Panele LCD wciąż są na marginesie

Kamil Kosiński
06-08-2001, 00:00

Panele LCD wciąż są na marginesie

Zaledwie 4,5-6 tys. spośród sprzedawanych w Polsce monitorów to panele ciekłokrystaliczne. Ich popularyzację hamują wysokie ceny oraz brak sprawnych kanałów sprzedaży. Urządzenia sprowadza się z reguły na specjalne zamówienia, toteż trudno je obejrzeć wcześniej niż w momencie dostawy.

Podobnie jak w przypadku urządzeń kineskopowych, wśród monitorów ciekłokrystalicznych dobrze sprzedają się modele LG i Samsunga. Jednak w przeciwieństwie do segmentu urządzeń CRT, marki koreańskich producentów nie zmarginalizowały firm europejskich i japońskich. Prawdziwym potentatem rynku monitorów ciekłokrystalicznych pozostaje Philips. Firma ta sprzedaje więcej urządzeń tego typu niż LG i Samsung razem wzięte i pod względem ilościowym wciąż utrzymuje ponad 33-proc. udział w rynku. Nieźle sprzedają się też panele NEC-Mitsubishi. Stanowią one około 8,5 proc. wszystkich monitorów ciekłokrystalicznych, które znalazły w Polsce nabywców w 2000 r.

Mało znane korzyści

Trzeba jednak pamiętać, że panele LCD to margines rynku monitorów. W 2000 roku sprzedano co prawda w Polsce dwa razy więcej tych urządzeń niż w roku 1999, ale według różnych badań, całkowita wielkość rynku paneli LCD szacowana jest na 4,5-6 tys. sztuk. Małą popularność tych urządzeń tłumaczy się najczęściej ich ceną.

— Rynek monitorów LCD dopiero się rozwija. Jeszcze niedawno kosztowały one 4-5 razy więcej od swych kineskopowych odpowiedników. Teraz to się zmienia. Nasz najpopularniejszy 15-calowy monitor LCD kosztuje 2499 zł brutto. Cena najpopularniejszego 15-calowego modelu CRT wynosi około 1,4 tys. zł — zaznacza Paweł Maj, odpowiedzialny za sprzedaż monitorów w LG Electronics Polska.

Dostawcy sprzętu podkreślają, że potencjalni klienci nie doceniają korzyści, jakie mogą osiągnąć stosując panele LCD.

— Panel LCD postrzegany jest ciągle jako ekstrawagancja. Tymczasem urządzenia takie wydzielają mniej promieniowania i mają kilkakrotnie mniejszy pobór mocy od modeli kineskopowych. W dłuższej perspektywie pozwala to zmniejszyć opłaty za energię i to nie tylko wykorzystywaną bezpośrednio do pracy monitora, ale również wykorzystywaną przez urządzenia klimatyzacyjne. Większość firm w żaden sposób nie wiąże jednak inwestycji sprzętowych z późniejszymi kosztami utrzymania biura — tłumaczy Marcin Bołbot, odpowiedzialny za sprzedaż monitorów w Samsung Electronics Polska.

Zakupy w ciemno

Na małą popularność tego sprzętu może jednak wpływać niedoskonałość kanału jego sprzedaży. Panele LCD dostarcza się z reguły na specjalne zamówienia, a nawet w dużych sklepach komputerowych próżno by szukać ekspozycji tego typu urządzeń. Trudno więc oczekiwać od klientów, że kupią coś, z czym na co dzień będą mieli pracować, a co na własne oczy zobaczą dopiero w dniu dostawy. Problem ten dostrzegli już niektórzy dostawcy i zaczęli wprowadzać programy partnerskie dla dealerów, które sprowadzają się do tańszych dostaw paneli LCD w celu ich ekspozycji w punktach sprzedaży dla użytkowników końcowych.

— Do dealerów kierujemy tzw. ofertę demo. W jej ramach sklep może się ubiegać o refundację kosztów wystawienia panelu LCD na półkę. Nie jest to jednak oferta dla wszystkich, aby z niej skorzystać trzeba się wykazać pewnym poziomem sprzedaży naszych wyrobów, jak również odpowiednim zaangażowaniem w promocję marki — informuje Robert Szwed z Philips Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Panele LCD wciąż są na marginesie