Pani Teresa Medica wraca do Niemiec

Agnieszka Berger
opublikowano: 01-10-2009, 00:00

Wkrótce rozstrzygną się losy niemieckiej akwizycji. Ale najpierw będzie niespodzianka w Polsce.

Wkrótce rozstrzygną się losy niemieckiej akwizycji. Ale najpierw będzie niespodzianka w Polsce.

Pani Teresa Medica, giełdowy producent tekstyliów medycznych, finalizuje drugie podejście do akwizycji w Niemczech.

— Tym razem na celowniku mamy firmę o podobnej do naszej skali przychodów, jednak z szerszym portfolio produktów. Medyczne tekstylia, w których się specjalizujemy, to tylko część oferty niemieckiej spółki. Jesteśmy po spotkaniu w Niemczech. Inwestycja na pierwszy rzut oka wygląda interesująco, mamy jednak jeszcze przed sobą analizę danych, które otrzymaliśmy — mówi Dariusz Nikołajuk, prezes Pani Teresy.

Niemiecka alternatywa

Prezes dodaje, że decyzja musi zapaść do końca października.

— Jesteśmy zdeterminowani, żeby w tym roku zaistnieć w Niemczech. Do końca listopada spodziewamy się wprowadzenia pierwszej puli naszych produktów na listy refundacyjne niemieckich kas chorych. To warunek powodzenia na tym rynku, bo tego typu produkty są refundowane nawet w 90 proc. Od początku 2010 r. chcemy ruszyć ze sprzedażą. Jeśli nie zdecydujemy się na akwizycję, od listopada zaczynamy przygotowania do uruchomienia w Niemczech nowej spółki dystrybucyjnej — wyjaśnia Dariusz Nikołajuk.

Jego zdaniem, na ewentualne przejęcie Pani Teresa będzie potrzebowała 2 mln zł uzyskanych z wcześniejszej emisji i minimum drugie tyle kredytu. Za przejęciem przemawia to, że niemiecka spółka jest na pierwszy rzut oka w dobrej kondycji finansowej. Inaczej było przed rokiem. Właśnie ze względu na kiepski stan finansów obiektu zainteresowań Pani Teresa zrezygnowała z akwizycji.

— Tym razem wahamy się z innych względów. Mamy wątpliwości, czy wchodzenie w nowe segmenty na rynku wyrobów medycznych to dobry pomysł, kiedy równocześnie prowadzimy silną ekspansję za granicą — wyjaśnia prezes.

Cztery strony świata

Pani Teresa walczy m.in. o rynek ukraiński. Pierwsza połowa roku ze względu na kryzys była bardzo kiepska, ale — jak twierdzi Dariusz Nikołajuk — w III kwartale sprzedaż wyraźnie się ożywiła. W IV kwartale spółka spodziewa się też pierwszych zamówień z rynku rosyjskiego, na którym aż rok musiała czekać na rejestrację produktów. Równocześnie zaczyna sprzedaż ma Słowacji i próbuje rozwinąć skrzydła w USA. Liczy, że po największych amerykańskich targach, w których weźmie udział w tym roku, będzie mogła się pochwalić kolejnymi umowami dystrybucyjnymi.

— Jeśli nasze plany się powiodą, w przyszłym roku mamy nadzieję na 10-15 proc. przychodów z zagranicy, przy dynamice sprzedaży na poziomie 15-20 proc. — mówi Dariusz Nikołajuk.

Prezes zapewnia, że — choć spółka wkłada wiele wysiłku w ekspansję zagraniczną — nie zaniedbuje też rodzimego rynku.

— Szykujemy niespodziankę dla inwestorów. Na razie nie mogę ujawnić szczegółów, ale w ciągu kilku dni poinformujemy o nich w komunikacie. Chodzi o nowy kanał dystrybucji. Przedsięwzięcie, o którym zakomunikujemy, będzie inwestycją, choć nie typowym przejęciem. To projekt, który nie przyniesie gwałtownego skoku sprzedaży, lecz jego efekty będą długofalowe — mówi prezes.

Agnieszka Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu