Para wreszcie w koła czy wciąż w gwizdek

Jacek Zalewski
opublikowano: 13-11-2007, 00:00

Pięć organizacji członkowskich Rady Przedsiębiorczości — Konfederacja Pracodawców Polskich (KPP), Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP), Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP), Polska Rada Biznesu (PRB) i Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AIHwP) — postanowiło zorganizować w czwartek 17 stycznia 2008 r. I Kongres Pracodawców. Jego motto brzmi „Państwo przyjazne pracodawcom”, a organizatorzy nie ukrywają, że impulsem do zorganizowania kongresu stała się zmiana rządu. Cel inicjatywy jest bardzo szczytny, ale natychmiast pojawiają się wątpliwości, których organizatorzy absolutnie nie potrafili rozwiać na inauguracyjnej konferencji prasowej.

Jedyną usankcjonowaną prawnie formą dialogu społecznego w Polsce jest obecnie Trójstronna Komisja do spraw Społeczno-Gospodarczych. I prawdy tej nie zmieniło sprowadzenie przez Jarosława Kaczyńskiego dialogu społecznego do zera oraz przybicie gwoździa do jego trumny zawarciem wyborczego, kadłubowego porozumienia rządu z NSZZ Solidarność — co było aktem arogancji nie tylko wobec dwóch pozostałych central OPZZ i FZZ, ale też całej strony pracodawców. Przypomnijmy, że współtworzą ją cztery równoprawne podmioty: inicjatorzy kongresu KPP, PKPP i ZRP oraz Business Centre Club — Związek Pracodawców (taka jest statutowa nazwa BCC). Dlatego oczywistością jest pytanie, czemu lista organizatorów okazuje się niekompletna. Wczoraj padła odpowiedź, że jedynie inicjatorzy podjęli się pokryć koszty organizacyjne. Niestety, ze stanowiska BCC wynika coś zupełnie innego — kongres w założonym terminie i formule nie ma sensu. Prezes Marek Goliszewski m.in. podaje listę służących gospodarce ustaw, które powinny być dorobkiem kongresu jedności przedsiębiorców, przekazanym potem rządowi lub klubom poselskim w celu formalnego wniesienia do Sejmu.

Historia organizowania się polskich sfer biznesowych jest tak długa jak transformacja ustrojowa. Mniej więcej w tym samym czasie powstało kilka organizacji, które do dzisiaj rywalizują i co najwyżej uzgadniają niektóre stanowiska pod szyldem Rady Przedsiębiorczości. Dlatego od kilkunastu lat niemożliwe jest nadanie ram prawnych samorządowi gospodarczemu, który stałby się rzeczywistym, a nie papierowym partnerem władzy. Jego formuła organizacyjna pozostaje otwarta, zwłaszcza że małym i najmniejszym przedsiębiorstwom samorząd źle się kojarzy — tylko ze składkami na utrzymanie centrali.

Dlatego kongres byłby reprezentatywny, jeśli jego nazwa zostałaby uzupełniona o słowa „i przedsiębiorców”, a na liście organizatorów znalazłoby się dużo więcej podmiotów, w tym obowiązkowo tak znaczące jak wspomniany Business Centre Club oraz Krajowa Izba Gospodarcza. Jest jeszcze czas na przeformułowanie treści i raczej odsunięcie terminu, co tylko wyjdzie na dobre całemu środowisku polskich przedsiębiorców — zorganizowanych i niezorganizowanych.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane