatywnego wpływu, to jednak raczej trudno sobie wyobrazić aby w krótkim terminie fakt ten nie przełożył się na notowania. Podsumowując w perspektywie do końca miesiąca będzie utrzymywać się ryzyko słabszej złotówki.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie się dolara na rynkach światowych. Od rana agencje szeroko pisały o posunięciu ze strony chińskiej administracji. Od wczoraj chiński juan jest handlowany w relacji do amerykańskiego dolara, japońskiego jena, euro i hongkońskiego dolara. Zdaniem obserwatorów może być to pierwszy element do uwolnienia rynku walutowego w Państwie Środka. Dodatkowo wczoraj przedstawiciel hongkońskiej administracji poinformował o ustanowieniu pułapu dla aprecjacji tamtejszej waluty co ma powstrzymać ewentualne zakupy ze strony spekulantów. Wszystkie te czynniki skłaniają do twierdzenia, że rewaluacja chińskiego juana jest coraz bliżej (choć naszym zdaniem nie prędko). Fakt spekulacji rynkowych wpłynął jednak na umocnienie się jena w relacji do dolara.

Większe znaczenie dla inwestorów miały publikowane o godz. 14:30 dane o kwietniowej inflacji CPI w USA. I tak okazało się, że w tym okresie ceny wzrosły o 0,5 proc. m/m, ale po odjęciu cen żywności i energii nie uległy zmianie (to pierwszy taki przypadek od końca roku). Miesiąc wcześniej wskaźnik CPI wyniósł odpowiednio +0,6 i +0,4 proc. Te dane zmniejszyły spekulacje rynku nt. podwyżek stóp procentowych w USA (chodzi o liczbę podwyżek, a nie ich skalę, która cały czas jest „umiarkowana”). To nieco rozczarowało uczestników rynku, zwłaszcza tych operujących na rynku długu, którzy dali temu wyraz sprowadzając rentowności 10-letnich obligacji rządowych do najniższego poziomu od trzech miesięcy.

Dzisiaj rano nadeszły dane z Niemiec. Ceny produkcji wzrosły tam w kwietniu o 4,6 proc. r/r i 0,7 proc. m/m, to więcej niż oczekiwał rynek (4,0 proc. r/r i 0,2 proc. m/m). O godz. 11:00 opublikowane zostaną kolejne dane ze strefy euro (inflacja za kwiecień i dynamika produkcji przemysłowej w marcu), które nie koniecznie muszą okazać się pozytywne dla euro. Z tego też tytułu kurs EUR/USD nieco traci przed tą publikacją i testuje okolice wsparcia w rejonie 1,2665. Kolejne dane nadejdą z USA o godz. 14:30 (cotygodniowe bezrobocie), o godz. 16:00 (wskaźniki wyprzedzające w kwietniu) i o godz. 18:00 (indeks Philly FED za maj). Dla rynku najistotniejsza może okazać się ta ostatnia publikacja. Po słabych danych z regionu Nowego Jorku rynek może się obawiać, że dzisiejszy odczyt może być gorszy od zakładanych 17,3-18,0 pkt. wobec 25,3 pkt. w marcu.

Z technicznego punktu widzenia naruszenie do góry poziomu 1,2665, co miało miejsce wczoraj wieczorem otwiera drogę do testowania okolic 1,2730 w perspektywie do końca tygodnia. Na dzisiaj nie spodziewamy się poziomów niższych od 1,2650.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane