“Papierowe embargo” czy realne uderzenie w rosyjski biznes naftowy?

Michał Stajniak, analityk rynku surowców w XTB
opublikowano: 31-05-2022, 20:36
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Unia Europejska ogłosiła, że osiągnęła porozumienie w sprawie wprowadzenia embargo na rosyjską ropę. Jednak kolejny raz sankcje wydają się być jedynie “zapiskiem na kartce”, który realnie nie ma wpływu na fizyczne dostawy. Wpływa za to na niepewność, która winduje ceny ropy. Czy obecne działania mają naprawdę negatywny wpływ na Rosję? Czy ich efektem są jedynie wysokie ceny?

Szósty pakiet sankcji

Kraje Unii Europejskiej ogłosiły, że zamierzają wprowadzić embargo na rosyjską ropę. Jest to jednak częściowe embargo, gdyż nie ma dotyczyć ropy tłoczonej przez ropociągi. W zeszłym roku ok. 750 tys. brk na dzień ropy trafiało do Europy poprzez system ropociągów, natomiast nieco ponad 1,5 mln brk na dzień trafiało do krajów europejskich drogą morską. Szósty pakiet sankcji ma teoretycznie blokować 2/3 importu rosyjskiej ropy do krajów europejskich. Wcześniejszy pakiet zakładał, że od rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych UE odejdzie w okolicach końca tego roku lub początku kolejnego. Teoretycznie teraz mamy mieć przyspieszenie całego procesu. Warto jednak zauważyć, że ropa rosyjska wciąż ma trafiać do Europy poprzez ropociągu. Szefowa KE, Ursula von der Leyen wskazała, że nawet 90% importu rosyjskiej ropy zostanie wstrzymane. Pozostała część ma trafiać przede wszystkim do Węgier, Czech i Słowacji, ale również do Bułgarii czy Rumunii drogą morską ze względu na „wyłączenia”. Realnie takie kraje jak Polska czy Niemcy wciąż będą mogły importować ropę poprzez ropociąg „Przyjaźń” w sumie nawet w ilości 1 mln brk na dzień.

Czy sankcje i embargo są skuteczne?

Oprócz samego embargo, UE wprowadza kolejne sankcje dotyczące działalności banków czy sankcje na poszczególne osoby. Kluczowym aspektem dla Rosji jest jednak eksport węglowodorów, a w szczególności ropy. Okazuje się jednak, że sankcje, czy nawet samo nakładanie na siebie embarga, doprowadziły do rekordowych wpływów z eksportu do Rosji (to również efekt utrzymywania sztucznego kursu rubla do dolara).

Rosja wysyła rekordowe ilości ropy do Chin oraz Indii. Nawet przy przecenie rosyjskiej ropy o 30 dolarów na baryłce, przychody są rekordowe. Nie należy również zapominać o kontynuacji eksportu do Europy.

Oprócz tego samo embargo może być tylko częściowo skuteczne. Patrząc na dane z tankowców, okazuje się, że „nieznane destynacje” dla rosyjskiego eksportu wzrosły do ogromnych poziomów w kwietniu w porównaniu do marca. Z nowym embargo ta ilość może się jeszcze zwiększyć.

Wciąż wiele kwestii pozostaje niepewnych

UE ogłosiła sukces bardzo szybko, ale wiele kwestii technicznych nie jest jeszcze dogadane. Przede wszystkim nie wiadomo, jak długo mają trwać wyłączenia dla krajów takich jak Węgry, Czechy i Słowacja. Pomimo deklaracji ze strony Polski i Niemiec o chęci zakończenia importu przez północny ropociąg „Przyjaźń”, nie jest pewne czy wciąż ropa wciąż nie będzie importowana. Dodatkowo nie wiadomo, co z transportem ropy rosyjskiej do krajów trzecich. Około 1/4 tankowców na świecie jest zarejestrowana w Grecji. UE chce zabronienia ubezpieczania tankowców z rosyjską ropą, ale Grecja i inne kraje chcą również wyłączenia w tej kwestii.

Czy ropa jest już przewartościowana?

Pomimo mocnego napięcia, rynek ropy jest względnie zbilansowany. Wciąż dużo surowca rosyjskiego trafia do Europy, a dodatkowo coraz więcej ropy sprowadza się z krajów arabskich, przede wszystkim z ZEA oraz Arabii Saudyjskiej. Największe kraje OPEC mają dodatkowe moce eksportowe ze względu na zmniejszony popyt z Azji, gdzie trafia coraz więcej rosyjskiej ropy. Dodatkowo, informacja o embargo jest już w cenach od pewnego czasu i właśnie w tym momencie istnieje szansa na realizację zysków po materializacji ryzyka.

Backwardation (obecna cena wyższa niż cena terminowa) na rynku ropy Brent przekroczyło poziom 4 USD za baryłkę dla obecnego oraz kolejnego kontraktu. W przeszłości takie ekstremalne sytuacje utrzymywały się bardzo krótko, co może teoretycznie sugerować wykupienie ropy.

W krótkim terminie tak duże backwardation wskazuje na potężny krótkoterminowy popyt na rynku ropy naftowej. Właśnie dlatego nie można wykluczyć dalszych wzrostów w krótkim terminie. Najbliższa strefa podażowa na ropie Brent znajduje się w zakresie 123-125 USD za baryłkę i prawdopodobnie w tym miejscu może dojść do pojawienia się podaży. W perspektywie kilku miesięcy najprawdopodobniej cena znajdzie się niżej po osiągnięciu kolejnego punktu równowagi na rynku. Najprawdopodobniej jednak ropa pozostanie w zakresie 100-110 USD za baryłkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane