Pchaj się na afisz

21-02-2011, 14:31

Dlaczego do niektórych menedżerów dzwonią head-hunterzy, a do innych nie? Bo ci pierwsi umieją się sprzedać. A drudzy cierpią na syndrom wiecznie miłego chłopca lub grzecznej dziewczynki. Czyli? Nie mają za grosz asertywności.

Doradcy zawodowi nie mają wątpliwości: w ścieżce kariery wykształcenie i wiedza to podstawa. Jeśli jednak chcemy się rozwijać, nieodzowne są umiejętności komunikacyjne.

— Dziś w biznesie górą jest ten, kto potrafi wchodzić w interakcje z innymi ludźmi, a nie tylko z własnym laptopem — podkreśla Halina Frańczak, dyrektor marketingu w firmie doradczej Accenture.

Budowanie relacji jest szczególnie ważne dla osób sprawujących funkcje kierownicze w organizacjach albo reprezentujących je na zewnątrz. Dobrze także, gdy otwarci i kontaktowi są ludzie pracujący na głębokim zapleczu. Wszak we współczesnym biznesie przeważa współpraca, gra zespołowa. Nie znaczy to, że człowiek zamknięty w sobie nie ma szans na awans lub interesujące propozycje od łowców głów. Ale prawdopodobieństwo, że takie oferty otrzyma, jest dużo mniejsze.

Lęk przed kompromitacją

— Specjalista w wąskiej dziedzinie nie stanie się znanym ekspertem i autorytetem, jeżeli nie umie się podzielić wiedzą — uważa Halina Frańczak.

Milczenie nie zawsze zatem jest złotem.

— Żeby zostać zauważonym, musimy mówić, zabierać głos — czy to przy pełnej sali, czy w gronie najbliższych współpracowników — radzi Jacek Jędrzejczak, ekspert ds. HR.

Z amerykańskich badań wynika jednak, że niczego nie obawiamy się tak bardzo jak wystąpień publicznych. Na mównicy lub przed kamerą lepiej czują się osoby mające pewne zdolności sceniczne. Te zaś są wrodzone albo nabyte.

— Nie miałem na studiach retoryki, a szkoda. Dzisiaj przed ważnymi prezentacjami zamykam się w swoim pokoju i ćwiczę przed lustrem — przyznaje Andrzej Wanat, kierownik działu w dolnośląskiej firmie branży dóbr szybko zbywalnych.

Prawda czy gra

Czy przekonamy do siebie audytorium, zależy jednak nie tylko od naszych talentów oratorskich, ale również od tego, co zwykliśmy nazywać osobistym public relations. Chodzi o kreowanie swego wizerunku. Wejście w rolę odpowiednią do pozycji społecznej i zawodowej.

— Bez lansowania własnej osoby i stylizacyjnej obróbki trudniej się przebić i zrobić karierę. Chyba że wśród przełożonych znajdzie się ktoś, kto nas dostrzeże — twierdzi Jacek Młyński, konsultant ds. rekrutacji w Straight-Doradztwo Personalne.

Niektórzy menedżerowie troskę o swój image sprowadzają do ukrywania prawdy o sobie i udawania osoby, którą nie są. Jacek Santorski, psycholog biznesu, tłumaczy, że osobisty marketing polega na czymś innym. Chodzi w nim o właściwe dobieranie i konsekwentne stosowanie środków wyrazu, tak by najlepiej wyrazić to, co wyznajemy i kim w głębi duszy jesteśmy.

— Można być aktorem, a jednocześnie pozostać sobą. Weźmy na przykład dwóch wielkich liderów: Ronalda Reagana i Jana Pawła II — przekonuje Santorski.

Jackowi Karczewskiemu, właścicielowi sopockiej firmy doradztwa personalnego, nie podoba się podejście typu „kochajcie mnie takiego, jakim jestem”. Wizerunek wykreowany stawia ponad wizerunkiem żywiołowym. Z jednym zastrzeżeniem.

— Osobisty PR — tak, lecz nie zamiast wiedzy, kompetencji i doświadczenia, tylko jako uzupełnienie tych atutów — mówi Jacek Karczewski.

Tego nasze szkoły nie nauczają

Przedstawicieli kadry zarządzającej w Niemczech zapytano o to, jaka umiejętność będzie najistotniejsza w 2010 roku. Większość odpowiedziała, że komunikacja. A dokładnie - wszystko, co się wiąże z mówieniem i prezentacją. Z kolei amerykańskie i brytyjskie badania pokazują, że aż 70 proc. aktywności menedżera to działalność na forum publicznym, np. spotkania, dyskusje, prelekcje i sesje. Jakie z tego płyną wnioski? Dzisiaj sama wiedza nie wystarcza, aby odnieść sukces w biznesie. Trzeba jeszcze umieć się zaprezentować. Indywidualizm, zdolność improwizowania, odwaga w podejmowaniu decyzji — to atuty polskich menedżerów. Dzięki nim wygrywają wyścig do prestiżowych stanowisk z kolegami z Niemiec, Francji lub z Wielkiej Brytanii. Słabym punktem naszych specjalistów jest lęk przed wystąpieniami i prezentacjami, bo nie uczy się tego w naszych szkołach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pchaj się na afisz