Państwo może i chce wspierać firmy rodzinne

opublikowano: 19-11-2018, 22:00

Aż 80-90 proc. właścicieli firm w Polsce chce przekazać swoje firmy kolejnemu pokoleniu.

W Europie Zachodniej — zaledwie 30-40 proc. Jednak w naszym kraju tylko nieliczna część potencjalnych sukcesorów wyraża chęć prowadzenia firm rodzinnych. Jak można to zmienić, czy państwo może skutecznie wspierać rozwój biznesów rodzimych, zastanawiali się eksperci podczas debaty „Czy państwo może instytucjonalnie i legislacyjnie wspierać firmy rodzinne”.

Coraz więcej naszych firm rodzinnych jest przejmowanych przez firmy
zagraniczne albo przez zagraniczne fundusze private equity. Musimy stworzyć
narzędzia żeby zachęcić przedsiębiorców do prowadzenia biznesu w kraju. To
ważne zadanie, przed którym stoi także Agencja Rozwoju Przemysłu — podkreślał
Paweł Kolczyński, wiceprezes ARP.
Zobacz więcej

ZATRZYMAJMY KAPITAŁ:

Coraz więcej naszych firm rodzinnych jest przejmowanych przez firmy zagraniczne albo przez zagraniczne fundusze private equity. Musimy stworzyć narzędzia żeby zachęcić przedsiębiorców do prowadzenia biznesu w kraju. To ważne zadanie, przed którym stoi także Agencja Rozwoju Przemysłu — podkreślał Paweł Kolczyński, wiceprezes ARP. Fot. Maciej Goclon

Kapitału dostarczy ARP

Zarówno na zakup innych firm za granicą jak i rozwój w kraju przedsiębiorstwom potrzebny jest łatwy dostęp do kapitału. I choć obecnie banki w Polsce mają nadpłynność, to nie przekłada się ona na dynamiczny wzrost akcji kredytowej.

— To z powodu regulacji i ograniczeń narzucanych np. przez Komisję Nadzoru Finansowego, banki nie mogą finansować każdego biznesu. Ograniczenie dotyczy np. firm młodych, niedysponujących odpowiednim zabezpieczeniem, lub takich, które przechodziły przejściowe problemy finansowe — tłumaczył Paweł Kolczyński, wiceprezes, Agencji Rozwoju Przemysłu.

Uważa on, że to właśnie ARP może przyjść z odsieczą przedsiębiorcom.

— Zauważyliśmy lukę w finansowaniu pewnej grupy przedsiębiorstw, w tym rodzinnych. To do nich na początku przyszłego roku chcemy wyjść z nową ofertą leasingu czy pożyczek — ujawnił.

I choć i dotychczas ARP pomagała najczęściej firmom będącym w przejściowych kłopotach, to jednak robiła to sporadycznie. Od przyszłego roku, jak zapewnia Paweł Kolczyński, będzie to ważną częścią zadań ARP.

Przykład dobrej pomocy

— Firmy rodzime, z których większość to również firmy rodzinne, dokładają do PKB dużo więcej niż pochodzące z innych krajów. Dlatego są one kluczowe dla rozwoju państw — apelował Ryszard Florek, współzałożyciel i prezes Fakro.

Firmy rodzime podzielił na prowadzące biznes aortowy — konkurencyjne w skali międzynarodowej, dzięki nim do kraju trafiają nowe technologie, i firmy wtórne — które konkurują wyłącznie między sobą i nie wytwarzają nowych rozwiązań.

— W biznesie aortowym niezwykle ważna jest skala i kapitał. Tymczasem u nas kapitał w przeliczeniu na pracownika jest średnio trzykrotnie niższy, niż w firmach zagranicznych. Z rozwojem także mamy problem. Firmy zagraniczne prowadziły go mając zazwyczaj ochronę własnego rynku. Nasze nie miały takiej szansy, bo polski rynek został od razu otwarty. Dlatego jeśli chcemy mieć silną polską gospodarkę, to musimy mieć silne firmy aortowe, a to wymaga pomocy ze strony państwa — mówił Ryszard Florek.

Wskazywał on, że państwo może skutecznie działać na rzecz przedsiębiorstw rodzimych.

Najlepszym przykładem Fakro, które skorzystało w okresie przełomu na ustawie Wilczka.

— Korzystaliśmy ze zwolnienia z podatku dochodowego. Dlatego mogliśmy skoncentrować się na rozwoju. Udało nam się w pewnych obszarach uzyskać efekt skali i skumulować pewien kapitał na przyszłość. Dzięki wsparciu mogliśmy postawić na rozwój innowacji — teraz mamy 150 patentów — pokazywał.

Apel o dobre prawo

Przedsiębiorcy podczas debaty apelowali o prawo sprzyjające rozwojowi firm rodzinnych, wspierające sukcesję, oraz o łatwiejszy dostęp do kapitału.

— Głównym problemem firm rodzinnych od lat jest sukcesja. Z badań wynika, że nawet 90 proc. założycieli jest gotowych do przekazania biznesów młodszemu pokoleniu. Ale tylko 10 proc. następców jest tym zainteresowanych. Nie chcą podejmować ani tak wysokiego ryzyka, ani tak wielkiego wysiłku. Taki sam problem mają przedsiębiorcy na wielu europejskich rynkach, w tym niemieckim. W efekcie firmy rodzinne z Unii stają się łatwym łupem dla narodów ekspansywnych jak Chińczycy — mówił Tomasz Janik, prezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

Problem zdefiniowania firm rodzinnych i wspierania ich pojawia się od lat w dyskusji europejskiej. A to z powodu ich różnorodności przejawiającej się zarówno w skali, jak i formie prowadzonej działalności gospodarczej. To co je wyróżnia,

to zawsze ograniczona liczba właścicieli i katalog wartości — potrzeba zachowania biznesu w jednych rękach, rodzinne podejście do pracowników. — To powoduje trudności legislacyjne. Tym bardziej, że wiele firm rodzinnych z sektora MŚP jest np. w Polsce zarejestrowanych jako jednoosobowe działalności — tłumaczył Artur Marszałkiewicz, partner zarządzający CRIDO.

— Dlatego tak ważna jest pomoc prawna państwa, aby zapobiec wygaśnięciu firmy prowadzonej w formie jednoosobowej działalności po śmierci założyciela — przekonywał.

Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii wyjaśniał, że przepisy, które będą wspierały firmy rodzinne już są wprowadzane.

— Znamy bariery, które są charakterystyczne dla firm rodzinnych. Najważniejszą jest kwestia sukcesji, ponieważ często firma znika gdy umiera właściciel. Dlatego przygotowaliśmy ustawę, która weszła w życie w minioną niedzielę. Dotyczy osób i ich rodzin, które miały firmę zarejestrowaną jako jednoosobową działalność — powiedział.

Dodał, że trwają też prace nad zmianą przepisów, które umożliwią wpisywanie pensji małżonka w koszty uzyskania przychodów.

— Obecnie właściciel firmy nie ma takiej możliwości, podczas gdy dochody narzeczonego lub narzeczonej może wliczyć w koszty uzyskania przychodów. To absurd. Usuwamy i tę barierę — obiecywał Mariusz Haładyj.

— Rozmawiamy również o mechanizmach, które pomogą w sukcesji dużych podmiotów, spółek kapitałowych — dodał.

Mówił także, że jego resort chce pomóc również polskim przedsiębiorcom w pozyskiwaniu firm rodzinnych, które nie mają sukcesorów, na rykach Europejskich, przede wszystkim niemieckim. Bo jest to, jak podkreślił, najłatwiejszy sposób na zdobycie klientów za granicą. Zapewnił, że rozmawia w tej sprawie ze wszystkimi organizacjami skupiającymi biznesy rodzinne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Państwo może i chce wspierać firmy rodzinne