Pamięć inwestorów bywa bardzo krótka

Kamil Zatoński
23-09-2009, 00:00

Rynki żywiołowo reagują na prognozy, ale równie szybko o nich zapominają, a analitycy i ekonomiści bez krępacji radykalnie zmieniają zdanie.

Nie ma tygodnia, by na rynek nie dotarła jakaś szokująca prognoza, która nie pozostaje bez wpływu na notowania złotego, obligacji czy akcji. Najnowszy przykład: analitycy BNP Paribas obniżyli szacunki kursu euro na koniec tego roku z 4,70 do zaledwie 3,98 zł. Jeszcze pięć miesięcy temu prognoza tego samego banku mówiła, że za euro na koniec roku trzeba będzie zapłacić 5,20 zł.

Francuzi to nie wyjątek. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy mediana prognoz kursu euro na koniec 2009 r. (dane za agencją Bloomberg) przesunęła się z 3,25 zł we wrześniu 2008 r., przez 4,40 zł na początku czerwca tego roku, do 4 zł obecnie. Do grudnia już niedaleko, jest więc nadzieja, że szacunki analityków będą coraz bliższe prawdy.

Problem z trafnym przewidywaniem przyszłości mają jednak nie tylko analitycy, ale też przedstawiciele Komisji Europejskiej czy polskiego Ministerstwa Finansów. Ci pierwsi jeszcze wiosną spodziewali się w Polsce recesji, dziś prognozują niewielki, ale jednak wzrost polskiego produktu krajowego brutto. Gdy w maju Komisja Europejska prezentowała swoje szacunki, Jacek Rostowski, minister finansów, grzmiał, że prognozy te nie są wiarygodne. Okazało się, że miał rację, ale… Sam kilka miesięcy wcześniej grubo pomylił się nie tylko z oceną tempa wzrostu PKB w Polsce (we wrześniu 2008 r. minister nie widział powodu, by rewidować prognozę na kolejny rok wysokości 4,8 proc.), ale też skali skutków kryzysu finansowego dla kondycji budżetu państwa (patrz obok). Wtedy zresztą nawet najbardziej pesymistyczne prognozy nie zakładały, by nasza gospodarka mogła zwolnić poniżej 3 proc. w skali roku.

Przed rokiem niewielu analityków odradzało kupowanie mocno — jak się wówczas wydawało — przecenionych już akcji. Niemal nikt też nie dopuszczał możliwości gwałtownego załamania wartości złotego, do którego doszło w III i IV kwartale 2008 r. Odwrócenie trendu w połowie wakacji ubiegłego roku większość ekonomistów uznawała za korektę, którą warto wykorzystywać do kupowania polskiej waluty. Czas pokazał, że wszystkie te prognozy okazały się nietrafione, o czym boleśnie przekonali się m.in. eksporterzy, którzy postanowili spekulować walutami. Dziś długo szukać nawet takiej prognozy z tamtego okresu, która sprawdziła się nawet przy dużym "zaokrągleniu". Próbę czasu wytrzymała właściwie jedna. Rację mieli ci, którzy mówili, że wśród państw członkowskich Unii Europejskiej i na tle regionu nasza gospodarka będzie się pozytywnie wyróżniać i ma największe szanse na to, by wyjść obronną ręką z globalnego kryzysu. Usprawiedliwieniem dla analityków może być jednak to, że w świecie finansów po upadku Lehman Brothers prognozowanie przypomina poruszanie się we mgle.

Rynki często gwałtownie reagują na nowe prognozy. Zwłaszcza jeśli ich autorami są duże, renomowane instytucje, a szacunki mają na dodatek charakter daleko odbiegający od średnich. Fora internetowe aż kipią od komentarzy zarzucających analitykom niekompetencję, brak obiektywizmu i rozgrywanie interesów swoich pracodawców. W nieoficjalnych rozmowach podobne zarzuty wzajemnie stawiają sobie zresztą sami ekonomiści, a dodatkowy bałagan wprowadza to, że w ramach niektórych grup finansowych rozbieżne szacunki przedstawiają biura tych samych banków zlokalizowane w Londynie i w Warszawie. Cykl życia prognoz jest bardzo krótki, a analitycy bez skrępowania radykalnie zmieniają zdanie nawet w odstępie kilkunastu dni. Uzasadnienie tych posunięć (przynajmniej to, które trafia do szerszego grona inwestorów) często zamyka się w jednym zdaniu. Wystarczy przyjrzeć się ponownie kilku najgłośniejszym, średnioterminowym prognozom sprzed roku (przedstawiamy je obok), by nabrać dystansu. Nawet nie do ich autorów (pomyłki mogą się przecież zdarzyć każdemu), ale do prognozowania w ogóle.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pamięć inwestorów bywa bardzo krótka