Parlament Europejski przyjął kontrowersyjny pakiet REACH

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 17-11-2005, 17:09

Niebezpieczne chemikalia będą musiały być zastępowane w Unii Europejskiej mniej szkodliwymi odpowiednikami.

Niebezpieczne chemikalia będą musiały być zastępowane w Unii Europejskiej mniej szkodliwymi odpowiednikami. Jeśli będzie to niemożliwe, firmy będą dostawały obowiązujące tylko 5 lat zezwolenia na ich używanie - postanowił Parlament Europejski, który po dwóch latach zaciekłych sporów przyjął w czwartek w pierwszym czytaniu pakiet REACH, regulujący produkcję, import i rejestrację chemikaliów w UE.

    Głosowanie nad ponad tysiącem poprawek trwało przeszło dwie godziny. Ostatecznie za pakietem opowiedziało się 407 eurodeputowanych, przeciw było 155, a 41 wstrzymało się od głosu.

    O dziwo przeciw REACH głosowali zarówno ci, którzy uważają, że jest zbyt restrykcyjny i kosztowny dla przemysłu chemicznego (wśród nich deputowani Platformy Obywatelskiej), jak i Zieloni, których zdaniem kompromis Parlamentu nie zapewnia wystarczającej ochrony środowiska.

    Za pakietem zagłosowała jednak zdecydowana większość chadeków, socjalistów oraz liberałów i demokratów.

    Wg REACH (Registration, Evaluation and Authorisation of Chemicals) już nie na krajach, lecz na firmach z branży będzie ciążył obowiązek rejestracji i testowania substancji chemicznych oraz dostarczania informacji o nowych i istniejących substancjach (wprowadzanych na rynek w ilości powyżej tony rocznie). Cały proces będzie nadzorowała Europejska Agencja ds. Chemikaliów (EAC). Ocenia się, że pakiet dotyczy ok. 30 tys. różnego rodzaju związków obecnych w otoczeniu człowieka - od domów i samochodów po komputery i ubrania.

    Na rynku europejskim w obrocie znajduje się obecnie ponad 100 tys. produktów chemicznych, a większość z nich nigdy nie została przebadana pod względem długoterminowego oddziaływania. Niektóre badania naukowe wykazują tymczasem, że takie choroby jak astma, deformacje narządów płciowych i pewne rodzaje nowotworów są często wynikiem dużego stężenia szkodliwych substancji chemicznych w codziennym otoczeniu.

    Zasada REACH jest prosta - tym więcej potrzebnych badań i zezwoleń, im bardziej dana substancja jest szkodliwa i w większej ilości wprowadzana na rynek.

    Chodzi o to, żeby producenci albo importerzy mieli obowiązek wykazania, że ich chemikalia są bezpieczne dla człowieka i środowiska, a jeśli są szkodliwe - by zostały wyeliminowane. Zezwolenia  mają być wydawane na pięć lat, by w tym czasie firmy mogły się skoncentrować na badaniach nad nieszkodliwymi zamiennikami.

    Wychodząc przed dwoma laty z inicjatywą REACH Komisja Europejska zakładała, że z rynku zniknie ok. 12 proc. substancji, gdyż ich produkcja będzie nieopłacalna. Korzyści oszacowała na 50 mld euro, zaoszczędzonych na ochronie zdrowia i opiece społecznej przez najbliższe 30 lat.

    Od czasu przedstawienia propozycji w 2003 roku, projekt REACH stał się w Brukseli i Strasburgu polem niezwykłej aktywności lobbystów - z jednej strony obrońców środowiska, a z drugiej rzeczników interesów europejskiego przemysłu chemicznego, dla którego REACH oznacza wysokie koszty. Według szacunków Komisji - nawet 2,3 mld euro w ciągu 11 lat. Dla wszystkich zainteresowanych branż (samochody, elektronika, tekstylia) - do 5,2 mld euro.

    Ostatecznie REACH został poważnie złagodzony. W wersji przyjętej w czwartek przez PE ogranicza obowiązek przeprowadzenia testów tylko do ok. 30 proc. substancji produkowanych w ilości do 10 ton rocznie. Chodzi o te najbardziej niebezpieczne. Rejestrację reszty związków uproszczono; tymczasem w tym przedziale mieści się 17,5-20 tys. wszystkich chemikaliów objętych REACH-em. W przedziale 10-100 ton zniesiono obowiązek dodatkowych testów wykrywających substancje reprotoksyczne (szkodliwie wpływające na rozrodczość). Obrońcy środowiska nazywają to "rozwodnieniem" pakietu.

    To wynik nacisków lobbystów, którzy przypominali, że europejski przemysł chemiczny, który jest światową potęgą (w 2004 roku obroty sięgnęły 440 mld euro), to 27 tys. przedsiębiorstw. 96 proc. z nich to firmy zatrudniające poniżej 250 osób. Dlatego zmiany wprowadzone w REACH-u, który teraz przewiduje krótsze, prostsze i tańsze procedury, są po myśli małych i średnich przedsiębiorstw, w tym polskich.

    Rozporządzenie przewiduje, że najpóźniej trzy lata od jego wejścia w życie zarejestrowane mają być substancje wprowadzane na rynek w ilości powyżej 1000 ton rocznie, a także te sklasyfikowane jako najbardziej niebezpieczne. Kolejne związki będą rejestrowane w następnych latach, tak by po 11 latach EAC dysponowała kompletną bazą danych o wszystkich substancjach.

    Eurodeputowani podtrzymali zasadę "jedna substancja - jedna rejestracja", która ma na celu ograniczenie kosztów i niepotrzebnego mnożenia testów substancji na zwierzętach. Zasada będzie zmuszała firmy do dzielenia się - z pewnymi zastrzeżeniami - informacjami o swoich substancjach. Wprowadzono jednak 15-letnią ochronę danych, co oznacza, że w tym czasie dostęp do nich może być płatny.

    Pierwsze czytanie w Parlamencie nie zakończy prac nad REACH - o pakiecie muszą się jeszcze wypowiedzieć kraje członkowskie. Komisarz ds. środowiska Stawros Dimas przyjął głosowanie z zadowoleniem i ocenił, że otwiera ono drogę do  porozumienia politycznego na szczeblu ministrów do końca tego roku. Jego zdaniem REACH w obecnym kształcie jest dobrym kompromisem między koniecznością ochrony zdrowia człowieka i środowiska a realiami ekonomicznymi.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane