Państwo się troszczy, biznes narzeka

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 19-11-2018, 22:00

Kongres 590 promuje nowy model rozwojowy, łączący solidarność społeczną z dynamicznym rozwojem gospodarczym generowanym przez rodzime firmy.

Rozmach czuć już po wejściu na salę kongresową — liczba uczestników i waga tematów świadczą, że wydarzenie nie ustępuje rangą imprezom w Krynicy i Katowicach. Gdy jednak mija pierwsze wrażenie, można dostrzec pewien symptomatyczny szczegół: najważniejsze stoiska wystawowe zdominowane zostały przez duże firmy skarbu państwa, a polskie przedsiębiorstwa prywatne dominują tylko w… kuluarach, gdzie podaje się jedzenie. Może to nie przypadek?

Zostałem zaproszony do debaty oksfordzkiej (chwała organizatorom za taką formę!) na temat możliwości połączenia spójności społecznej i konkurencyjności gospodarki. Broniłem tezy, że takie połączenie można osiągnąć, ale dyskusję w głosowaniu publiczności przegrałem, co zmusiło mnie do zastanowienia, czy model rozwojowy promowany przez rząd jest dobrze rozumiany w społeczeństwie.

Argumenty miałem mocne. Badania ekonomiczne coraz częściej dowodzą, że spójność społeczna, rozumiana jako minimalizowanie różnic dochodowych, sprzyja rozwojowi gospodarczemu i budowaniu konkurencyjności gospodarki. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, ograniczanie różnic dochodowych wspiera budowanie kapitału społecznego. Kiedy więcej ludzi ma dostęp do dobrej opieki zdrowotnej, edukacji i może żyć powyżej minimum socjalnego, większa jest szansa, że w społeczeństwie będą znajdywały się jednostki wysoce produktywne, zdolne tworzyć innowacje. Po drugie, umacnianie spójności społecznej sprzyja ograniczaniu konfliktów, co ma teoretycznie przełożenie na stabilność i przewidywalność polityki gospodarczej. Wraz z Piotrem Arakiem, dyrektorem Polskiego Instytutu Ekonomicznego, próbowaliśmy wyjaśnić słuchaczom, że spójność i rozwój mogą iść ręka w rękę.

Głosów przeciwnych było jednak bardzo dużo. Koncentrowały się na problemie nadmiernej opiekuńczości państwa i podatkach oraz blokowaniu aktywności zawodowej i przedsiębiorczości. Być może nowy model rozwojowy Polski wciąż słabo sprzedaje się w tej grupie, która jest oczkiem w głowie ekipy rządzącej — wśród polskich przedsiębiorców. Możliwe, że oni nie czują tej doskonałej koniunktury, którą widzimy w danych o PKB. Przeciążeni wzrostem płac, ostrzejszą polityką fiskalną i podwyżkami cen energii czują się zawiedzeni. Nie mam badań, które by potwierdzały tę hipotezę. Może to tylko naturalna skłonność Polaków do narzekania? Wystarczy jednak spojrzeć na dane o inwestycjach, by zrozumieć, że coś jest na rzeczy. Od 2015 r. inwestycje małych firm spadły o 7 proc., a dużych wzrosły. Doskonały wzrost gospodarczy jest dziś generowany głównie przez duże firmy i ich kooperantów. Wiele polskich średniaków ledwo dyszy. Wskazuje na to m.in. rosnąca liczba przypadków niewypłacalności.

O ile dla przeciętnego polskiego obywatela programy takie jak 500+ czy szybko rosnąca płaca minimalna mogą być oznaką większej troski państwa, o tyle dla przeciętnego polskiego przedsiębiorcy mogą być przejawem gaszenia ducha przedsiębiorczości. Ja sądzę, że to błędne spojrzenie, ale radziłbym rządowi, by ewidentnego rozgoryczenia polskiego biznesu nie lekceważyć. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, SpotData

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Państwo się troszczy, biznes narzeka