Partnerstwo musi mieć głębszy sens

Janusz Lewandowski
16-11-2007, 00:00

Odmieniona po wyborach Polska zamierza podjąć wielkie prace infrastrukturalne. Wymagają one połączenia pieniędzy publicznych — krajowych i unijnych — z prywatnymi. Jak dotąd, partnerstwo publiczno-prywatne pozostaje martwą literą.

Istnieją w tym zakresie niezłe wzory zagraniczne, ale są również unijne antywzory. Sztandarowe, wspólne przedsięwzięcia typu Airbus zdane są na mecenat państwa. Niezrażona tym Unia Europejska sięga wyżej i dalej, planując nawigację satelitarną Galileo — europejską odpowiedź na amerykański GPS. Kapitał prywatny miał sfinansować lwią część z 3,4 mld euro potrzebnych nakładów. Niestety, cofnął się, nie wietrząc interesu. Teraz wszystko zależy od pieniędzy publicznych i trwa spór, gdzie je znaleźć. Rodzi to opóźnienia i obawy, że wyprzedzą nas Chiny czy Rosja, gdzie

podatników nie trzeba pytać o zgodę.

Morał z tego taki, że wielkie przedsięwzięcia musi napędzać polityczna wola i publiczne budżety. Byle tylko miały sens, jak przedwojenna Gdynia, a nie były wyrazem chciejstwa, na które często chorują dyktatorzy, lub też prestiżowej rywalizacji z Ameryką, na którą Francuzi namawiają Europę. Jeśli zaś mają w tym uczestniczyć prywatni inwestorzy, na zasadzie partnerów, a nie wykonawców, musi to być dla nich prawdziwy interes — a nie polityczna spolegliwość, z jaką KGHM sponsorował wyborczą imprezę w Chicago, a kolejarze

zatrzymali intercity

we Włoszczowie.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Partnerstwo musi mieć głębszy sens