Patenty na restrykcje resortu finansów

Tadeusz Markiewicz
04-04-2011, 10:05

Samorządowcy szukają sposobu na ominięcie barier szykowanych przez ministerstwo. PPP, spółka celowa, a może zwiększanie dochodów i cięcie kosztów? Skarbnicy już zaczęli główkować.

4,3,2,1 start? Nie, raczej gwałtowne hamowanie. Ta sekwencja liczb już za chwilę może stać się czarnym snem niejednego skarbnika samorządowego - zwłaszcza tego, który do tej pory z umiarem sięgał po dług i dopiero przygotowywał się do uruchomienia szerszego strumienia pieniędzy na inwestycje. To - na razie nieoficjalna - propozycja resortu finansów, którą przedstawiono już samorządowcom. Zakłada, że deficyt gminy, powiatu czy województwa w 2012 r. wyniesie maksymalnie 4 proc. jej dochodu i co roku będzie się zmniejszać o 1 pkt proc. do1 proc. w 2015 r. Inny ruch „antyzadłużeniowy” został już wykonany. W rozporządzeniu z 23 grudnia resort finansów nakazał wpisywać na książkę długu zobowiązania z tytułu m.in. forfaitingu, leasingu zwrotnego i (niektórych) umów z tytułu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). A to oznacza, że możliwości inwestycji przez te samorządy, które mają jeszcze możliwość zadłużania się, zostanie drastycznie ograniczona, na czym ucierpią oczywiście przedsiębiorcy. Usiąść i płakać? Niekoniecznie.

Rozdwojenie jaźni
Na razie nastroje wśród samorządowców są podłe. Robert Perkowski, burmistrz podwarszawskich Ząbek, stawia sprawę jasno: wprowadzenie ministerialnych zmian doprowadzi do sytuacji, że miasto nie będzie rozpoczynać nowych projektów i pozostanie mu jedynie dokończenie rozpoczętych i bieżące administrowanie.
- A przecież to samorządy generują wzrost gospodarczy. Rozumiem intencje resortu, ale na takie zmiany potrzeba czasu. Może się okazać, że spadnie nam Produkt Krajowy Brutto - mówi Robert Perkowski.
- Rząd wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony premier pisze o konieczności wywołania trzeciej fali nowoczesności, to znaczy, że potrzebujemy m.in. sprawnego, efektywnego państwa oraz cywilizacyjnego skoku w najbliższym otoczeniu, czyli gminie. Z drugiej natomiast chce zamknąć samorządom możliwości dalszego zadłużania. Może się więc okazać, że nie tylko nie ma pieniędzy na nowe inwestycje, ale i na dokończenie tych już rozpoczętych. Tymczasem część z nich jest konsekwencją zobowiązań akcesyjnych. Jeśli ich nie wypełnimy, będziemy płacić kary - dodaje dr Dariusz Kostyrka z firmy doradczej Collect Consulting.
Jego zdaniem, przyjęty przez rząd sposób przeprowadzania zmian i faktyczny brak dialogu tworzy nieciekawą płaszczyznę konfrontacji obu stron. Dariusz Kostyrka przypuszcza, że w tej konfrontacji i tak górę weźmie minister finansów, który za wszelką cenę będzie się starał ograniczać poziom długu.
- To z kolei zmusi wiele spośród samorządów - nie bójmy się użyć tego słowa - do kreatywnego rozwiązywania problemów m.in. ze wskaźnikami - uważa Dariusz Kostyrka.

Toruń kipi pomysłami
Pomysłów na ominięcie zasiek ustawionych przez resort finansów jest co najmniej kilka. Magda Flisykowska, zastępca skarbnika Torunia, ma dobre wieści dla biznesu i mieszkańców: miasto nie zamierza rezygnować z inwestycji. Nasza rozmówczyni podpowiada innym skarbnikom trzy możliwości.
- Zastanawiamy się nad sięgnięciem po partnerstwo publiczno-prywatne. Jeśli większość ryzyk znajdzie się po stronie strony prywatnej, wówczas zobowiązań z tytułu PPP nie będziemy wliczać do długu. Wadą tego rozwiązania jest dość długie procedowanie - zastrzega Magda Flisykowska. 
Innym sposobem jest tworzenie spółek komunalnych, które mogą podjąć się nawet takiego działania jak.... budowa szkoły. Samorząd podpisuje z zależnym podmiotem umowę wsparcia, które umożliwia uzyskanie dłużnego finansowania. Dodajmy - finansowania, które nie wchodzi do wskaźników zadłużenia! Po wybudowaniu szkoły gmina wynajmuje jej powierzchnię od spółki i w ten sposób pomaga jej spłacić kredyt.
- Dodatkowym walorem jest możliwość odpisania przez spółkę podatku VAT - podpowiada Magda Flisykowska.
Konstrukcja nowych rozwiązań premiuje zasadę „im większe dochody, tym większy deficyt”. Dlatego skarbnik z Torunia sugeruje przekształcanie instytucji miejskich w jednostki budżetowe, dzięki czemu miasto formalnie podniesie i stronę dochodową, i w konsekwencji możliwości zadłużenia. Inny skarbnik, który chce zachować anonimowość, podpowiada inny model - przeparkowania nieruchomości.
- Sprzedajemy nieruchomość spółce komunalnej. Dzięki temu podnosimy dochody miasta, a nieruchomość i tak pozostaje „w rodzinie” - podpowiada.
- Jeden z przedstawicieli izb obrachunkowych powiedział, że samorządy w nowej sytuacji dadzą sobie jakoś radę. I tak rzeczywiście będzie - uważa Magda Flisykowska.

W grupie taniej
Dariusz Kostyrka sugeruje jeszcze przejrzenie przez samorządy strony kosztowej, czyli - innymi słowy -  możliwości ograniczania wydatków. Zadanie niełatwe - biorąc pod uwagę przerzucanie przez administrację publiczną na barki samorządu kolejnych zadań z brakiem lub niepełnym finansowaniem. Ale - zdaniem naszego rozmówcy - samorządy mogą poszukać u siebie oszczędności - restrukturyzując zatrudnienie, sięgając po outsourcing,  czy też realizując zadania z innymi JST. W tym ostatnim przypadku możliwe jest wprowadzenie grup zakupowych - takich, jakie np. przy zakupie prądu stworzył Olsztyn.
- Jedno jest pewne. Czas skarbników, którzy przychodzili na radę i mówili, że już nic nie jesteśmy w stanie zrobić, bo zbliżamy się do limitów zatrudnienia, bezpowrotnie minął. Teraz naprawdę trzeba będzie ruszyć głową - podsumowuje Beata Orczyk, skarbnik powiatu wielickiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Samorządy / Patenty na restrykcje resortu finansów