Patent na polskich Jobsów i Brinów

01-06-2015, 00:00

Do tego, żeby pomysł technologiczny stał się biznesem, nie potrzeba wielkich zasobów i zaplecza przemysłowego. Wystarczy siła intelektu.

LOUKAS NOTOPOULOS

prezes Vivus Finance

Czy Facebook mógłby powstać w Polsce? Pewnie tak. Do tego, żeby pomysł technologiczny stał się biznesem, nie potrzeba wielkich zasobów i zaplecza przemysłowego. Wystarczy siła intelektu. What’s up, który został sprzedany za 17 mld USD, to firma stworzona przez dwie osoby. Nie wszystko powstaje w Dolinie Krzemowej. Popularny Soundcloud to szwedzki pomysł zrealizowany za miedzą, czyli w Berlinie. Wall Street Journal na koniec 2014 r. szacował, że w tym roku jego wycena sięgnie 1 mld USD. Gdzie w tym jest Polska?

Liczy się „brain Power”.

Dlatego polskie firmy nie mogą zatrudniać ludzi średnich. Celujmy w kolejnych Jobsów i Brinów. A tacy się znajdą. Z jednej strony mamy starsze pokolenie, które komunizm mimowolnie szkolił w polskiej innowacyjności. Dowodem jest niepowtarzalna polska szkoła „work-around”. Nad Wisłą nikt nie mówi „nie da się”, tylko „Jak to? Nam się nie uda!?”.

Mamy też legendarną polską prowizorkę, która jest niczym innym jak najlepszym przykładem innowacyjności i znajdowania najprostszych rozwiązań. Z drugiej strony, są młodzi naukowcy i start-upowcy, tacy jak Ola Sitarska, która pierwszy on-linowy biznes stworzyła już w wieku 16 lat i dziś, po kilku kolejnych, jest jedną z czołowych programistek w Europie. Tylko że mimo wszystko z Polski wyjeżdżają, żeby móc się rozwijać i dotrzymać kroku konkurencji, bo za granicą mają do tego warunki.

Większość polskich, świetnych pomysłów kończy się niestety na etapie prototypu.

Mamy najwięcej patentów w tej części Europy, ale nie przekładają się one na zyski finansowe. Jeżeli na tej pomysłowości zbudujemy użyteczne, komercyjne rozwiązania, to będą dopiero prawdziwe innowacje. I to jest zadanie na następne lata — zbudowanie Narodowego Programu Reserach & Development, tworzącego dogodne środowisko do rozwoju talentów, które łączy naukowców i fundusze inwestycyjne oraz obejmuje cały proces innowacji, od badań po wsparcie ekspansji na inne rynki.

To, że polskie innowacje są w europejskiej III lidze, nie dziwi,kiedy okazuje się, że dziś etap badań „proof of concept”, czyli ten jeden krok od realizacji i spieniężenia, nazywany jest tutaj cynicznie „doliną śmierci”. Nadal trudno zrozumieć, dlaczego nasze państwo nie inspiruje się rozwiązaniami przetestowanymi za granicą. Szukajmy dobrych wzorów — i to nie tylko za oceanem. Tam, gdzie Polska ma najwięcej emigrantów, czyli w Londynie, działa trzeci co do wielkości klaster na świecie — Tech City UK. W samym 2014 r. w Anglii dzięki wsparciu akceleratorów powstało ok. 600 start-upów. Świat jest technologiczny, a państwo jest w stanie wspierać potencjał swoich mieszkańców. To działa, trzeba tylko podjąć decyzję i zacząć to robić. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Patent na polskich Jobsów i Brinów